Szkocja w… 1 dzień?

Drugiego dnia wzięliśmy udział w jednodniowej wycieczce wokół Szkocji dzięki firmie „Discover Scotland” (bezinteresowne lokowanie produktu, polecam). Z racji tego, że wynajęcie samochodu byłoby dla nas nieopłacalne (było nas troje) i niełatwe (ruch lewostronny) postanowiliśmy skorzystać z oferty tej firmy. 

Zobaczyliśmy (większość przez szybę, robiąc krótkie przystanki i mając dwie dłuższe przerwy) jezioro Lomond, Glencoe, Fort William, Ben Nevis – najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii, The Great Glen oraz Kanał Kaledoński. Odbyliśmy też godzinny rejs po jeziorze Ness (a nie Loch Ness – Loch oznacza jezioro) i zwiedziliśmy zamek Urquhart. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Pitlochry. Przejeżdżaliśmy też obok zamku Stirling.

Koszt:

  • Od 43 do 49 funtów za osobę dorosłą (16-59 lat),
  • od 41 do 47 funtów za studentów, seniorów, dzieci (5-15 lat).

Wzięliśmy kanapki, ale ceny posiłków w miejscach, w których się zatrzymaliśmy były bardzo dobre – ciepły lunch można było zjeść już w cenie 4 funtów.

Dodatkowo można było też zakupić:

  • rejs po Loch Ness + zwiedzanie ruin zamku Urquhart (19,50 funtów, zniżki jedynie dla dzieci poniżej 16 roku życia – 15,50 funtów).
  • rejs po Loch Ness (dorośli 14 funtów, studenci/emeryci – 13 funtów, dzieci 5-15 lat – 11 funtów).

Czas trwania wycieczki: 12h

Zbiórka przy Ratuszu Władz Miasta Glasgow o 7:45, wyjazd o 8:00, powrót o 19:45.

Trasa liczyła ponad 500km (bus jest wygodny).

Rezerwacji można dokonać internetowo, klikając tutaj.

Poniżej zamieszczam mapę z trasą wyjazdu:

trasa
źródło: discoverscotlandtours.com

Nasz przewodnik był rodowitym Szkotem – zrozumienie go czasami graniczyło z cudem, zwłaszcza nad ranem, kiedy mój mózg nie zdążył się uaktywnić i przyzwyczaić do jego akcentu. Spośród wypowiedzianych przez niego słów z prędkością światła wyłapałam „Poland”. Brzmiało to jak pytanie. Odpowiedziałam nieśmiało „yes”, po czym usłyszałam entuzjastyczne „yeeeeey”. Po chwili pełnego skupienia dotarło do mnie, o co pytał. Mijaliśmy właśnie destylarnię szkockiej whisky Ballantines. Przewodnik podkreślił, że jest to popularny trunek w Polsce i zapytał nas czy jesteśmy fanami Ballantines.

W przeszłości destylarnia doświadczyła wielu kradzieży – złodzieje zaprzyjaźnili się z psami pilnującymi obiektu, regularnie je karmiąc. W chwili włamania psy nie sprzeciwiały się wpuszczeniu włamywaczy, którzy wielokrotnie zabierali stamtąd dowolne ilości whisky. 

Poniżej opisałam najciekawsze miejsca, które zobaczyliśmy tego dnia:

LOCH LOMOND:

To największy zbiornik słodkowodny w Szkocji i najrozleglejszy w Wielkiej Brytanii. Jezioro oddziela szkockie niziny (Lowlands) od górzystego rejonu północnej Szkocji (Highlands) i leży na terenie Parku Narodowego Trossachs. Długość jeziora wynosi 39km, szerokość 1,20km – 8km. Najgłębsze miejsce w jeziorze liczy 190m.

Powstało o nim wiele piosenek, m.in. „O’loch Lomond” zespołu The Bonnie Banks, które można posłuchać tutaj. Tej piosenki nie może zabraknąć podczas patetycznych wydarzeń w Szkocji. Nie chodzi o pogrzeby, ale – jak mówi przewodnik – o liczne porażki w piłce nożnej szkockiej drużyny. Po każdym przegranym meczu (słowo „przegranym” w tym zdaniu wydaje się być zbędne) smutni kibice odśpiewują tę piosenkę.

Zatrzymaliśmy się na kawę w Drovers Inn na terenie parku. Jest to restauracja i hotel, który liczy już 300 lat. Budynek rozreklamowano jako nawiedzone miejsce, czemu sprzyja klimat.

DCIM101GOPROGOPR0553.

GLENCOE:

Kolejnym przystankiem było Glen Coe – najładniejsze miejsce w Szkocji (moim skromnym zdaniem), które z pewnością wiele osób kojarzy z filmów „Skyfall” czy też „Harry Potter i Więzień Azkabanu”. Glen Coe zajmuje obszar 6 tysięcy hektarów i posiada wiele gór. Zatrzymaliśmy się szczytach „Trzy Siostry”. Można odnieść wrażenie, że nad doliną wiecznie rozpościera się mgła, nadająca temu krajobrazowi niezwykły charakter i niesamowity klimat.

Glen Coe w języku gaelickim oznacza Dolinę Łez. Nawiązuje do tragicznego wydarzenia, które miało miejsce 13 lutego 1692 roku. Wiele mieszkańców doliny straciło wtedy życie (źródła historyczne wahają się między 38 a 70 ofiarami). Glen Coe zamieszkiwali członkowie klanu MacDonald, którzy nie uznawali władzy angielskiego króla Wilhelma i jego małżonki Marii II. Mieszkańcy wspierali jakobitów, nie akceptując utraty rządów przez króla – Jakuba II. W wyniku buntu, żołnierze Wilhelma napadli na członków klanu w nocy, zabijając wielu swoich przeciwników.

DCIM101GOPROGOPR0608.DCIM101GOPROGOPR0606.

DCIM101GOPROGOPR0609.

LOCH NESS:

Jednym z dodatkowych punktów wycieczki był rejs po jeziorze Ness. Jak już wcześniej wspomniałam, Loch oznacza jezioro, a więc nazwa tego popularnego zbiornika wodnego brzmi po prostu „Ness”. Jezioro ma nietypowe wymiary – 38km długości i zaledwie 1,5km szerokości. Jest to największy objętościowo zbiornik słodkowodny w Wielkiej Brytanii, jednak powód popularności jeziora jest zupełnie inny.

Loch Ness zyskało sławę dzięki Nessie – potworowi, który rzekomo zamieszkuje wody jeziora. Na przestrzeni wieków pojawiało się wiele opisów zwierzęcia, któremu przypisywano długą szyję i dwa garby. Najstarsze przekazy pochodzą z końca VI wieku (Św. Kolumban miał uratować jednego z mieszkańców przed potworem). Z biegiem czasu pojawiało się kilka nowych wzmianek (a nawet zdjęć), zwłaszcza w latach 30-tych XX wieku, kiedy to wybudowano drogę wzdłuż jeziora. Naukowcy nigdy nie potwierdzili istnienia potwora. Przeprowadzanie badań i jakiekolwiek poszukiwania utrudnia mętność tego zbiornika wodnego – zaledwie kilka metrów pod taflą wody już nic nie widać, jezioro ogarnia kompletna ciemność.

Loch Ness owiane legendą istnienia Nessi przyciąga wielu naukowców, badaczy, a w szczególności turystów. Jest to chyba jeden z najlepszych chwytów marketingowych na świecie. Mimo, że nie potwierdzono istnienia potwora wiele osób uważa, że go widziało. Konkretna porcja whisky z pewnością pomogła im dostrzec go w jeziorze.

DCIM101GOPROGOPR0655.

DCIM101GOPROGOPR0693.

DCIM101GOPROGOPR0668.

ZAMEK URQUHART:

Właściwie to zbyt wiele nie pozostało już z tego średniowiecznego zamku, ale jego ruiny również zachwycają. Obiekt mieści się nad brzegiem jeziora Ness, w miejscowości Drumnadrochit. Wzniesiono go na polecenie Aleksandra II – króla Szkocji w celach strategicznych. Była to największa średniowieczna twierdza w Szkocji, która była miejscem wielu starć klanów o władzę. Podczas jednej w walk w 1692 roku, zamek wysadzono w powietrze (aby uniknąć zagarnięcia Urquhart przez jakobitów). Od tamtej pory największa warownia to jedynie ruiny, które stanowią doskonałą atrakcję turystyczną i świetnie wkomponowały się w krajobraz Loch Ness.

DCIM101GOPROGOPR0647.
Właściwie nie jest to zamek, a ruiny, ale nadrabia położeniem!

PITLOCHRY:

Ostatni z dłuższych przystanków miał miejsce właśnie w tej uroczej miejscowości, obecnie stanowiącej ośrodek turystyczny. Pitlochry posiada wiele wiktoriańskich budynków z kamienia, które przetrwały w świetnym stanie. Warto też zwrócić uwagę na zabytkowy baldachim ze stali na jednej z głównych ulic miasteczka.

Na trasie mijaliśmy wiele polskich akcentów:

DCIM101GOPROGOPR0737.Nie obyło się też bez spotkania z hipsterskimi krowami:DCIM101GOPROGOPR0732.DCIM101GOPROGOPR0703.DCIM101GOPROGOPR0700.

Większość czasu spędziliśmy jadąc. Niemniej jednak, był to dobry sposób na „objechanie” i podziwianie krajobrazów Parków Narodowych, dolin i Gór Kaledońskich. Wycieczkę polecam każdemu, kto chciałby zobaczyć jak najwięcej w krótkim czasie i zdobyć wiele informacji o Szkocji od kierowco-przewodnika w jednym, którego akcent nie pozwala nam zapomnieć, gdzie jesteśmy.

1 dzień w Glasgow – przemysł i zieleń w jednym!

Na zwiedzanie Glasgow przeznaczyliśmy jeden dzień. W Internecie można znaleźć opinie, że jest to nieciekawe miasto. Dobrze, że przeczytałam je i… olałam. Zapewniam, delikatnie i dyplomatycznie rzecz ujmując, że jest to nieprawda. Glasgow to największa metropolia Szkocji, a zarazem trzecie największe miasto w Wielkiej Brytanii. Jego nazwa wywodzi się z gaelickiego słowa „Glas-cu”, oznaczającego ukochane, zielone miejsce. Wpływ rewolucji przemysłowej na architekturę widać gołym okiem. Mimo to Glasgow udowadnia, że w pełni zasługuje na miano zielonego miasta. 

W XVIII wieku miasto wzbogaciło się dzięki prowadzeniu handlu transatlantyckiego. Wtedy też powstały piękne budowle, wznoszone przez zamożnych kupców. Większość budynków zaprojektował Charles Macintosh. Z powodu wybuchu rewolucji przemysłowej liczba mieszkańców w XIX wieku zwiększyła się dziesięciokrotnie. Zwiedzanie tego miejsca po II wojnie światowej nie było najlepszym pomysłem – bezrobocie, bieda oraz liczne gangi zawładnęły nim w czasach powojennych. Dziś, wypad do Glasgow to świetny pomysł na weekend. Potwierdza to obecność miasta w rankingu 10 najciekawszych metropolii świata (według Lonely Planet) i tytuł „Europejskiej Stolicy Kultury”, przyznany miastu w 1990 roku.

Glasgow_map_1878
Mapa Glasgow z 1978 roku, domena publiczna

Jak dojechać do Szkocji? Gdzie nocować? Czym poruszać się po mieście? Gdzie zjeść smacznie i tanio?Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w osobnym poście na blogu, klikając tutaj

MIESZKAŃCY GLASGOW:

„People make Glasgow” (ludzie tworzą Glasgow) to nowy slogan, który stał się dla miasta kampanią reklamową. Nie są to puste słowa – mieszkańcy są otwarci, pomocni i szczerzy. Nasze 3 dni wystarczyły, aby sprawdzić czy miejscowi faktycznie posiadają tę trzecią cechę, ale tak właśnie twierdzi lokalny przewodnik, który mieszka w Glasgow od zawsze. Zakładam, że nie była to tylko autoreklama.

O tym, że mieszkańcy są pomocni, przekonaliśmy się nawet podczas tak krótkiego pobytu. Jedna z miejscowych studentek pomogła nam w pierwszych krokach po Glasgow. Zamiast wskazania szukanego przez nas miejsca, odprowadziła nas do celu (był to niestanowiący dla niej żadnego problemu, dziesięciominutowy spacer). Pozostając przy temacie studentki – większość mieszkańców Glasgow to studenci.

Otrzymaliśmy zaproszenie na darmowe jedzenie i nocleg od bezdomnych, będących w szampańskim (dosłownie) humorze. Uznaliśmy, że poza serdecznością mieszkańców propozycję posilenia się i ogrzania zawdzięczamy wyglądowi mojego dobitego plecaka, który przeżył już wiele wyjazdów. Po wyrażeniu przez spotkanych Panów radości ze spotkania z Polakami, dumnym zademonstrowaniu przez nich znajomości naszego ojczystego języka (ku*wa, ja pie*dole, cześć), pożegnaliśmy się i ruszyliśmy do hostelu.

4115890_a60e3bd1 (1)
People make Glasgow – wizytówka miasta, źródło: geograph.org.uk, licencja

Miasto ma wiele do zaoferowania. Przeznaczając na niego jeden dzień, nie „odhaczyliśmy” wszystkich atrakcji. Mimo to uważam, że w miarę dobrze poznaliśmy Glasgow – głównie dzięki przemieszczaniu się na piechotę. Spacer utrudniał „troszkę” huragan. Warto sprawdzić anomalia pogodowe przed wyjazdem w dane miejsce (czego nie zrobiłam), żeby potem nie urywało głowy podczas spaceru po mieście (czego doświadczyłam).

Jeśli kogoś nie interesują długie spacery, polecam korzystanie z metra (trzeciego najstarszego w Europie!) lub z autobusów miejskich. Moja aktywność fizyczna poprzedzająca wyjazd do Glasgow ograniczała się do spaceru pomiędzy kuchnią a biurkiem, przy którym pisałam pracę magisterską. Przebyte kilometry w Glasgow dały o sobie znać następnego dnia, jednak nie żałuję tej decyzji.

Warto wiedzieć, że od 2014 roku władze miasta ułatwiły życie mieszkańcom i turystom, wprowadzając darmowy Internet w mieście. Być może jego tempo nie jest zawrotne, ale zdecydowanie ułatwia korzystanie z GPS i sprawdzanie na bieżąco różnych informacji.

CO ZOBACZYLIŚMY?

NECROPOLIS – najbardziej klimatyczna (moim zdaniem) atrakcja w Glasgow, która powstała w 1833 roku. Wiktoriański cmentarz ogrodowy posiada wiele pięknych nagrobków, grobowców i rzeźb. Na jego terenie odnotowano 50 tysięcy pochówków. Przetrwało na nim 3500 grobów. Większość pochowanych była członkami zamożnych kupieckich rodzin. Nad cmentarzem wznosi się pomnik Johna Knoxa – przywódcy reformacji protestanckiej w Szkocji w XVI wieku.

Jeśli ktoś odwiedzi miasto w weekend, można zarezerwować bezpłatną wycieczkę z Towarzystwem Przyjaciół Nekropolii w Glasgow (rezerwacja na stronie internetowej towarzystwa – tutaj). Mimo, że oprowadzanie przez wolontariuszy jest darmowe, należy wesprzeć ich datkiem na renowację Necropolis.

KATEDRA ŚWIĘTEGO MUNGA (legendarnego założyciela i patrona Glasgow) powstała w 1136 roku. 50 lat później strawił ją pożar – odbudowa trwała do końca XV wieku. Co ciekawe, jest to jedyna ze szkockich świątyń, która ocalała podczas reformacji w XVI wieku. Obecnie należy do władz Kościoła Szkockiego. Warto zwrócić uwagę na XIII-wieczną wieżę, będącą najstarszą częścią świątyni. W dolnej części katedry znajduje się grobowiec Św. Munga. Pięćset lat temu katedra była siedzibą Uniwersytetu Glasgow.

DCIM101GOPROGOPR0815.
widok na katedrę ze wzgórza Necropolis

Odwiedziliśmy też przykatedralne MUZEUM ŻYCIA I SZTUKI SAKRALNEJ ŚW. MUNGA, posiadające wystawy poświęcone religiom świata. Powodem do powstania muzeum było wzbudzenie u odwiedzających szacunku i otwarcia się na inne kultury.

Zajrzeliśmy do PROVAND’S LORDSHIP – najstarszej kamienicy w mieście, którą wybudowano w 1471 roku. Budynek pełnił różne funkcje – mieściła się tam plebania i gospoda. Mieszkali w nim ludzie pochodzący z różnych środowisk: duchowni, żebracy i prostytutki. Wnętrze domu nawiązuje do XV-wiecznego stylu. Za budynkiem mieści się niewielki ogród.

Kolejnym punktem zwiedzania był GEORGE SQUARE (plac Świętego Jerzego), przy którym znajduje się ratusz. Jego wspaniała zabudowa przypomina o czasach świetności miasta podczas epoki wiktoriańskiej. Do wzniesienia budowli wykorzystano 10 mln cegieł i 900m³ kamienia.Od poniedziałku do piątku o godz. 10:30 i 14:30 istnieje możliwość zwiedzania wnętrza z przewodnikiem (bezpłatnie).

W centrum placu stoi pomnik Waltera Scotta (szkockiego pisarza), otoczony wizerunkami znanych osób, m.in. królowej Wiktorii, Jamesa Watt i Roberta Burns. Przy placu mieści się MERCHANT HOUSE (Dom Kupców) – najstarsza siedziba Izby Handlowej w Wielkiej Brytanii.

Skręcając w stronę BUCHANAN STREET (ulicę przepełnioną sklepami) można zobaczyć pomnik siedzącego na koniu księcia Wellington, którego głowę zdobi… biało-pomarańczowy stożek ruchu. Według oficjalnej wersji, zwieńczenie głowy księcia tym przedmiotem jest symbolem szkockiego humoru.

Mieszkańcy twierdzą, że w latach 80-tych jeden ze studentów miał tak dobrą imprezę, że postanowił ją podkreślić, stylizując postać księcia stożkiem. Prawdopodobnie był pod wpływem znakomitej szkockiej whisky – bez niej mogłoby mu zabraknąć odwagi do wspinaczki na wysoki pomnik. Wielokrotnie zdejmowano specyficzne nakrycie głowy księcia, ale spotkało się to z protestami mieszkańców. Po wielu protestach (ponad 70 tysięcy osób, które wzięły udział w facebookowej akcji „ocalenia” stożka) władze miasta postanowiły, że zostawią go w spokoju.

Statue_of_Wellington,_mounted,_Glasgow_-_DSC06285
źródło: commons wikimedia, licencja

Ruszyliśmy w kierunku rzeki Clyde. Po drodze minęliśmy wiele murali, a raczej DZIEŁ SZTUKI ULICZNEJ, których nie brakuje w Glasgow. Większość z nich w mieście wykonał Smug – artysta o australijskim pochodzeniu.

DCIM101GOPROGOPR0849.
Jeden z murali w Glasgow, znajdujący się w pobliżu katedry

Pospacerowaliśmy po jednej z uroczych dzielnic Glasgow, jaką jest MERCHANT CITY. Jak sama nazwa wskazuje, mieszkali w niej kiedyś zamożni kupcy, trudniący się przede wszystkim handlem tytoniu, cukru i herbaty. Obecnie jest to strefa sklepów, barów i restauracji.

Będąc przy rzece skręciliśmy w lewo i udaliśmy się do jednego z wielu parków w Glasgow, zwanego GLASGOW GREEN. Jest to najstarszy park w mieście, założony w XV wieku. Poza licznymi ścieżkami spacerowymi, rowerowymi, ławeczkami i zieloną trawą, w parku znajduje się PAŁAC LUDZI (People’s Palace) – muzeum połączone ze szklarnią, które prezentuje historię mieszkańców miasta.

Podczas zwiedzania można sobie zrobić przerwę na spacer po OGRODZIE ZIMOWYM. Na górnym piętrze rozpościera się widok na miasto i tereny parku, które porażają intensywnością zieleni. Kiedyś sądziłam, że zdjęcia szkockiej trawy w Internecie to konkretny Photoshop. Nic bardziej mylnego! 

Szkoci to naród, który w oryginalny sposób pielęgnuje pamięć o zmarłych. Poza nagrobkami, często oznaczają miejsca, w których ich bliscy lubili spędzać czas za życia. Wiele ławek posiada tabliczki z imieniem i nazwiskiem danej osoby. Często dopisuje się też zachętę, aby dosiąść się do zmarłego i cieszyć się jego ulubionym widokiem.

20171003_134157
Ławka w People’s Palace z tabliczką upamiętniającą ulubione miejsce zmarłego.

Od setek lat w Glasgow krąży powiedzenie, doskonale odzwierciedlające rolę rzeki Clyde w życiu miasta. Mówi się, że Clyde zbudowało Glasgow. Polecam spacer jej brzegiem, jeśli nie przechodzi wtedy przez Szkocję huragan… Dawniej nad rzeką w Glasgow mieściła się stocznia, która sprawiła, że było to centrum przemysłowe miasta. Pozostał po niej wielki dźwig – FINNIESTON, stojący naprzeciwko siedziby BBC Scotland.

Mijamy most zwany ŁUKIEM CLYDE (The Clyde Arc) i GLASGOW SCIENCE CENTER – nowoczesne Centrum Naukowe (odwiedzający mogą zobaczyć planetarium, symulator zmian klimatu, możliwość przeprowadzania doświadczeń).

Przy Centrum Naukowym znajduje się najwyższa budowla w Szkocji – WIEŻA MILLENIUM, licząca 127 metrów. Ze względu na to, że potrafi obracać się o 360 stopni od podstawy do szczytu, zapisała się w księdze Rekordów Guinessa. Obiekt można zwiedzać w sezonie letnim (1.04-29.10) codziennie od 10:00 do 17:00. W okresie zimowym dostępny jest od środy do piątku w godzinach 10:00 – 15:00, w weekendy od 10:00 do 17:00. Szczegóły dotyczące cen – tutaj.

Ciekawym budynkiem, znajdującym się w pobliżu rzeki Clyde, jest hala widowiskowo-sportowa GLASGOW SSE HYDRO. Dzięki sprzedaży ponad 750 tysięcy biletów, ogłoszono ją ósmą najbardziej popularną halą widowiskowo-sportową na świecie. Niektórzy twierdzą, że wyglądem przypomina katowicki Spodek.

Podczas spaceru brzegiem rzeki znów spotkaliśmy się z charakterystycznym dla Szkotów sposobem upamiętniania bliskich zmarłych.

20171003_142947

Spośród wielu muzeów i galerii sztuki, które Glasgow posiada w swojej ofercie, zastanawialiśmy się nad polecaną w przewodnikach i na wielu blogach GALERIĄ SZTUKI KELVINGROVERIVERSIDE MUSEUM (MUZEUM TRANSPORTU), opisywanym jako jedno z najciekawszych muzeów w Glasgow. Ciekawość zwyciężyła i udaliśmy się do Muzeum Transportu (wstęp bezpłatny).

Być może zbyt długi spacer brzegiem rzeki pomógł w szybkim podjęciu decyzji i wybraniu obiektu, który w nazwie posiada słowo „transport”. W muzeum zobaczymy m.in. najstarszy rower na świecie, przeróżne modele samochodów, a także ciekawe wystawy, posiadające wiele informacji na temat wszelkich pojazdów.

Warto zobaczyć również THE TALL SHIP RIVERSIDE (wstęp wolny, ale wskazany jakikolwiek datek na dalsze renowacje obiektu). Statek The Glennlee przy muzeum, o którym mowa, jest jednym z pięciu na świecie statków typu Clydebuilt, które przetrwały do dziś. Przy wejściu pracownicy wręczają odwiedzającym kartkę z informacjami o obiekcie w różnych językach – m.in. w języku polskim. Renowacji statku podjęli się wolontariusze, zrzeszeni w grupie The Clyde Maritime Trust.

Jeśli dysponujecie większą ilością czasu niż my podczas jednodniowego zwiedzania, warto wsiąść na statek przy muzeum, który przewiezie Was na drugi brzeg do DZIELNICY GOVAN. W czasach średniowiecza było to osobne miasteczko.

Zaciekawiła mnie informacja na jednym z elementów wyposażenia. Mam nadzieję, że odwiedzający nie wpadają na genialny pomysł, jakim jest skorzystanie z toalety, będącej ekspozycją statku. Chciałabym wierzyć w to, że konieczność umieszczenia na niej zakazu korzystania to dobry żart pracowników.

4444

Ostatnim punktem zwiedzania podczas naszego dłuuugiego spaceru po Glasgow jest tamtejszy Uniwersytet. Jego odwiedziny to sposób na przeniesienie się w świat magii, i to bez konsumpcji zakazanych substancji. Jest to czwarty najstarszy uniwersytet w Wielkiej Brytanii. Wysoki poziom na uczelni odzwierciedlają jego absolwenci – Adam Smith i James Watt.

Odwiedziliśmy główny budynek Uniwersytetu Glasgow mieści się na wzgórzu – Gilmorehill. Rozpościera się stamtąd piękny widok na sąsiedni park Kelvingrove. Zwiedzając uniwersytet szczególne wrażenie wywarły na nas kolumny i łuki zdobiące halę kampusu.

Wygląd budynku, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz, przypominał Hogwart. W Internecie można znaleźć kilka informacji mówiących o tym, że nakręcono tam wiele części Harrego Pottera. Niestety, jest to nieprawda. Niemniej jednak, budynek mógł być inspiracją dla autorki przygód czarodzieja – idealnie wpasował się w klimat powieści.

20171003_163059hogwaert

Mimo, że zobaczyłam większość planowanych miejsc, żałuję, że nie wystarczyło nam czasu na  kilka innych obiektów:

  • Tenement House (wstęp: 6,50 funtów) – Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jak wyglądała kamienica mieszczańska na przełomie XIX i XX wieku, powinien odwiedzić to miejsce. W kamienicy zobaczymy znakomicie odrestaurowane cztery pokoje, które – według twórców muzeum – sprawiają wrażenie zamrożonych w czasie.
  • The Lighthouse (wstęp bezpłatny) to Centrum Projektowania i Architektury, mieszące się przy ulicy Buchanan Street. Na górnym piętrze budynku znajduje się taras, będący świetnym punktem widokowym na miasto.
  • Kelvingrove Art Gallery and Museum (wstęp bezpłatny) – to najstarsze muzeum Szkocji, posiadające jedne z największych zbiorów sztuki w całej Europie. Zwiedzanie możliwe w piątki i niedziele w godzinach 10:00 – 17:00, w pozostałe dni w godzinach 11:00-17:00.

Gdybym miała opisać Glasgow dwoma słowami, byłyby to: „przemysł” i „zieleń”. Miasto zachwyca połączeniem budynków pamiętających wiktoriańskie czasy świetności z nowoczesną architekturą miasta. Mam nadzieję, że liczne zabytki i atrakcje, które czekają tam na turystów oraz tanie loty z polskich miast przekonają Was do odwiedzin największego miasta w Szkocji. Jedno jest pewne – nie pożałujecie wyboru tego kierunku!