Wróciłeś/aś z Work and Travel? Rozlicz się z podatku TANIEJ!

Czy wziąłeś/wzięłaś udział w programie Work&Travel przez ostatnie trzy lata? Jeśli tak, ten post jest właśnie do Ciebie. Po kilku miesiącach spędzonych w USA przychodzi czas na smutny powrót do rzeczywistości. Czynności, których należy się podjąć po powrocie to: oglądanie zdjęć z wakacji, popadanie w depresję oraz UBIEGANIE SIĘ O ZWROT PODATKU. 

O CO CHODZI? 

Podczas pracy w USA z Twojej wypłaty potrącono zaliczki na rzecz podatku dochodowego. Kwoty oscylują w granicach 10-20% dochodu (w zależności od stanu, w którym podjęto pracę). Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że MOŻNA JE ODZYSKAĆ. Po powrocie do Polski można ubiegać się o zwrot podatku, składając deklarację podatkową w amerykańskim urzędzie skarbowym (IRS). Należy w niej podać wszystkich pracodawców. Na tej podstawie urząd określa kwotę, która Ci przysługuje.

PRZYGOTOWANIE ROZLICZENIA PODATKOWEGO DLA IRS BRZMI JAK WALKA Z CHUCKIEM NORRISEM POD WODĄ, BEZ TLENU, ZE ZWIĄZANYMI RĘKAMI? JEST NA TO SPOSÓB. 

Po powrocie z USA skorzystałam z usług Tax Consulting. Firma zajmuje się również zwrotem podatku z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Moim jedynym zadaniem było dostarczenie jej pracownikom potrzebnej dokumentacji. Wszystko odbyło się szybko i sprawnie. Jeśli zależy Ci na poprawnym przeprowadzeniu tej procedury, odzyskaniu możliwie najwyższej kwoty, a przede wszystkim na świętym spokoju, możesz skorzystać z usług tej firmy. Jest sprawdzona (m.in. przeze mnie) i posiada najniższe ceny w Polsce. Formularz zgłoszeniowy znajduje się tutaj

Tax Consulting posiada internetowy kalkulator szacujący wysokość zwrotu (tutaj). Nie zapomnij o 5% zniżki na jej usługi! Wystarczy wpisać w formularzu zgłoszeniowym kod rabatowy dla czytelników tego bloga: BLOG7. Rabat można wykorzystać przy procedurze zwrotu podatku z USA, Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. 

dc

O CO TAK WŁAŚCIWIE SIĘ UBIEGASZ?

  • o zwrot podatku federalnego – to zazwyczaj 10% dochodu (im większa wypłata tym większy podatek). Dzięki różnym odpisom podatkowym istnieje możliwość uzyskania jego pełnego zwrotu.
  • o zwrot podatku stanowego – to 1-10% dochodu. Możliwość odzyskania State Tax uzależniona jest od wielkości wynagrodzenia oraz przepisów panujących w poszczególnych stanach. Nie potrącono go z wypłaty jeśli pracowałeś/aś na Alasce, Florydzie, Nevadzie, New Hampshire, Południowej Dakocie, Waszyngtonie i Wyoming.

KIEDY MOŻESZ SIĘ O TO UBIEGAĆ? 

Po zakończeniu roku rozliczeniowego. Obowiązkiem amerykańskich pracodawców jest wysłanie pracownikom dokumentu W-2, które stanowi podstawę ubiegania się o zwrot. Rozliczenia można dokonać w ciągu 3 lat od zakończenia roku podatkowego. Procedura zwrotu podatku federalnego i stanowego trwa jakieś 2 – 3 miesiące.

JAKIE DOKUMENTY BĘDĄ CI POTRZEBNE? 

  • Wspomniany wcześniej W-2, który prześle Ci pracodawca. W przypadku braku takiego dokumentu można ubiegać się o zwrot na podstawie paycheck’ów (pilnuj ich po powrocie z USA – możliwe, że będą bardzo potrzebne).
  • Kopia Social Security Card,
  • Kopia wizy z Twojego paszportu.

130212-F-LB592-174

DLACZEGO MA CIĘ TO OBCHODZIĆ?

Złożenie deklaracji podatkowej w IRS to nie pomysł na weekend, ale obowiązek każdego uczestnika programu! W razie niedogadania się z tamtejszą skarbówką raczej nie powtórzysz swojego American Dream – mogą Cię już nie wpuścić do USA. Poza tym, czy nie chciałbyś/abyś odzyskać części swoich pieniędzy, które potrącono z Twojej wypłaty? Rozumiem, że może nie wiesz co z nimi zrobić. Mimo wszystko wierzę, że uda Ci się znaleźć pomysł na wydanie tej sumy. Poniżej zamieszczono zdjęcia sugerujące rozwiązanie tego problemu:

ROZLICZYŁEŚ/AŚ SIĘ Z USA? ŚWIETNIE. PORA NA POLSKĘ.

Pamiętaj, że dokonanie wszystkich formalności związanych z amerykańską skarbówką nie zwalnia Cię od obowiązku rozliczenia się z naszym państwem. Warto zasięgnąć informacji osobiście w biurach rachunkowych lub w urzędzie skarbowym.

Reklamy

Las Vegas – praktyczny przewodnik po Stolicy Rozrywki

Las Vegas posiada najjaśniejszą ulicę świata, którą widać nawet w przestrzeni kosmicznej. Niestety nie byłam w kosmosie i nie wybieram się tam w najbliższym czasie, ale mogę potwierdzić tę informację dzięki zdjęciom NASA. Powstanie stolicy hazardu w stanie Nevada (na terenach pustynnych) udowadnia, że upór i wiara w sukces umożliwia spełnienie nawet najdziwniejszych pomysłów. Mimo upływu lat, tłumy wciąż przyjeżdżają do Las Vegas – jego popularność nie słabnie. W 2017 roku odwiedziło je 40 milionów osób. 

POŁOŻENIE: 

Światowa Stolica Rozrywki, będąca rajem dla hazardzistów i imprezowiczów, powstała pośrodku niczego. Miliony świateł i neonów silnie kontrastuje z okolicą, w której dominują krajobrazy pustynne. Miasto położone jest w dolinie. Zaledwie 0,04% powierzchni Las Vegas zajmują wody, wskutek czego powstało wiele programów dotyczących oszczędnego nawadniania licznych trawników w mieście. Aby lepiej zobrazować pustynny charakter Nevady, załączam zdjęcia:

57

TROCHĘ HISTORII:

W 1829 roku pewien hiszpański badacz natknął się na zielony punkt podczas swojej podróży, którym był obszar dzisiejszego miasta, któremu nadał nazwę „Las Vegas” (hiszp. „łąki”). Tereny te początkowo należały do Meksyku. Zamieszkiwali je rdzenni Indianie. Po przejęciu ziem przez USA (1885) zostały stopniowo zagospodarowywane przez Mormonów. Pod koniec XIX wieku członkowie sekty prowadzili tam misje nawracania Indian.

W latach 1951 – 1992 w Nevadzie podejmowano próby stworzenia bomby atomowej. Obserwacja atomowych grzybów na horyzoncie była świetną atrakcją dla odwiedzających Las Vegas. Ogromny wpływ na rozwój miasta miała bez wątpienia legalizacja hazardu w 1931 roku, dzięki czemu powstało wiele luksusowych hoteli i kasyn. Większość z nich zakładali gangsterzy i mafiozi. Pierwszym kasynem w Las Vegas było Northern Club (obecne La Bayou).

Niektórzy uważają, że sukces miasta to zasługa burmistrza Oscara Goodmana. Przeszłość tego Pana jest dość… ciekawa. Oprócz funkcji fotografa Playboya, przez 40 lat był adwokatem największych członków mafii. Po zakończeniu kariery prawniczej przejął urząd burmistrza na trzy kadencje – był to maksymalny czas pełnienia tej funkcji przez tę samą osobę. Po dwunastu latach rządów kolejne wybory wygrała jego żona. Goodman zagrał w wielu filmach (Casino, Ocean’s Eleven, Godziny szczytu 2, Kryminalne zagadki Las Vegas, Kac Vegas) dzięki wprowadzonej przez niego zasadzie: pozwolenie na kręcenie filmów w Las Vegas można uzyskać tylko wtedy, gdy on sam w nich zagra. Długo nie znikał z pierwszych stron gazet za sprawą kłótni z Obamą. Groził, że w razie wizyty prezydenta w mieście ogłosi remont wszystkich ulic przy lotnisku, uniemożliwiając mu przejazd do centrum. Przez swoje odważne kroki wielokrotnie narażał się Komisji Etyki. Jego działania nie są godne pochwały ale trzeba przyznać, że dzięki takim wybrykom miasto zyskało jeszcze większy rozgłos.

The Cosmopolitan Of Las Vegas Opening Celebration
Oscar Goodman z małżonką (para po lewej stronie), źródło: The Cosmopolitan of Las Vegas’s photostream (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/legalcode

KILKA CIEKAWOSTEK ZWIĄZANYCH Z MIASTEM: 

  1. Aż 12 spośród 20 największych hoteli na świecie znajduje się w Las Vegas.
  2. Ze względu na ogromną ilość Hawajczyków (mieszkańców i turystów) miasto nazywane jest 9 wyspą Hawajów.
  3. Las Vegas posiada jeden z największych współczynników samobójstw w USA.
  4. Wysoki jest również współczynnik ślubów i rozwodów, które można uzyskać w mieście błyskawicznie.
  5. Prostytucja jest tam zakazana, ale spacerując po najsławniejszej części miasta odniosłam zupełnie inne wrażenie…
  6. W podziemnych tunelach (chroniących Las Vegas przed powodzią) mieszka ponad tysiąc bezdomnych. Większość z nich to nałogowi gracze, którzy stracili w kasynach cały swój dobytek.
  7. W 2004 roku Brytyjczyk Ashley Revell sprzedał wszystko co miał i postawił 135 tysięcy dolarów na jeden rzut ruletki w Plaza Hotel Casino. Kulka zatrzymała się na czerwonym polu o numerze 7 – wygrał ponad 270 tysięcy dolarów.
  8. Nie wszystkim poszczęściło się w Las Vegas – bynajmniej nie właścicielowi zburzonego hotelu Harmon. Budowa jego kompleksu pochłonęła 8,2 miliarda dolarów. Należałoby do tego doliczyć koszt wyburzenia (30 milionów dolarów) i dodać, że ze względu na zbyt słabą konstrukcję obiekt nie ugościł ani jednego klienta.
  9. Michael Jackson zamierzał wybudować w Stolicy Rozrywki hotel z 15-metrowym robotem, wykonującym Moon Walk. Skończyło się jedynie na planach.

JAK DOSTAĆ SIĘ DO LAS VEGAS? 

W znalezieniu dogodnego połączenia pomoże Wam internetowa wyszukiwarka eSky.pl. Głównym portem lotniczym jest pobliskie lotnisko McCarran, które wypełniono kasynami po brzegi, w razie parcia na hazard już po przylocie. Posiada dwa terminale pasażerskie (1 i 3) połączone bezpłatnym shuttle-bus. Jeśli ktoś posiada już bilety do innego amerykańskiego miasta, może dojechać do Las Vegas autobusem Greyhound – amerykańskim przewoźnikiem, który można nazwać odpowiednikiem naszego Polskiego Busa (bilety można zakupić na stronie internetowej).

DOJAZD Z LOTNISKA DO CENTRUM:

Autobusem: Należy udać się do Terminalu 1 (piętro 0), skąd odjeżdżają autobusy linii 108, 109 A i B (firma RTC). Koszt biletu wynosi 1,75$. Linia 108 odbywa stamtąd kurs do Downtown Transportation Center (DTC), natomiast Linia 109 kursuje z South Strip Transfer Terminal (STT) przez lotnisko do DTC. Na stronie internetowej lotniska istnieje możliwość zaplanowania dojazdu (klikając tutaj).

Taksówką: Postoje mieszczą po wschodniej stronie hali przylotów. Należy kierować się do wyjść 1-4. Wszystkie taksówki posiadają taksometry. Większość firm nie akceptuje zapłaty kartą kredytową. Proponuję oddalić się trochę od lotniska i zamówić Ubera pół kilometra dalej. Różnica w cenie będzie porażająca.

Warto sprawdzić na mapie czy odległość pomiędzy lotniskiem a Waszym hotelem rzeczywiście wymaga korzystania z transportu. Port lotniczy McCarran położony jest w odległości 2km od sławnej ulicy z Las Vegas Strip, na której prawdopodobnie mieści się Wasz hotel. 

welcome-to-las-vegas-1086412_960_720

PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE: 

Jeśli nie lubicie długich spacerów (które polecam), można skorzystać z usług autobusów lub kolejki. Opis środków transportu przedłużyłby wpis o kolejny kilometr, dlatego też zainteresowanych odsyłam na stronę internetową, w której szczegółowo opisano transport w mieście.

CZY W LAS VEGAS JEST BEZPIECZNIE?

Co noc wracałyśmy z koleżanką do hotelu pieszo, pokonując najdłuższą i najsławniejsza ulicę w mieście. Ani przez chwilę nie poczułyśmy, że nasze bezpieczeństwo jest zagrożone – w nocy po głównej ulicy spacerują setki tysięcy osób. Niemniej jednak, tragiczne wydarzenie z 1 października 2017 pokazuje, że odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta. Tego dnia, podczas koncertu w Las Vegas miała miejsce największa strzelanina w USA. Zginęło 58 osób, 511 zostało rannych. Sprawca – Stephen Paddock – po przeprowadzeniu ataku popełnił samobójstwo.

ILE NOCY SPĘDZIĆ W LAS VEGAS?

W pytaniu celowo pojawiło się słowo „noc”. Las Vegas za dnia wygląda jak miasto widmo. Ciężko spotkać wtedy kogoś na ulicy, podczas gdy po zmroku trudno przejść przez słynny bulwar bez ocierania się o milion osób. Myślę, że pytanie Ile nocy spędzić w Las Vegas? jest równoznaczne z zapytaniem: Ile nocy z rzędu potraficie imprezowaćAby zobaczyć główne atrakcje i poczuć klimat miasta powinny wystarczyć Wam 2-3 doby. Zwiedzanie tego miejsca za dnia jest trochę bez sensu. Nocą miasto rozświetlają liczne neony, dzięki którym wszystko wygląda efektowniej!

GDZIE NOCOWAĆ? 

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że ceny noclegów w Las Vegas są niskie (biorąc pod uwagę standard pokojów). Praktycznie wszystkie hotele posiadają kasyna zapewniające ogromne dochody, przez co noclegi dostępne są za grosze. Ze względu na 40 milionów turystów rocznie należy pomyśleć o wcześniejszej rezerwacji. Warto wybrać jeden z hoteli w obszarze Las Vegas Strip, najlepiej w części zwanej Nowe Las Vegas – pomiędzy hotelem Luxor a Wynn.

Polecam Hotel Circus Circus – cena za dobę w przestronnym pokoju dwuosobowym wynosi… 21$ (przy rezerwacji z kilkumiesęcznym wyprzedzeniem). W obiekcie znajduje się ogromne kasyno, park rozrywki Adventuredome z kolejką górską i świetnymi występami cyrkowymi.  Ponadto, mieszczą się tam dwa baseny, zjeżdżalnie oraz wodny plac zabaw (rezerwacja).

ZANIM ZACZNIECIE ZWIEDZANIE, PAMIĘTAJCIE O:

  • wygodnych butach – mimo, że jest to Las Vegas, odradzam szpilki. Główna ulica liczy prawie 7 kilometrów. Jeśli chcecie zobaczyć całość albo chociaż sporą część, warto założyć sprawdzone obuwie.
  • dokumencie tożsamości (który potwierdza, że ukończyliście 21 lat). W przeciwnym razie nie zostaniecie wpuszczeni do kasyn i klubów.
  • nierobieniu zdjęć w kasynach (czytaj: potajemnym fotografowaniu). Obsługa może Was wyprosić z lokalu, ale zazwyczaj kończy się tylko na upomnieniu.
  • zabraniu gotówki – w niektórych miejscach nie akceptuje się zapłaty kartą kredytową (z obawy przed zadłużeniem klienta w mieście hazardu).
  • możliwości picia alkoholu na ulicach. Często jednak nie można spożywać go w szklanych opakowaniach, np. podczas różnych przedstawień.
  • darmowym alkoholu w każdym kasynie (choć wskazane są drobne napiwki).
  • braku zegarów w kasynach. Nie jest to niedopatrzenie ze strony właścicieli. Wręcz przeciwnie – w ten sposób klienci łatwo tracą poczucie czasu.

ATRAKCJE LAS VEGAS:

Główne atrakcje stanowią hotele i kasyna, skupione przy Las Vegas Boulvard (Las Vegas Strip). Co ciekawe, większość siedmiokilometrowego odcinka formalnie znajduje się poza granicami miasta. Spacerując tam, w jeden wieczór można przenieść się do Wenecji, Nowego Jorku, Paryża czy też jednego z egipskich miast. Możecie spróbować szczęścia praktycznie w każdym kasynie – nawet jeśli nie jesteście Gośćmi hotelowymi danego obiektu (jedynym warunkiem jest ukończenie 21 roku życia).

NAJSŁYNNIEJSZE HOTELE-KASYNA:

TREASURE ISLAND to hotel połączony z kasynem, który nawiązuje do tropikalnych klimatów. Codziennie, przy budynku odbywa się darmowe show z pięknymi syrenami w roli głównej (trwające 20 minut). Zdecydowanie warto znaleźć czas na obejrzenie tego spektaklu! Przedstawienie odbywa się trzy razy dziennie. Tablica informująca o godzinach show znajduje się przy hotelu. Warto zjawić się tam co najmniej 20 minut wcześniej, aby zająć dobre miejsce i cokolwiek zobaczyć – zainteresowanych spektaklem jest naprawdę sporo. 

Hotel-kasyno MIRAGE oferuje turystom znakomite widowisko, jakim jest wybuch wulkanu. Muzyka, gorące podmuchy i efekty świetlne z pewnością zrobią na Was duże wrażenie! Jest to bez wątpienia jedna z najlepszych atrakcji w mieście. Widowiska odbywają się od 19:00 do 24:00, co piętnaście minut. 

giphy-downsized-large (1).gif

Nie sposób przejść obojętnie wobec luksusowego kompleksu BELLAGIO, które oferuje najlepsze (moim zdaniem) widowisko w całym Las Vegas. Jesto to pokaz fontann na 8-hektarowym sztucznym jeziorze. Woda porusza się w rytm muzyki Andrea Bocelli, Elvisa Presleya, Celine Dion, Michaela Jacksona, a nawet Tiesto. Pokazy odbywają się co pół godziny w dzień i w nocy. Warto udać się tam wieczorem, aby zobaczyć dodatkowe efekty świetlne. 

giphy-downsized-large.gif

Kolejne miejsce z pewnością kojarzą fani kultowego Kac Vegas. Właśnie tam bohaterzy filmu spędzili ciekawy Wieczór Kawalerski. Mowa o ogromnym kompleksie CAESARS PALACE. Przy wejściu do kasyna powita Was sam Cezar.

EXCALIBUR to ciekawa budowla przypominająca zamek z Disneya. Mieści się w niej hotel oraz kasyno. Wiele osób twierdzi, że kompleks wygląda raczej kiczowato. Być może mają rację, ale  jest to bez wątpienia przepiękny kicz – z najwyższej półki!

20150915_232432

NEW YORK – NEW YORK to kolejne niesamowite połączenie hotelu z kasynem, które nawiązuje do panoramy Manhattanu. W skład kompleksu wchodzą kopie kilku znanych nowojorskich budynków. Nie zabrakło w nich imitacji wieżowca Chryslera oraz Empire State Building. Vegas doczekało się nawet posiadania własnej Statuy Wolności, która jest o połowę mniejsza od oryginalnej. Rozległy obszar Central Parku w kompleksie zajmuje ogromne kasyno.

NEW-YORK

Amerykańskie zamiłowanie do Paryża odzwierciedlono poprzez stworzenie PARIS LAS VEGAS. W jego skład wchodzi replika wieży Eiffla, Plac de la Concorde, Łuk Triumfalny, a także Le Théâtre des Arts. Co ciekawe, według pierwotnych założeń wieża Eiffla miała mieć takie same wymiary co paryska. Ze względu na bliskość lotniska poprzestano na wieży o połowę mniejszej.

light-skyline-night-city-paris-cityscape-1323494-pxhere.com

Skoro w Las Vegas znalazło się miejsce na Paryż, Nowy Jork, Egipt, nie mogło zabraknąć włoskiego klimatu. Kompleks THE VENETIAN posiada 7074 pokoje hotelowe, wielkie kasyno, centrum handlowe, a także muzea. Precyzja, z jaką odtworzono najbardziej charakterystyczne budowle włoskiego miasta, jest wręcz porażająca. Jeśli ktoś nie miał okazji popływać gondolą, może to zrobić w Las Vegas. Wysokie ceny za taki rejs sprawią, że poczujecie się jak w Wenecji. W centrum handlowym powstała przepiękna mozaika na suficie. Właściwie to bardziej pasuje do niej określenie dzieło sztuki. W galerii handlowej wybudowano scenę, na której odbywają się koncerty muzyczne. Najczęściej rozbrzmiewa tam muzyka klasyczna.

LUXOR to kolejne oryginalne połączenie hotelu z kasynem. Jego wygląd nawiązuje do starożytnego Egiptu. W skład kompleksu wchodzi replika posągu Sfinksa i grobowca Tutanchamona. Największym elementem jest wielka piramida licząca 110 metrów, 30 pięter i 4407 apartamentów, która wysyła wiązkę światła do nieba ze swojego szczytu.

20150915_233039

Kolejnym interesującym obiektem jest STRATOSPHERE TOWER, będąca drugą najwyższą wieżą widokową na zachodniej półkuli (pierwszą jest wieża w Toronto). Liczy ponad 350 metrów wysokości. W obiekcie mieści się hotel, taras widokowy, restauracje, najwyżej położony park rozrywki na świecie, sklepy z pamiątkami, a także – jak na Las Vegas przystało – kasyno. Koszt wstępu na taras widokowy – 15$. 

stratosfera

PRZEDSTAWIENIA, SPEKTAKLE, SHOW:

Podczas pobytu w mieście warto udać się na jedno z przedstawień. Wybór jest ogromny, przedział cenowy również. Większość z nich należy zarezerwować z wyprzedzeniem. Czasami można zakupić je w ostatnim dniu z 50% zniżką (większość punktów sprzedaży znajduje się na Las Vegas Strip). Warto udać się bezpłatne show, które odbywa się codziennie we wspomnianym wcześniej hotelu Circus Circus Las Vegas. Szczegóły dotyczące przedstawienia można znaleźć na stronie internetowej hotelu, klikając tutaj.

INTERESUJĄCE SKLEPY: 

Swoją siedzibę ma tutaj M&M’s z ogromnym wyborem rodzajów kolorowych kulek. Jest również sklep Coca-coli, serwujący 16 różnych smaków tego napoju. Warto też zajrzeć do Hard Rock Cafe, w którym zgromadzono pamiątki po gwiazdach światowego formatu (m.in. sukienka Amy Winehouse, mikrofon Franka Sinatry, koszula Jimmiego Hendrixa, a także… toster Johna Eltona).

ŚLUBY W KAPLICACH LAS VEGAS:

Światowa Stolica Hazardu i Rozrywki jest także Stolicą Ślubów. W ubiegłym roku w słynnych Wedding Chapels 115 tysięcy par zdecydowało się na przypieczętowanie swojego związku. Decyzję o wyborze Las Vegas na miejsce swojego ślubu podjęli m.in: Elvis Presley i Priscilla Beaulie, Britney Spears i Jason Alexander, Angelina Jolie i Bob Thorton, Frank Sinatra i Mia Farrow, Bruce Willis i Demi Moore, Richard Gere i Cindy Crowford, Pamela Anderson i Rick Salomon, Bon Jovi i Dorothea Hurley, Jane Fonda i Roger Vadim. Pod względem prawnym, śluby w Las Vegas są równe zawieraniu ślubów w innych częściach świata. Najwyraźniej ten szczegół umknął wymienionym osobom, z wyjątkiem Bona Jovi i Dorothy Hurley. Jeśli ktoś chciałby pójść w ślady pozostałych par, rozwód w tym mieście można uzyskać równie szybko.

Biznes ślubów w Vegas jest na tyle dochodowy, że postanowiono zdecydować się na dość… niekonwencjonalne rozwiązania. Jednym z nich jest kaplica DRIVE-THRU, w której para podjeżdża do okienka i po kilku minutach jest już po ślubie, bez wysiadania z samochodu.

vegas chaper

CO ROBIĆ W LAS VEGAS W CIĄGU  DNIA? 

ODSYPIAĆ NOC.

Jeśli takie rozwiązanie Was nie satysfakcjonuje, ZACHĘCAM DO ODWIEDZIN MUZEÓW. Zdaję sobie sprawę z tego, że słowa „Las Vegas” i „Muzea” trochę się gryzą. Niemniej jednak, nawet Światowa Stolica Rozrywki zadbała o to, aby nie zabrakło ich w tym mieście.

  • Najciekawszym jest MOB – Muzeum Zorganizowanej Przestępczości i Egzekwowania Prawa. Ta interesująca atrakcja powstała w głównej mierze dzięki członkom mafii, a zarazem właścicielom hoteli i kasyn, którzy odcisnęli wystarczający ślad w historii miasta, aby doszło do powstania takiego muzeum (bilety można zakupić na stronie internetowej obiektu, klikając tutaj, wstęp: 21$).
  • Miłośnicy samochodów powinni odwiedzić Hollywood Cars Museum. Znajduje się tam ponad 100 pojazdów, które brały udział w znanych produkcjach filmowych, m.in: Bonnie i Clyde, Powrót do przyszłości, Nieustraszony, Powrót Batmana, Robocop, przygody Jamesa Bonda oraz Szybcy i Wściekli (wstęp 20$, dzieci i młodzież do lat 16 – bezpłatnie, bilety można kupić jedynie w kasach przy obiekcie. Klikając tutaj można pobrać kupon rabatowy o wartości 5$).

PROPONUJĘ ZWIEDZIĆ TAKŻE OKOLICĘ. Warto wypożyczyć samochód podczas pobytu w Las Vegas (najtańsza wypożyczalnia samochodów). Miasto stanowi doskonały punkt wypadowy do pobliskich Parków Stanowych i Narodowych: Death Valley, Valley of Fire, Red Rock Canyon, Mojave Desert. W sąsiedztwie Las Vegas znajduje się również Zapora Hoovera, o której  wkrótce powstanie osobny wpis.

PODSUMOWUJĄC:

Rozumiem wszystkich, którym to miejsce kojarzy się z wszechobecną tandetą. Faktycznie, poniekąd jest to jeden wielki kicz. Niemniej jednak, coraz nowsze hotele, luksusowe kasyna i ogromne multikompleksy potrafią zachwycić niejednego turystę. Mój aparat w telefonie wiele razy nie podołał ilościom świateł i neonów na tamtejszych ulicach. Ciężko wyobrazić sobie jak wielkie pieniądze wpompowano w to miejsce. Uważam, że Las Vegas w pełni zasługuje na miano Światowej Stolicy Rozrywki, na które pracowało latami. Panująca tam atmosfera jest specyficzna i nie do podrobienia! 

Niagara – praktyczny przewodnik

Urok Niagary ciężko opisać słowami, ale spróbuję. Z pewnością każdy z Was słyszał o tym miejscu. Nie każdy wie, że to nie jeden, a trzy wodospady! Mimo, że nie są największe ani najwyższe na świecie, zdobyły wielką sławę. Ilość wody wyrzucanej przez kaskady robi ogromne wrażenie. 

PIERWSZE CHWILE NAD NIAGARĄ:

Na początku sierpnia 2015 roku pięć dziewczyn w składzie Polska, Kolumbia, Jamajka wsiadło do samochodu. Mimo insynuacji moich znajomych, którzy twierdzili, że dotarcie tam było tylko tylko naszym złudzeniem (Kolumbia i Jamajka nigdy nie pozbędą się odwiecznego kojarzenia ich z przeróżnymi… używkami), po kilku godzinach w aucie podziwiałyśmy już niezwykłe wodospady.

Jeśli ktoś spodziewa się skrzętnie ukrytego w gąszczu drzew cudu natury, który mogą zobaczyć jedynie najwytrwalsi, a widok na huczące ściany wodne byłby nagrodą za trud ich wędrówki, to troszkę się zdziwi. W rzeczywistości Niagara otoczona jest hotelami i kasynami. Nie ma nic wspólnego z odosobnionym i spokojnym miejscem. Wiele osób czuło się przez to zawiedzionych. Uważam, że wodospady są piękne i faktycznie nie potrzebują całej tej kolorowej otoczki, ale nie czuję rozczarowania. Wręcz przeciwnie – to miejsce wywarło na mnie ogromne wrażenie.

Przy Niagarze zamontowano sporo wysokich zabezpieczeń. Należało zaostrzyć środki bezpieczeństwa „dzięki” bezmyślnym turystom, którzy są w stanie zrobić wszystko dla jakiejś dobrej fotki, przyprawiającej o gęsią skórkę. Dla niektórych próby takich fotografii skończyły się tragicznie…

NIAGARA TO NIE JEDEN, A TRZY WODOSPADY!

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Niagara to nie jedna, a trzy kaskady wodne. W jej skład wchodzą takie wodospady, jak:

  • Znajdujący się po kanadyjskiej stronie The Horseshoe Falls – po polsku oznacza Podkowę. Nazwa nie jest przypadkowa – wodospad układa się właśnie w taki kształt. Jest to największa kaskada z tego kompleksu. Posiada 53 metry wysokości oraz 790 metrów szerokości.
  • American Falls to kolejny wodospad, wchodzący w skład kompleksu Niagary. Jak sama nazwa wskazuje, położony jest po amerykańskiej stronie. Posiada niespełna 30 metrów wysokości oraz 320 metrów szerokości.
  • Trzecią kaskadą jest amerykański Bridal Veil Falls (welon panny młodej). Posiada takie same wymiary jak American Falls. Oba wodospady rozdziela jedynie Luna Island (Księżycowa wyspa).

Wszystkie kaskady Niagary są lepiej widoczne z tarasu po stronie kanadyjskiej niż w USA. Jeśli macie okazję zobaczenia ich z obu perspektyw, nie zastanawiajcie się ani chwili! Niemniej jednak, warto tam pojechać nawet jeśli zamierzacie podziwiać wodospady jedynie po amerykańskiej stronie. Byłam pod ogromnym wrażeniem tego miejsca – mimo, że zobaczyłam je, będąc tylko w USA. Nie widać tam zbyt dobrze Podkowy, ale można ją zobaczyć podczas rejsu Maid of the Mist – statek podpływa pod wszystkie kaskady. Ze względu na to, że nie może on przekroczyć granicy obu państw, rejs po stronie Kanady pozwoli Wam obejrzeć największy wodospad z bliższej odległości.

4

JAK POWSTAŁA NIAGARA?

W wyniku ustąpienia ostatniego zlodowacenia, mającego miejsce 10 tysięcy lat temu, powstały wielkie jeziora i rzeki. Pomiędzy jeziorami Erie i Ontario przelewała się woda, tworząc rozległy próg. Z biegiem czasu w tym miejscu powstały wodospady. Spadająca z ogromną siłą ściana wody podmywa skały. Skutkiem jest cofanie się Niagary – od momentu powstania przemieściła się już o 11 km! Wody Niagary rozpuszczają 60 ton skał i soli na minutę. Dzięki minerałom, wodospad posiada szmaragdowy kolor.

DLACZEGO SŁYCHAĆ TAM JEDEN WIELKI HUK SPADAJĄCEJ WODY?

Tak, wiem – bo to wodospady. Chciałabym jednak udzielić nieco szerszej odpowiedzi na to pytanie. Ilość spadającej wody wynosi 154 miliony litrów na minutę. Obliczono, że zalanie największej hali widowiskowej na świecie (która mieści się w Londynie) zajęłoby wodospadom jakiś kwadrans. Obecnie zapory wodne ograniczają szybkie przelewanie się wody, przez co Niagara nie przesuwa się już w tak szybkim tempie. Mimo to, szacuje się, że za 50 tysięcy lat przestanie ona istnieć. Ze względu na to, że czasu zostało już niewiele, a niektórzy z Was nie mieli jeszcze okazji aby zobaczyć i usłyszeć te wodospady, polecam zerknięcie na nie online!

2109

ZAMARZNIĘTY WODOSPAD: 

Bywały też czasy, kiedy huk spadającej wody nie był zbyt donośny. Obecnie (w styczniu 2018) USA przeżywa zimę stulecia. Wody Niagary uległy częściowemu zamarznięciu. Podobna sytuacja miała miejsce w 2014 roku. Warto wspomnieć też o dawnych czasach, kiedy srogie zimy całkowicie skuły lodem kaskady (American Falls i Bridal Veil Falls zamarzły sześciokrotnie, kanadyjska Podkowa tylko raz). Dzięki rekordowym mrozom w latach 1848, 1911 i 1912 można było odbyć spacer na krawędzi lub pod ścianą Niagary (nie obawiając się, że wodospad urwie nam głowę). Niezamarznięte ściany wodospadów wyrzucają ogromne ilości wody, spadające z siłą 280 ton po stronie amerykańskiej i 2509 ton, w przypadku kanadyjskiej Podkowy.

Niagara_Falls_1911
Niagara w 1911 roku, źródło: commons.wikimedia.org/wiki/File:Niagara_Falls_1911.jpg,  licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/legalcode

PIERWSZA ELEKTROWNIA WODNA NA ŚWIECIE:

Połowa wód z wodospadów zasilało pierwszą elektrownię wodną na świecie, którą pod koniec XIX wieku zaprojektował Nikolas Tesla. Na terenie Niagara State Park znajduje się jego pomnik, upamiętniający ten niezwykły wynalazek. Obecnie, Niagara jest w stanie zapewnić ponad 4 miliony kilowatów energii elektrycznej, którą dzielą oba państwa – USA i Kanada.

JA NIE DAM RADY? POTRZYMAJ MI PIWO!

Zakładam, że takie słowa padły z ust śmiałków, którzy postanowili przedrzeć się przez wodospady, będąc zamkniętym w… beczce. Aż osiemnaście osób podjęło takie próby. Pięciu z nich przypłaciło to swoim życiem. Nie był to jedyny pomysł związany z Niagarą, który wydaje się być zamachem na własne życie. Równie genialne wyzwania stawiały sobie osoby, które postanowiły obejrzeć wodospad z góry. Nie chodziło o panoramę z wieży widokowej czy też lot helikopterem nad jego wodami, ale o przejście na linie, rozwieszonej nad wodospadami. Jedną z nich był pochodzący z rodziny cyrkowej Nik (a nie Nick – to nie literówka) Wallenda. W czerwcu 2012 roku przeszedł nad największą kaskadą Niagary po 550-metrowej linie, zawieszonej na wysokości 46 metrów od jej krawędzi. Co ciekawe, mężczyzna wciąż żyje, a przedsięwzięcie okazało się sukcesem. Filmik rejestrujący jego wyczyn można obejrzeć tutaj.

800px-Nik_Wallenda_Niagara_Falls_2012_2 (1)
Nik Wallenda nad wodami Niagary, autor zdjęcia: Dave Pape (commons.wikimedia.org),   licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/legalcode

KILKA SŁÓW O OKOLICY: 

Moim zdaniem, poza wodospadami Niagara okolice te są nieciekawe. Ci, którzy odwiedzili kanadyjskie miasto Niagara Falls, porównują go do Las Vegas. Miejscowość przypomina jeden wielki park rozrywki. Co roku przyjeżdża tam 12 milionów turystów, na których czekają liczne hotele, bary, kluby, restauracje i kasyna. Taki charakter miejscowości nie bardzo pasuje do wodospadów, będących cudem natury. Miasto noszące tę samą nazwę, które znajduje się po amerykańskiej stronie wygląda nieco inaczej. Tam również nie brakuje turystów (8 milionów osób rocznie), ale jest ich znacznie mniej. Ponadto, liczba jego mieszkańców w ostatnich latach wciąż maleje. Amerykańska Niagara Falls wkrótce może przez to stracić status miasta, a co za tym idzie – spore dofinansowania federalne. Władze postanowiły zachęcić studentów do osiedlania się w amerykańskiej Niagara Falls, proponując im spłaty kredytów studenckich. Dotychczas pomysł okazał się porażką – zaledwie 20 osób przystało na takie warunki…

Z JAKICH ATRAKCJI MOŻNA SKORZYSTAĆ, BĘDĄC NA MIEJSCU?

Maid of the Mist:

Bez wątpienia najlepszą atrakcją, jaką oferuje Niagara State Park, jest rejs do dorzecza Horseshoe Falls. Statek podpływa również do obu amerykańskich wodospadów. Mogę śmiało powiedzieć, że był to najlepszy i najważniejszy punkt tej wycieczki! Uczestnicy gromadzą się przy wieży obserwacyjnej. Schodząc na pokład, można otrzymać ponczo przeciwdeszczowe. Jego przydatność jest wątpliwa (wody Niagary, które oglądaliśmy z bliska 1:0 ponczo przeciwdeszczowe). Podziwianie wodospadów z rozbujanego podwójnego pokładu statku to niesamowite przeżycie.

Huk spadającej wody był na tyle głośny, że uniemożliwiał rozmowę, a nawet usłyszenie wrzasków jakie kierowałyśmy do siebie podczas rejsu. Jeśli komuś nie przeszkadza fakt, że podczas fotografowania aparat zostanie zalany, śmiało można robić serię zdjęć z pokładu. Gdyby jednak zależało Wam na tych urządzeniach (tak jak mi na moim przemokniętym telefonie), proponuję wyposażyć się w jakąś ochronę wodoodpornąKoszt rejsu: 18,25$/osoba dorosła, dzieci w wieku 6-12 lat: 10.65$, dzieci do 5 roku życia: bezpłatnie. 

giphy

Observation Tower po stronie USA:

Wspomniana wcześniej 86-metrowa wieża obserwacyjna to jedyne miejsce po amerykańskiej stronie, które zapewnia przyzwoity widok na trzy kaskady Niagary (mimo, że nie widać stamtąd największego wodospadu w całości). Dzięki windzie w punkcie obserwacyjnym można zjechać nad brzeg rzeki i rozpocząć stamtąd rejs Maid of the Mist. Koszt: 1$ (zimą wejście bezpłatne). 

Crow’s Nest: 

Jeśli komuś nie wystarczy przemoknięcie do suchej nitki podczas rejsu, zawsze można pozwolić sobie na podejście do ścian wodospadu szlakiem Crow’s Nest. Trzeba naprawdę uważać na każdy krok podczas tego spaceru –  jest mokro i ślisko. Aby dostać się tam należy zjechać windą z Observation Tower (zdjęcie poniżej) i wysiąść z niej na lewo. Na prawo udają się osoby chcące wziąć udział w rejsie. Zalanie podczas spaceru oraz konkretna klimatyzacja spowodowana przez kaskady jest bezpłatna. Należy jedynie uiścić opłatę za wstęp na wieżę obserwacyjną (1$ w sezonie).

 Cave of the Winds:

Na wstępie obsługa wręczy Wam żółte poncza oraz sandały. Kiedyś Cave of the Winds (Jaskinia Wiatrów) była dostępna dla odwiedzających Niagara Falls. Po jej zawaleniu zmieniono ofertę turystyczną. Od 1924 roku, w zamian za wejście do jaskini, można znaleźć się u podnóży wodospadów. Na pomostach czuć konkretny powiew Niagary – prędkość wiatru  przekracza tam 100km/h. Jeśli zdecydujecie się na Cave of the Winds musicie zdać sobie sprawę z tego, że jest to równoznaczne z wejściem pod prysznic. Co ciekawe, na jednej z barierek zawieszono znak informujący o zakazie palenia. Szczerze mówiąc, w miejscu zalanym wodami Niagary raczej trudno o przerwę na papieroska. Koszt: dorośli: 17$, dzieci w wieku 6-12 lat: 14$, dzieci poniżej 6 roku życia bezpłatnie. Godziny otwarcia: 9:00 – 19:30, codziennie.

Cave_of_the_winds_2
Cave of the Winds, autor zdjęcia: Ad Meskens, źródło: commons.wikimedia.org/wiki/File:Cave_of_the_winds_2.JPG, licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/legalcode

Akwarium Niagary:

Ta atrakcja mieści się kilka przecznic od Niagara State Park. Znajduje się tam 1500 gatunków zwierząt, pochodzących z różnych ekosystemów – począwszy od Wielkich Jezior aż po rafy koralowe. Warto zwrócić uwagę na lwy morskie, pingwiny, a także koniki morskie. Koszt: dorośli: 13$, seniorzy (+60) 11,25%, dzieci od 3 do 12 lat: 9$, dzieci do 2 lat – bezpłatnie. Godziny otwarcia: codziennie od 9:00 do 17:00. Ostatnie wejście możliwe jest najpóźniej pół godziny przed zamknięciem obiektu. 

Niagara Adventure Theater:

Ta atrakcja oferuje możliwość obejrzenia 30-minutowego filmu o Niagarze. Szczerze mówiąc, nie skorzystałam z niej – zniechęciła mnie cena biletu. Jeśli ktoś z Was był na tym seansie, będę wdzięczna za Wasze opinie. Koszt: dorośli: 12$, seniorzy powyżej 60 roku życia: 9$, dzieci 6-12 lat: 8$, dzieci poniżej 5 roku życia: bezpłatnie. 

Discovery Center:

To interaktywna wystawa, która w ciekawy sposób prezentuje historię naturalną i lokalną wąwozu Niagary. Poza eksponatami w centrum, można też zwiedzić ruiny pierwszej hydroelektrowni. Koszt – dorośli: 3$, dzieci w wieku 6-12 lat: 2$. 

Dla tych, którzy lubią hikking: 

W zależności od pogody, od maja do października można udać się na jeden z pięciu szlaków w wąwozie Niagara. Trasy posiadają różne stopnie trudności. Należy wyposażyć się w mocne i wygodne obuwie oraz wodę. Szczegóły na temat poszczególnych propozycji tras znajdują się tutaj (oficjalna strona internetowa Niagara Falls State Park).

Niagara Scenic Trolley:

Zabytkowy i przyjazny dla środowiska (za co wielokrotnie nagradzano władze parku) tramwaj zabierze Was na przejażdżkę po Niagara State Park, przedstawi historię tego miejsca i wiele interesujących faktów na tego temat. Przystosowano go dla niepełnosprawnych pasażerów (podobnie jak wszystkie atrakcje w tym parku). Koszt: dorośli: 3$, dzieci w wieku 6-12 lat: 2$. 

Jeśli ktoś chciałby skorzystać z 5 atrakcji, które zostały wymienione wyżej, powinien zakupić Niagara Falls Discovery Pass (dostępna w sezonie). Szczegóły na temat karty można znaleźć tutaj (oficjalna strona internetowa Niagara Falls State Park). 

KTO MOŻE PRZEKROCZYĆ GRANICĘ I OBEJRZEĆ WODOSPADY W KANADZIE?

Największa kaskada Niagary nie znajduje się po amerykańskiej stronie. Warto udać się do sąsiedniej Kanady, skąd można podziwiać The Horseshoe Falls z ogromnego tarasu. Przejście graniczne znajduje się na tzw. Tęczowym Moście. Polacy nie muszą posiadać wizy. Do przekroczenia granicy drogą lądową wystarczy nam jedynie ważny paszport (procedury przekraczania granicy samolotem są inne, szczegóły opisano na blogu 6757.com – tutaj).

Osoby biorące udział w programie Work&Travel (Polacy) bez problemu mogą przekroczyć granicę amerykańsko-kanadyjską, pod warunkiem, że:

  • mają przy sobie paszport oraz formularz DS-160 (dostajecie go wraz z wizą),
  • przekroczenie granicy odbędzie się w czasie okresu pracy.
7
Tęczowy Most i statek Maid of the Mist

ILE CZASU SPĘDZIĆ W TYM MIEJSCU?

Na zobaczenie Niagary w zupełności wystarczy jeden dzień. Jako, że odwiedziłyśmy również Boston, postanowiłyśmy zatrzymać się w motelu University Manor Inn w Buffalo – przyzwoite ceny, bardzo dobre warunki, śniadanie wliczone w cenę (szczegóły rezerwacji). Jeśli interesuje Was dłuższy pobyt i chcecie spędzić ten czas tylko przy wodospadach, odradzam Buffalo i proponuję noclegi w kanadyjskiej lub amerykańskiej miejscowości Niagara Falls, tuż przy wodospadach.

Na twarzy jednej z koleżanek pojawił się szeroki uśmiech na wieść o tym, że prawie dojechałyśmy do Buffalo. Kiedy oznajmiła nam, że chciałaby zamówić skrzydełka dotarło do nas, iż wypada uświadomić ją, że cel naszej podróży to miejscowość Buffalo i wcale nie wybieramy się do świetnej restauracji Buffalo Wild Wings. Spróbowanie przepysznych amerykańskich skrzydełek kurczaka zostawiłyśmy sobie na później. 

LUBISZ KOLOROWE ŚWIATEŁKA, NEONY, FAJERWERKI I CUDA NA KIJU? 

Zwolennicy kolorowych światełek i neonów powinni obejrzeć spektakl „światło-dźwięk”, odbywający się nad Niagarą po zmroku. Jeśli ktoś nie dotrwał do północy w sylwestrową noc (oczywiście z powodu zmęczenia tańcem), może udać się na pokaz sztucznych ogni, odbywający się w każdy piątek. Wszelkie informacje o godzinach można znaleźć tutaj.

5861286066_ef699d6aba_o.jpg
źródło: Benson Kalahar (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/legalcode

PARKINGI:

Do Niagara Falls dojechałyśmy wynajętym przez nas samochodem. W cenie 10$ za dzień można zostawić go na jednym z pobliskich parkingów:

  • Zostawiłyśmy samochód na parkingu tuż przy wodospadach na terenie Prospect Point. Adres: 332 Prospect St. Niagara Falls, NY 14303. 
  • Kolejnym miejscem jest parking na wyspie Goat. Adres: 24 Buffalo Avenue, Niagara Falls, NY 14303.
  • Trzecią opcją na pozostawienie samochodu jest miejsce w pobliżu Wysp Trzech Sióstr, pod tym samym adresem co powyższy parking.
  • Samochód można też zostawić na terenie Niagara Gorge Discovery Centre (wystarczy wpisać to miejsce w GPS), w bliskim sąsiedztwie parku Niagara.

PODSUMOWUJĄC:

Zobaczenie wodospadów na własne oczy polecam każdemu! Było to niesamowite przeżycie. Widok na słynne kaskady zdecydowanie zrekompensował zalanie mojego telefonu przez wody Niagary. Biorąc pod uwagę otoczenie tego miejsca, wodospady wydają się być tylko jednym z elementów wielkiej komercjalizacji. Uważam, że tereny, na których znajduje się tak niesamowity cud natury raczej nie nadają się na kasyna i parki rozrywki. No ale wiadomo… o gustach się nie dyskutuje. 

Praca w Dorney Parku – dlaczego WARTO wziąć udział w Work&Travel?

W 2015 roku wzięłam udział w programie studenckim Work&Travel. Była to moja pierwsza wyprawa za ocean i pierwszy tak daleki wyjazd. Nigdy nie żałowałam tej decyzji i zachęcam do skorzystania z programu każdego, kto wciąż ma na niego jeszcze szansę.  

JAKĄ FIRMĘ WYBRAĆ?

Pomysł wyjazdu pojawił się u mnie dopiero w marcu, kiedy miałam już ostatnie chwile na podjęcie decyzji. Zobaczyłam plakat na moim wydziale, wybrałam się na spotkanie informacyjne i zdecydowałam, że pojadę. Ze względu na to, że zgłosiłam się do programu późno, nie przeglądałam konkurencyjnych ofert. Nie zmienia to faktu, że polecam firmę CCUSA. Wszystko przebiegało sprawnie i bez problemów. Byłam również zadowolona z dobranej dla mnie pracy (ratownik wodny w parku rozrywki). Wybrałam opcję Work Experience USA. Zamieszczam link do strony internetowej CCUSA, na której opisano szczegółowo oferowane przez firmę programy, dostępne tutaj.

DLA KOGO JEST PROGRAM?

W programie mogą wziąć udział osoby posiadające status studenta uczelni wyższej (studia licencjackie, magisterskie – tryb dzienny, zaoczny czy też wieczorowy). Poziom języka angielskiego powinien być komunikatywny (a nie perfekcyjny!). Uważasz, że sobie nie poradzisz? Skoro dziesiątki tysięcy osób wzięło udział w tym programie i przeżyło, dlaczego niby Tobie ma się to nie udać?

CHĘTNIE WYBRAŁBYŚ/AŁABYŚ SIĘ DO USA, ALE ZNAJOMI NIE CHCĄ CI TOWARZYSZYĆ? 

Nikt z moich znajomych w ostateczności nie zdecydował się na wyjazd, więc pojechałam sama. Nieskromnie powiem, że podjęłam bardzo dobrą decyzję. Poznasz więcej osób niż w przypadku wyruszenia na podbój Stanów z grupą. Większość uczestników programu jedzie właśnie po to, aby nawiązywać nowe znajomości. Będąc tam, przekonasz się jakie to proste.

Jeśli chcesz poznać Twoich przyszłych współpracowników jeszcze przed wyjazdem to jest taka możliwość. Na facebookowych grupach Work&Travel można odnaleźć osoby, z którymi spotkasz się w USA. W ten sposób poznałam wielu ludzi (m.in. moją współlokatorkę) jeszcze przed wyjazdem. Można również postarać się o towarzysza podróży podczas lotu do USA (sporo osób dobiera się na grupach facebooka i wspólnie zamawia loty). Spotkania informacyjne przed wyjazdem to kolejna szansa na poznanie osób, które biorą udział w programie.

Aby zdobyć więcej informacji na temat miejsca, do którego się udajesz i gdzie będziesz pracować, polecam kontaktowanie się z osobami, które pracowały tam w poprzednich latach (znajdziecie je na facebookowych grupach – szukałam kontaktów na Dorney Park 2014). Miałam ogromne szczęście, ponieważ wiele osób cierpliwie odpowiadało na wszystkie moje pytania. Pojechałam więc spokojniejsza. Postanowiłam się odwdzięczyć, dlatego też jeśli ktoś z Was byłby zainteresowany pracą w Dorney Parku, jak i programem – służę pomocą i wszelkimi informacjami!

JAK PODJĄĆ DECYZJĘ?

Szybko. Tak, aby nie mieć wystarczająco czasu na to, żeby to jeszcze przemyśleć. Do dnia wylotu nie docierało do mnie, że jadę do USA. Lądując w Nowym Jorku pojawiła się panika i wtedy uświadomiłam sobie, że nie ma już odwrotu. Było to jednak bezsensowne zdenerwowanie, które zapoczątkowało cztery fantastyczne miesiące. Warto zdać sobie sprawę z tego, że te wakacje okażą się najlepszymi w życiu i przeminą błyskawicznie. Szkoda czasu na stres. Polecam ten sposób myślenia – pomaga. W dodatku jest to sama prawda.

JAK OTRZYMAĆ WIZĘ?

Większość formalności załatwia firma. Musiałam wypełnić wniosek wizowy, który zawierał dość zaskakujące pytania. Najbardziej zagięło mnie udzielenie odpowiedzi na pytanie, czy kiedykolwiek brałam udział w ludobójstwie. W czasie procesu wizowego należy odbyć rozmowę z konsulem, która – w moim przypadku – opierała się na prostych pytaniach. Mówiłam o miejscach w USA, które chciałabym zobaczyć (radzę nie wymieniać Vegas, ponoć nie spodoba się to rozmówcy). Konsul zapytał mnie czy jestem excited z powodu wyjazdu. Złożył mi też spóźnione życzenia urodzinowe. Na rozmowę powinny przygotować się przede wszystkim osoby posiadające rodzinę w USA lub Ci, którzy kończą studia.

24337372_1567395693314035_289798784_n

JAK WYGLĄDAŁA PRACA W DORNEY PARKU?

Byłam ratownikiem wodnym w parku rozrywki Dorney Park and Wildwater Kingdom w Allentown (Pensylwania). Warto zdać sobie sprawę z tego, że nazwa programu brzmi WORK and Travel, a nie tylko Travel. To nie tylko wakacje. 

Pierwsze tygodnie spędziłam na szkoleniach (teoretycznych i praktycznych) oraz egzaminach. Jeśli ktoś nie poradził sobie z egzaminem ratownika na głębokich wodach mógł zostać ratownikiem na wodach płytkich. Jeśli przystępujący do egzaminu nie podołał żadnym testom, otrzymywał zatrudnienie jako pomocnik ratownika. Nie należy się więc martwić o to, że w razie niepodołania wymaganiom trzeba będzie zakończyć amerykańską przygodę.

Każdy dzień rozpoczynano od zameldowania się w parku poprzez przejechanie swoją pracowniczą kartą przez terminal, który rejestrował czas naszej pracy. Każde spóźnienie skutkowało 1 – 3 punktami karnymi (więcej szczegółów na ten temat w dalszej części wpisu).

20150907_190809
Ostatni „punch-in” w Dorney Parku

Każdej strefie w parku przydzielano kierownika. Większość z nich była studentami w moim wieku (22-25 lat). Zajmowali się przede wszystkim rozmieszczeniem pracowników w parku oraz rotacją – regularną zamianą naszych miejsc (co prawda nie zawsze było to regularne, ale wynikało to z różnych czynników). Dbali też o to, aby nie zabrakło nam wody z lodem w naszych termosach. Podczas upałów zastępowali nas, abyśmy mogli ochłodzić się od czasu do czasu i wskoczyć do wody.

Park podzielono na 8 stref. Najnudniejszym miejscem pracy była Leniwa Rzeka. Goście parku pokonywali trasę wodną, siedząc na kółkach. Ich prędkość nie była zawrotna, a poziom wody nie należał do wysokich. W jednym z punktów na Lazy River było niewiele miejsca, aby ratownik mógł stanąć na murku. Zdarzało się, że pracownicy wpadali tam do wody – ograniczone miejsce często skutkowało utratą równowagi. 

Na nudę nie narzekano w niedzielę podczas pracy w pierwszej i ósmej strefie. W jej skład wchodził Wave Pool – basen ze sztuczną falą, cieszący się największym zainteresowaniem wśród odwiedzających park. Niektórzy twierdzili, że w słoneczne niedziele przypominał raczej gulasz. Niekiedy brakowało miejsca na skok ratownika w razie potrzeby. Biorąc pod uwagę fakt, że sztuczna fala miała sporą siłę, podczas pierwszych chwil obstawiania tego miejsca miałam wrażenie, że wszyscy się w nim topią.

Proponuję popatrzeć na poniższe zdjęcie i wyobrazić sobie jak bardzo rozbrajały mnie zadawane przez Gości pytania: Przepraszam, nie widziała Pani może mojego męża? Taki blondyn, niewysoki, miał niebieskie spodenki. Pewnego razu, po udzieleniu przeczącej odpowiedzi na to sensowne pytanie, usłyszałam serdeczne: ale jak to możliwe, że go Pani nie widziała? Przecież płacą Wam za patrzenie się na nas! 

12141756_1538555776434322_6501108752331554034_n
Wave pool w Dorney Park, autor zdjęcia: Austin Troxell

Ze względu na to, że ilość osób w basenach nieraz była ogromna, obserwowało się nie tylko kąpiących się klientów parku, ale i wodę. Pływało w niej naprawdę wszystko. Pewnego dnia podpłynął do mnie pewien nastolatek, podając znalezionego w wodzie ogórka kiszonego. Niestety, na ogórkach się nie kończyło. Nieraz pływały tam przeróżne fekalia. Aby oczyścić basen należało najpierw wyprosić z niego wszystkich Gości, nie wspominając im o tym, z czym mają przyjemność pluskać się w wodzie. Było to jedno wielkie Mission Impossible. Zamiast grzecznie wyjść z wody, ludzie podpływali do ostatniego centymetra, po czym z wielką niechęcią opuszczali basen.

Przerwa podczas pracy była jedna, bezpłatna i półgodzinna. Zważywszy na to, że trzeba było trochę się spiąć, aby szybko dotrzeć do punktu zameldowania (gdzie przejeżdża się pracowniczą kartą przez terminal naliczający czas pracy) raczej wolałam uniknąć bombardowania mnie wszelkimi pytaniami od gości na temat parku – począwszy od historii powstania danej atrakcji do próby zlokalizowania budki z lodami. Czułam się, jakby ktoś napisał mi na czole mam pół godziny przerwy, ale chętnie spędzę ten czas, odpowiadając na miliard Waszych pytań. Dlatego też mogę powiedzieć, że w tej pracy liczyła się szybkość i zwinność – podczas uciekania przed wiecznie pytającymi o coś klientami Dorney Parku w czasie jedynej przerwy.

Do komunikowania się z innymi ratownikami, zwracania uwagi gościom kąpiącym się w basenie, przywoływania kierownika i wysyłania przeróżnych komunikatów używaliśmy gwizdka. Dwa krótkie dmuchnięcia oznaczały prośbę o podejście do nas kierownika (np. kiedy skończyła nam się woda lub jeśli zaistniała potrzeba skorzystania z toalety). Jeden długi gwizdek poprzedzał skok do wody w celu pomocy danej osobie. Ustalono również, że jeśli chcemy zgłosić dziecko, które zgubiło rodziców, należy oddać dwa długie gwizdki. Szkoda, że podczas drugiego dnia mojej pracy wykonałam trzy długie gwizdki, zamiast dwóch. Widząc twarz kierownika zdałam sobie sprawę z tego, że pomyliłam sygnał dziecka, które zgubiło rodziców z zakomunikowaniem kryzysowej sytuacji w parku, jaką jest np. atak terrorystyczny.

Co jakiś czas sprawdzano naszą czujność podkładając manekiny, które mieliśmy ratować. Często nasi kierownicy udawali topiące się osoby. Na początku miało to sens, ponieważ nie znaliśmy ich wszystkich. Niemniej jednak, po miesiącu pracy wszyscy zdążyli się już dobrze poznać. Widząc wchodzącego do wody przełożonego już wiedziałam, że powinnam przygotowywać się do skoku. Pewnego razu, podczas sprawdzianu ratowników czuwających przy basenie na końcu zjeżdżalni, jeden z kierowników zjechał do basenu i przystąpił do topienia się. Nagle gość parku, który zjechał z sąsiedniej zjeżdżalni, rzucił mu się na pomoc.

1

ZAKWATEROWANIE: 

Większość pracowników Dorney, która przyjechała do USA z innych krajów, mieszkała w domach studenckich. Były osobne budynki dla dziewczyn i chłopaków. Koszt wynosił 70$ za osobę/tydzień – dzień pracy pozwalał na pokrycie kosztów zakwaterowania. Pokoje były dwuosobowe. Nie był to szczyt marzeń, ale mieszkaliśmy w przyzwoitym i niedrogim miejscu – zważywszy na ceny zakwaterowania w USA. Kiedy rozpoczął się rok akademicki w sierpniu i do collegu powracali studenci, rozmieszczono nas w hotelach (bardzo dobre warunki). W męskim akademiku minusem były częste alarmy pożarowe spowodowane przez kilku kucharzyków, którym zdarzało się zadymić kuchnię wczesnym rankiem. Ze względu na to, że mieszkaliśmy w collegu, można było posiadać w pokoju tylko jedno piwo na osobę (oficjalnie), która ukończyła 21 rok życia. Policja, która nadzorowała kampus, była przewrażliwiona na tym punkcie. Odradzam spacer po terenie collegu, jeśli ktoś z Was znajdowałby się w konkretnym stanie nieważkości (zwłaszcza, jeśli nie skończył 21 roku życia). Wówczas panowie policjanci zabierają Was na wycieczkę – do szpitala lub na posterunek policji. Niestety, takie wycieczki nie są darmowe. Z opowiadań niektórych osób wiem, że kwoty te nie były małe.

Jeśli chodzi o osobne budynki dla chłopaków i dziewczyn – słyszałam, że uległo to zmianie i pozostał jedynie podział na piętra. Pracowałam w tym parku w 2015 roku, więc niektóre rzeczy mogły się tam już zmienić. 

DOJAZD DO PRACY:

Park znajdował się w bliskiej odległości od akademików, dlatego też często chodziliśmy do pracy pieszo. Dojazd zapewniał nam pracodawca. Mogliśmy korzystać z charakterystycznych żółtych autobusów amerykańskich. Ten sam autobus zawoził nas również na imprezy o określonych godzinach. W pobliżu były dwa kluby. W pierwszym (Main Gate) odbywały się imprezy w niedzielę wieczorem. Odniosłam wrażenie, że przeważała tam muzyka R&B. W drugim (Mixx) królowała muzyka latino, a imprezy odbywały się tam w czwartek. Być może można było odwiedzać kluby codziennie – tego nie wiem, ale z pewnością największe imprezy organizowano w niedzielę (Main Gate) i czwartek (Mixx).

autobuuus
Ten akurat nie był zbyt żółtym autobusem, ale niestety nie posiadam zdjęcia pozostałych autobusów Dorneya

DNI WOLNE: 

W Dorney Parku pracowało się 6 dni w tygodniu. Jeśli ktoś zadeklarował, że chciałby zostać tzw. Flex guardem (polecam, pod koniec pracy przyznaje się za to niemałą premię – jakieś 600$), przyznawano mu nadgodziny i pracował 9-10 godzin dziennie. Jeden dzień w tygodniu był dniem wolnym od pracy (można było wymieniać się zmianami pomiędzy pracownikami). Jeśli ktoś nie stawił się rano w parku, otrzymywał 8 punktów karnych. 4 punkty karne otrzymała osoba, która wcześniej zadzwoniła i uprzedziła o niedyspozycji. Warunkiem „call off” była jedynie choroba. W przypadku uzyskania zwolnienia od lekarza można było uniknąć punktów karnych. Gdyby komuś „udało się” zebrać 24 punkty, musiałby pożegnać się z pracą. W praktyce często naciągano tę punktację i przymykano oko na ilość punktów.

Czasami bywało i tak, że 8 osób nie mogło stawić się do pracy, ponieważ zaszkodziło im jedzenie w bufecie chińskim. Zdjęcia z Waszyngtonu wstawili na Facebooka później. Nie zachęcam do takiego rozwiązania – informuję tylko jak to wyglądało.

WADY PRACY W DORNEY PARKU:

Mimo, że dostrzegam mnóstwo zalet, które zdecydowanie przeważają nad wadami, chciałabym również opisać minusy tej pracy. Po pierwsze, praca na słońcu potrafiła naprawdę dobić podczas upału. Na szczęście, pracując w części wodnej parku mieliśmy możliwość skoku do basenu i ochłodzenia się w wodzie co jakiś czas. Jeśli wiesz, że Twój organizm nie radzi sobie z wysokimi temperaturami, warto rozważyć inną ofertę pracy.

Kolejną wadą były zarobki. Mimo, że w porównaniu do polskiej pensji były one ogromne, w pozostałych parkach na terenie USA ratownicy otrzymywali wyższe wynagrodzenie. Co więcej, mogli oni pracować w pozycji siedzącej – w przeciwieństwie do nas.

Należy uzbroić się w cierpliwość – klienci parku potrafią wyprowadzić z równowagi. Do dziś mam przed oczami małego, drobnego chłopca na zjeżdżalni. Myślałam wtedy, że są to jego ostatnie chwile życia. Kiedy nie zjechał on jeszcze do końca i nie zdążył zejść w bezpieczne miejsce, na zjeżdżalnię wbiegły cztery kolejne osoby (nie tak wątłe jak chłopiec). Nie sposób było je zatrzymać. Na szczęście ratownik obstawiający dolną część zjeżdżalni podbiegł do małego chłopca i zgarnął go w porę, unikając zmiecenia go z powierzchni ziemi przez – delikatnie mówiąc – nieroztropnych klientów.

Czasami w parku panowały przedziwne reguły, których trzymano się kurczowo – nawet jeśli nie miały one najmniejszego sensu. Pewnego dnia udałam się do punktu medycznego po plaster. Spędziłam tam 2 godziny. Przeprowadzono ze mną szczegółowy wywiad na temat tego, jak to się stało, że starłam sobie kolano. Otrzymałam 6 stron dokumentów i na każdej z nich miałam złożyć podpis. Kolejna sytuacja miała miejsce w czasie cotygodniowego treningu (pracowałam jako ratownik wodny). Gumowa rękawiczka wysunęła mi się z podręcznej apteczki i wpadła do płytkiego basenu. Zapytałam jedną z kierowniczek czy mogłabym po nią wejść. Zgodziła się. W tym samym czasie wzięła ratowniczą „tubę” i pilnowała, aby nic mi się nie stało przez 3 sekundy mojego wejścia do basenu (byłam ratownikiem i weszłam do basenu z poziomem wody do pasa).

Chyba największą wadą było… skanowanie wody. Co to oznacza? Ciągłe gapienie się na ludzi (co jest oczywiście zrozumiałe) i na taflę wody, nawet, kiedy basen jest pusty (co jest średnio zrozumiałe). Pilnowano, abyśmy ruszali głową zgodnie ze wzorem skanowania i zapewniali, że poprawia to skuteczność i czujność ratownika. Czasami wyglądało to dość idiotycznie i wiele osób pytało się dlaczego ruszamy tak głową. Do dziś pamiętam, jak kolega ratownik stał na najnudniejszym miejscu w parku – Leniwej rzece, która była pusta. Odwrócił się, żeby podać koledze swój termos i poprosić o wodę. W tym momencie huknęła na niego nasza przełożona, która obserwowała go z ukrycia, dając mu ostrą reprymendę za chwilowe odwrócenie wzroku od pustej tafli wody.

ZALETY PRACY W DORNEY PARKU:

Mimo kilku wad, zdecydowanie polecam pracę w tym parku. Należy się po prostu dostosować do zasad, jakie tam panują (nawet jeśli nie dostrzegacie w niektórych najmniejszego sensu).

Jeśli zależy Wam na dobrej lokalizacji, aby zobaczyć jak najwięcej miejsc na wschodnim wybrzeżu poprzez jednodniowe wyjazdy w swoje dni wolne – Dorney Park to znakomity wybór!

Ponadto, w parku pracuje mnóstwo osób z różnych stron świata. Nie w każdej pracy będzie tak liczna grupa obcokrajowców, którzy chcą się integrować. Władze parku często organizują wieczory dla pracowników. Można wtedy korzystać z kolejek, kiedy nie ma już klientów z zewnątrz. Podczas takich imprez zawsze otrzymywaliśmy darmowy poczęstunek. Przygotowywano dla nas wtedy również sporo atrakcji i konkursów.

Kolejną zaletą parku jest po prostu… sam park. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tylu świetnych rollercoasterów i kolejek, skupionych w jednym miejscu. Pomimo tego, że niejednokrotnie padałam po 9 godzinach pracy na słońcu i to bez krzesełka (zwłaszcza przez pierwsze dwa tygodnie), miło wspominam ten park i żałuję, że te wakacje minęły w tak szybkim tempie.

NAJWIĘKSZE ZALETY WZIĘCIA UDZIAŁU W PROGRAMIE WORK&TRAVEL:

1. Mogą to być wakacje Twojego życia:

Pracowałam w gronie świetnych osób w parku rozrywki, poznając mnóstwo rówieśników z całego świata. Spacerowałam po Times Square w Nowym Jorku, wody Niagary zalały mi telefon, zrobiłam małe rozeznanie na Harvardzie w Bostonie. Odwiedziłam Los Angeles – słynne Miasto Aniołów (bez szału) i zagrałam w kasynach Las Vegas, nie rozumiejąc zasad gry. Wybrałam się do Waszyngtonu z grupą Kolumbijczyków i Ekwadorczyków, którzy sprawili, że był to spontaniczny wyjazd bez planu i pośpiechu – zupełnie tak jak oni. Udało mi się odwiedzić Atlantic City, zwane wschodnim Las Vegas i równie piękne Ocean City. Zaliczyłam dwa oceany w ciągu jednych wakacji. Odbyłam trekkingi po najpiękniejszych Parkach Narodowych USA (śmiało można powiedzieć, że były to najpiękniejsze parki na świecie). Nie piszę tego po to aby się pochwalić, ale żeby pokazać, że takie wakacje są w zasięgu ręki, jeśli zdecydujecie się na udział w programie. 

2. Poznasz wiele osób z całego świata:

…oraz ich kulturę (Polska, Czechy, Słowacja, Hiszpania, Rumunia, Kolumbia, Ekwador, Jamajka, Ukraina, Tajwan, Hong Kong, Chiny, Dominikana, Turcja, Bułgaria, Mongolia i oczywiście USA). Pod koniec sezonu ciężko było rozstać się z ludźmi, z którymi spędziło się cztery wspaniałe miesiące. Mimo powrotu do kraju wciąż utrzymuję kontakty z wieloma osobami z parku. Co więcej – nadal się widujemy.

Dzięki pracownikom parku z Ameryki Południowej zainteresowałam się ich krajami do tego stopnia, że postanowiłam napisać pracę magisterską o Kolumbii. Pomogli mi również w nauce języka hiszpańskiego. Kiedy się żegnaliśmy nie sądziłam, że rok później odwiedzę ich w Kolumbii i Ekwadorze, a oni przyjadą w moje strony. Playlisty z naszych wspólnych imprez składały się z utworów Lady Pank, Grubsona, Eneja, Comy i Zenka, które przeplatały się z salsą, cumbią, reggaeton. Dzięki ich wizytom w Polsce udało mi się poznać ofertę turystyczną nie tylko ich krajów, ale i mojego. Gdyby nie oni, nie wybrałabym się do muzeów i innych atrakcji, które na co dzień mam w zasięgu ręki.

3. Podszkolisz język:

W moim przypadku podszkoliłam nie tylko angielski, ale i hiszpański. Być może na początku będziesz mieć problemy ze zrozumieniem Amerykanów. Podczas pierwszych tygodni pracy powoli oswajałam się z tamtejszym językiem i nie wszystko od razu zrozumiałam. Nie byłam jedyną osobą, która na początku musiała przyzwyczaić się do amerykańskiej wersji tego języka.

Nigdy nie zapomnę reakcji gości parku na słowa koleżanki, która ze spokojem na twarzy i uśmiechem oznajmiła, że ktoś w parku odszedł z tego świata (passed away), chcąc powiedzieć, że osoba ta zemdlała (passed out). Widząc spore zaniepokojenie na twarzy rozmówcy postanowiła rozluźnić atmosferę, dodając: spokojnie – tutaj zdarza się to często.

Historia koleżanki pracującej na rollercoasterze nie jest gorsza. Pewnego dnia, przemiłym tonem i z szerokim uśmiechem – jak na pracownika amerykańskiego parku rozrywki przystało – odpowiedziała jednemu z gości w parku „yes, of course!” na niezrozumiane przez nią wcześniej pytanie. Jak się potem okazało, pytanie brzmiało: „Czy ktoś kiedykolwiek zginął na tej kolejce?”

CZY TO SIĘ OPŁACA? 

Niektórzy twierdzą, że można na tym jeszcze zarobić. Gratulacje dla tych, którym się to udało. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe – choć w moim przypadku z pewnością niewykonalne. Wszystko zależy od tego, co chcemy zobaczyć na miejscu i w jakim stopniu potrafimy się oprzeć wyprzedażom w sklepach odzieżowych i zakupom taniego sprzętu elektronicznego.

Pracowałam w Stanach trzy miesiące i wróciłam do Polski z długiem. Nie zrujnował mi życia – miesiąc pracy w Polsce i było po sprawie. Głównym powodem takiego obrotu sytuacji była porządna inwestycja w czwarty miesiąc, będący jedną wielką podróżą w wymarzone miejsca. Sporo miejsc odwiedziłam w dni wolne podczas pierwszych trzech miesięcy pracy. Myślę, że niemożliwe byłoby zwiedzić oba wybrzeża za tak niewielkie pieniądze, bez wzięcia udziału w programie. Cały swój zarobek przeznaczyłam na podróż po USA. Z pewnością mogłabym sporo zaoszczędzić i wrócić do domu z pieniędzmi, poprzestając jedynie na wschodniej części kraju lub skracając pobyt. Nie żałuję jednak, że wybrałam opcję dwóch wybrzeży oraz miesięcznego zwiedzania zachodniej części USA.

13128482683_8d216b9347_k
źródło: Antonin (creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/)

Zdaję sobie sprawę z tego, że pracę w parku oraz Work&Travel opisałam w wielkim skrócie. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej na temat programu i pracy w Dorney Parku – służę pomocą! Jeśli mieliście okazję pracować w parku i posiadacie inną opinię na jego temat, lub uważacie, że we wpisie nie poruszono ważnych kwestii – zapraszam do podzielenia się swoją opinią w komentarzach!

Waszyngton w 1 dzień

Jednodniowy wypad do Waszyngtonu był wyjazdem spontanicznym – zupełnie tak, jak moi towarzysze podróży z Kolumbii i Ekwadoru. Nasza dziewięcioosobowa grupa dojechała do stolicy wynajętym samochodem. Siedmioosobowym. Planowaliśmy wyruszyć spod akademików o szóstej rano. Godzina wyjazdu „nieco” się przesunęła. Wyjechaliśmy o dziesiątej. Podczas kilku godzin poprzedzających podróż uczestnicy wycieczki poświęcili swój czas gotowaniu, małej drzemce, prostowaniu włosów i zbieraniu zbyt dużej ekipy na wyjazd. Mimo wielu nieplanowanych czynności, które musieli podjąć (zamiast wyruszyć do Waszyngtonu o ustalonej porze) była to jedna z najbardziej udanych wycieczek tego lata, którą do dziś miło wspominam (jak i grupę, z którą się tam wybrałam). 

PIERWSZE CHWILE W MIEŚCIE:

Przed wizytą w Waszyngtonie obejrzałam kilka filmów związanych z Białym Domem. Były to m.in. Zabić Prezydenta, Morderstwo w Białym Domu, Na linii ognia, Strażnik, a także serial House of Cards, przywołujący ostatnio negatywne skojarzenia za sprawą odtwórcy głównej roli, którego oskarżono o molestowanie seksualne nieletnich. Nie mnie oceniać czy kierowane wobec niego zarzuty są prawdziwe. Faktem jest to, że serial jest genialny. Swego czasu oglądał go nawet Barack Obama. Obejrzane przeze mnie produkcje filmowe pozwoliły mi stworzyć własne wyobrażenie o mieście.

12604406744_0955bf2499_o
Zennie Abraham (flickr.com), licencja: https://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/legalcode

Czy wizerunek Waszyngtonu na ekranie różnił się od realiów? Nie bardzo. Jego ulice są czyste i uporządkowane. Sporo zielonych terenów miasta od razu rzuca się w oczy. Mieszkańcy nie są tak zabiegani, jak w Nowym Jorku. Architektura stolicy sprawia wrażenie dostojnej i eleganckiej. W niczym nie przypomina amerykańskich metropolii z nowoczesnymi wieżowcami. Zabudowa miasta jest niewysoka – najwyższy budynek posiada 13 pięter. Regulacje prawne zakazują wznoszenia budowli, których wysokość przewyższałaby o 6 metrów szerokość ulicy, na której się znajduje.

Panuje tam specyficzna atmosfera – być może za sprawą wielkiej roli Waszyngtonu na arenie międzynarodowej. Jego ważność podkreśla obecność Białego Domu, Kapitolu, siedziby FBI, Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i ponad 170 placówek dyplomatycznych.

ZWIEDZAJ MIASTO POPRZEZ SPACER!

Spacerowaliśmy po mieście bez mapy i konkretnego planu. Zobaczenie przez nas tylu miejsc w tak krótkim czasie metodą „chodźcie tam, może będzie coś ciekawego” jest dla mnie cudem. Polecam poruszanie się po mieście piechotą. Większość atrakcji znajduje się w bliskiej odległości od siebie. W przeciwieństwie do Nowego Jorku korzystanie z metra jest nieopłacalne. W waszyngtońskim metrze nie można jeść i pić – grożą za to surowe mandaty. Jest to jeden z powodów, który tłumaczy niezwykle czyste kolejki. Jeśli wybieracie się tam z grupką osób lepiej skorzystać z taksówek – ich usługi w Waszyngtonie są tanie, w porównaniu do innych miast USA.

Warto pomyśleć o nawigacji offline, która wskaże nam drogę do danego miejsca. Polecam Mapy offline i nawigacja – darmową aplikację, dzięki której zwiedzanie stanie się łatwiejsze.

Jeśli macie szansę zostać w mieście do wieczora, skorzystajcie z niej – Waszyngton po zmroku jest jeszcze piękniejszy.

Washington_DC_Tourist_Map.jpg
autor mapy: Sancholibre, commons.wikimedia.org/wiki/File:Washington_DC_Tourist_Map.jpg, licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/legalcode

MIEJSCA, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ:

Większość atrakcji skupia się na terenie obszaru NATIONAL MALL (park miejski w postaci rozległej łąki) lub w jego pobliżu. Najważniejszymi obiektami, które udało nam się odwiedzić, były:

WZGÓRZE KAPITOL to siedziba Kongresu Stanów Zjednoczonych i Sądu Najwyższego. Wstęp do Kongresu jest darmowy. Należy ustawić się w kolejce do Visitors Center. Po przejściu przez bramki bezpieczeństwa i otrzymaniu naklejki upoważniającej do poruszania się po obiekcie można rozpocząć zwiedzanie. W budynku znajduje się podziemne przejście prowadzące do sąsiedniej Library of Congress – największej biblioteki na świecie, posiadającej 95 milionów woluminów.

Długo czekałam na to, aby zobaczyć przepiękną kopułę Kapitolu na żywo. Do dnia wycieczki widziałam ją tylko w filmach i moich wyobrażeniach. Podczas spędzonego w Waszyngtonie jedynego dnia w życiu kopułę remontowano. Zasłonięto ją wieloma rusztowaniami. Dziękuję. 

kapitol 2
Część naszej grupy z rusztowaniami na Kapitolu w tle. Nawet fotograf załapał się na zdjęcie.

W Waszyngtonie znajduje się kompleks 19 Muzeów, zwany THE SMITHSONIAN. Wszystkie obiekty są darmowe. Można zwiedzać je każdego dnia (z wyjątkiem świąt Bożego Narodzenia). 

MUZEUM HISTORII NATURALNEJ założono 130 lat temu. Zgromadzono w nim tysiące ciekawych eksponatów. Choć znajdą się tam i takie, które mają w sobie coś z tandety (plastikowe rośliny), zdecydowana większość była naprawdę interesująca. Muzeum posiada ekspozycje na temat świata zwierząt, roślin, kosmosu, skał, minerałów i zwierząt. Warto zwrócić uwagę na wystawy poświęcone dinozaurom. Ciekawa jest też ekspozycja mumii egipskich (wiele z nich jest oryginalnych). Centralne miejsce w budynku zajmuje słoń Henry. Nikt nie wie dlaczego nosi takie imię (łącznie z pracownikami obiektu). Jest on prawdziwym eksponatem i największym ssakiem będącym częścią ekspozycji muzealnej na całym świecie. Muzeum zostało świetnie przygotowane od strony multimedialnej, dzięki czemu wystawy zainteresują osoby w każdym wieku.

Kolejnym obiektem wchodzącym w skład kompleksu The Smithsonian jest NATIONAL AIR AND SPACE MUSEUM. Jest to chyba najciekawsze muzeum, jakie kiedykolwiek widziałam – mimo, że mam z lotnictwem tyle wspólnego co z gotowaniem (czytaj: nic). Odwiedza go 9 milionów osób rocznie. Eksponatami są statki kosmiczne i powietrzne, rakiety, samoloty pasażerskie i odrzutowce, a także kapsuły astronautów, które brały udział w wielu ważnych misjach.

Hitem jest skała, którą kosmonauci przywieźli z księżyca podczas wyprawy Apollo 17 oraz najstarszy samolot świata, skonstruowany w 1903 roku przez legendarnych braci Wright. Istnieje tam również możliwość spróbowania swoich sił za sterami samolotu – kilkanaście dolarów pozwoli na skorzystanie z symulatora lotu. Warto też odwiedzić tamtejsze planetarium. Radzę nie omijać tego muzeum podczas wizyty w Waszyngtonie – z pewnością Was nie zawiedzie!

muzeum 1

POMNIK WASZYNGTONA to kolejny punkt wycieczki, będący znakiem rozpoznawczym tego miasta. Ze względu na swój kształt potocznie nazywa się go ołówkiem. Mierzy 169,5 metrów wysokości. To najwyższy pomnik kamienny na świecie. W momencie powstania (1884) był on także najwyższą budowlą na świecie. Zbudowano go w stylu neo-egipskim (proporcje obelisku wynoszą 10:1).

Prace nad jego powstaniem przerywano z powodu wojny secesyjnej lub niewystarczających funduszy. Do budowy wykorzystano 91 tysięcy ton granitu, marmuru i piaskowca. Na szczycie znajduje się taras widokowy. W 2011 roku wschodnie wybrzeże USA dotknęło trzęsienie ziemi, które spowodowało liczne pęknięcia pomnika i naruszenie jego konstrukcji. Wejście na taras było niemożliwe do maja 2014 roku. Remont pochłonął 15 milionów dolarów.

Wiele osób twierdzi, że pomnik wraz z miastem posiada mnóstwo symboli masońskich. Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, odsyłam do felietonu Mariusza Max-Kolonko

IMG_20150723_202903

Tuż przy Pomniku Waszyngtona znajduje się Lincoln Memorial Reflecting Pool, będący najsłynniejszym zbiornikiem wodnym w Waszyngtonie. Mierzy 618 metrów długości oraz 51 metrów szerokości. Pojawia się na pocztówkach ze wspomnianym wcześniej Pomnikiem Waszyngtona, który odbija się w jego tafli wody. Ukazał się w wielu produkcjach filmowych, m.in. w moim ulubionym filmie „Forrest Gump”. Nie umniejszając roli tego miejsca do tła filmowego należy dodać, że przy Reflecting Pool (a dokładniej na schodach Mauzoleum Lincolna) Martin Luther King wygłosił swoje słynne przemówienie, zwane I have a dream.

95cfc21377db83fb3d6363f4a9cc42df5e14611b
Kadr z filmu „Forrest Gump” (1994), producent: S. Tish, S. Starkey, W. Finerman, reż. R. Zemeckis.
791px-USMC-09611
Martin Luther King, źródło: commons.wikimedia.org/wiki/File:USMC-09611.jpg, domena publiczna

BIAŁY DOM to jedna z najważniejszych „atrakcji” Waszyngtonu. Mieszkali tam wszyscy prezydenci USA poza Georgem Washington, który zlecił jego powstanie. Podczas wznoszenia rezydencji Biały Dom miał niewiele wspólnego ze sprawiedliwością i dobrem obywateli – poza robotnikami przy jego budowie pracowali też niewolnicy (7 dni w tygodniu, bez wynagrodzenia). Można śmiało powiedzieć, że jest to najbardziej strzeżony budynek – nie tylko w kraju, ale i na świecie. Mimo to, zdarzało się kilka incydentów zagrażających bezpieczeństwu jego domowników.

Rezydencję nazywa się Domem dzięki prezydentowi Roosevelt, który nadał jej takie miano. Posiada 132 pokoje, 32 łazienki, 412 drzwi, 28 kominków, 3 windy, kręgielnie, kort tenisowy, kino, pokój bilardowy, basen i tor do biegania. W podziemiach znajdują się liczne schrony a wypadek ataku nuklearnego. Najsławniejszym pomieszczeniem w tym budynku jest Gabinet Owalny – miejsce pracy prezydenta. W momencie rozpoczęcia okresu nowej prezydentury wnętrze gabinetu ulega wielu zmianom – jedną z nich jest kolor zasłon. Barack Obama postawił na ciemnorudy, zaś Donald Trump zadecydował, że okno za jego plecami rozświetli złoty materiał.

Trump_Oval_Office_panorama
Gabinet Owalny, źródło: commons.wikimedia.org/wiki/File:Trump_Oval_Office_panorama.jpg, domena publiczna

Remonty przeprowadzane w Białym Domu nie należą do najtańszych. Aby odświeżyć kolor elewacji potrzebne jest 2160 litrów farby. Za czasów prezydentury Trumana odbył się gruntowny remont, na który przeznaczono 54 miliony dolarów. Krążą plotki, że decyzję o jego renowacji prezydent podjął w czasie relaksu w wannie, pod którą zarwała się podłoga. Truman zdążył z niej wyskoczyć, unikając szybkiego przemieszczania się do pokoju niżej (czego dostąpiła wanna).

Kilku prezydentów nazywało Biały Dom „samotnym miejscem” czy też „luksusowym więzieniem”. Z drugiej strony niektórzy mieszkańcy nie potrafią rozstać się z nim nawet po swojej śmierci. Wiele Amerykanów uważa, że budynek jest nawiedzony i snują się po nim duchy byłych prezydentów oraz pierwszych dam.

bialy dooom
Dość niewyraźny Biały Dom wraz z nami – najwyraźniej szczęśliwymi – że dotarliśmy na miejsce

MAUZOLEUM ABRAHAMA LINCOLNA to kolejne miejsce, które warto odwiedzić podczas wizyty w mieście. Znajduje się przy Reflecting Pool – po drugiej stronie basenu wznosi się Pomnik Waszyngtona. Mimo, że pomysł powstania pojawił się już w XIX wieku, jego otwarcie nastąpiło w 1922 roku. Znajduje się w nim sześciometrowy pomnik prezydenta Lincolna, siedzącego na wielkim fotelu. Warto zwrócić uwagę na malowidła ścienne wewnątrz mauzoleum, które nawiązują do wyzwolenia niewolników i zakończenia wojny secesyjnej.

Wiele osób twierdzi, że na włosach prezydenta w pomniku ukryto jeszcze jedną twarz. Nie trzeba wspinać się na posąg lub przesuwać go (powodzenia), aby ją dostrzec. Wystarczy spojrzeć na niego z odpowiedniej perspektywy. Największym poparciem cieszy się teoria, która przypisuje ukrytą twarz generałowi Lee.

lincoln

Mauzoleum liczy 57 metrów długości i 36 metrów szerokości. Jego architektura przypomina grecką świątynię. Pokrytą marmurem budowlę podtrzymuje 38 kolumn doryckich. Budynek udekorowano 48 festonami (elementy przypominające zwisające tkaniny lub kwiaty, posiadające dwa punkty zaczepienia), które symbolizują 48 stanów tworzących państwo w momencie powstania budowli.

memorial

Żałuję, że nie miałam możliwości, aby zostać w Waszyngtonie o jeden dzień dłużej. Mając więcej czasu w tym mieście chętnie odwiedziłabym poniższe miejsca, które polecam Waszej uwadze:

  • PENTAGON zwany Departamentem Obrony USA (w celu uzyskania zgody na wstęp do budynku należy zgłosić swoją wizytę na oficjalnej stronie Pentagonu, co najmniej 5 dni przed planowanym zwiedzaniem),
  • NARODOWY CMENTARZ ARLINGTON, będący najważniejszą nekropolią USA. Spoczywają na nim bohaterzy narodowi. Miejsce nazywane jest najsmutniejszym skrawkiem ziemi USA. 

PODSUMOWUJĄC: 

Spokojne i eleganckie miasto o niskiej zabudowie, czystych ulicach i sporej ilości zielonych terenów – czy oby na pewno jest to opis amerykańskiej metropolii? Tak! To dokładne odzwierciedlenie stolicy USA. Miasto wywarło na mnie ogromne wrażenie, mimo że spędziłam w nim zaledwie jeden dzień. Będąc na wschodnim wybrzeżu USA koniecznie znajdźcie trochę czasu na Waszyngton – nie pożałujecie! 

Czy Atlantic City słusznie nazywane jest Wschodnim Las Vegas?

Atlantic City odwiedza się głównie ze względu na kasyna, plażę i kluby nocne. Posiada wiele luksusowych hoteli i restauracji. Często nazywane jest Wschodnim Las Vegas. Jego liczba ludności odpowiada mniej więcej naszemu Kołobrzegowi. Miasto miało stać się mekką hazardzistów. W ciągu kilku dekad planowano jego spektakularne ożywienie. Najwidoczniej trochę nie wyszło, mimo wielu starań. Dlaczego? 

Miasto powstało w 1854 roku. Władze uparły się, że będzie to kurort. Wielu zapaleńców robiło wszystko, aby przyciągnąć tam najbogatsze elity amerykańskie. Ze względu na bliskie położenie Filadelfii i Nowego Jorku stało się doskonałym miejscem na wakacje dla… robotników pracujących w pobliskich metropoliach. Przyjazdy umożliwiały im tanie połączenia kolejowe.

Co ciekawe, pierwsze kolorowe pocztówki pojawiły się właśnie w Atlantic City. Turyści przybywający na wakacje do tego kurortu mogli przesyłać znajomym takie widokówki już od 1893 roku.

2787429266_0cd010141b_b
autor: Dave, flickr.com (creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/)

Władze starały się przekonać turystów do przyjazdu, organizując przedziwne atrakcje. Jedną z nich były skoki koni do wody… Pod koniec XIX wieku niejaki William Carver zaproponował stworzenie widowiska, w którym konie miałyby skakać z platformy znajdującej się 12 metrów nad basenem. Takie „zawody” odniosły wielki sukces i stały się znakiem rozpoznawczym Atlantic City w tamtych czasach.

Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat „nurkujących koni” (tak właśnie nazywano tę atrakcję), zachęcam do obejrzenia filmu „Wild hearts can’t be broken” (Disney, 1991). To opowieść o Sonorze Carver, która brała udział w tych nietypowych zawodach. Dziewczyna straciła wzrok, uderzając otwartymi oczami o taflę wody podczas skoku z wysokiej platformy. Sonora naprawdę istniała, a historia przedstawiona w filmie jest autentyczna.

Oscar_Smith (1)
Diving horses, autor zdjęcia: C.J. Overman, źródło: commons.wikimedia.org/wiki/File:Oscar_Smith.jpg, domena publiczna

Prawdziwy rozwój miasta rozpoczął się w latach 20-tych XX wieku, kiedy powstało mnóstwo luksusowych hoteli o imponujących rozmiarach. Zakaz hazardu i sprzedaży alkoholu nie były problemem dla Atlantic City. Wręcz przeciwnie. Nielegalne rozrywki przyniosły mu same korzyści. Miasto stało się oficjalnym miejscem dobrej zabawy, w którym można sobie pozwolić na wszystko. Właściwie to nie było nawet odpowiednich funkcjonariuszy, którzy ścigaliby łamiących prawo. W tamtych czasach panowała tam korupcja, zaś jedyna partia sprawująca rządy nad Atlantic City przypominała raczej mafię.

W 1933 roku ulice miasta stały się znane w całym kraju. Dlaczego? To tam właśnie powstała popularna gra Monopol – pierwsza i oficjalna wersja planszówki przenosi graczy do Atlantic City.

IMG_20150714_143641

IMG_20150714_151740

Po II wojnie światowej nie było już tak kolorowo. Rozwój transportu spowodował słabsze zainteresowanie „wschodnim Las Vegas”. Mieszkańcy stanu coraz częściej wybierali bardziej odległe destynacje turystyczne niż Atlantic City. W latach 70-tych XX wieku osoby zamieszkujące stan New Jersey wzięły udział w referendum dotyczącym legalizacji hazardu. Ostatecznie podjęto decyzję o zalegalizowaniu istnienia kasyn jedynie w Atlantic City. To wydarzenie zapoczątkowało powstanie wielu obiektów, które zadowalały nawet najbardziej wymagających hazardzistów.

Jeszcze do niedawna można było wstąpić do kasyna Taj Mahal, które kiedyś należało do… Donalda Trumpa. Na oficjalnym otwarciu w 1990 roku wystąpił sam Michael Jackson. Taj Mahal liczyło prawie 16 tysięcy metrów kwadratowych. Posiadało 2 tysiące pokojów w części hotelowej. Budowa obiektu pochłonęła miliard dolarów (Trump zdecydował się na sporą pożyczkę). Rok później ogłoszono jego upadłość. W późniejszym czasie przejął je pewien milioner, ale w 2016 roku kasyno znów zostało zamknięte.

Zanim powstało Taj Mahal, Trump posiadał wiele innych kasyn połączonych z hotelami. Były to m.in. Trump Plaza. W momencie otwarcia kasyna (1984) było ono największym w Atlantic City. Kolejny obiekt – Trump Marina oficjalnie otwarto w 1985 roku. Obiekty wyróżniały się przepychem i atrakcyjnością. Dzięki wsparciu finansowemu Donalda Trumpa w Atlantic City odbyło się wiele ważnych walk bokserskich (Mike Tyson zdobył tam mistrzostwo).

W ostateczności kasyna te zostały sprzedane lub zamknięte. Ofiarą bankructwa stało się wiele innych kasyn w Atlantic City. Główną przyczyną było zniesienie zakazu hazardu, wskutek czego wzrosła konkurencja w całym kraju. Pozamykane kasyna i hotele spowodowały bezrobocie i straty w budżecie miasta, któremu grozi niewypłacalność.

21280543690_05426b5119_b
Ogromne Taj Mahal, źródło: Forsaken Fotos (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by/3.0/pl/legalcode

JAKIE ATRAKCJE MOŻE ZAOFEROWAĆ ATLANTIC CITY?

Wiele osób przyjeżdża tam na koncerty gwiazd światowej sławy. Muzycy występują na wielkiej hali widowiskowo-sportowej Boardwalk Hall. W 1930 roku odbyły się tam pierwsze w kraju szkolne rozgrywki futbolu amerykańskiego, a 10 lat później pierwszy konkurs Miss America, odbywający się do dziś, każdego roku. Kilka edycji tego wydarzenia odbyło się w Las Vegas.

Czy ktoś z Was kojarzy wydarzenie, na którym Steve Harvey błędnie odczytał wyniki konkursu Miss Universe w Las Vegas, które musiał natychmiast sprostować? Władze Atlantic City starają się o przeniesienie uroczystości do swojego miasta. Oby ceremonie Miss America w Atlantic City przyniosły więcej szczęścia uczestniczkom, jak i prowadzącym.

Nie zawsze było to miejsce zarezerwowane jedynie dla rozrywki. W latach 1942 – 1945 Wojskowe Siły Powietrzne stworzyły w nim ośrodek dowodzenia i szkolenia członków armii podczas II wojny światowej. W 1964 zorganizowano tam Konwencję Narodową Demokratów. Te wydarzenia pozwoliły na wpisanie obiektu do rejestru zabytków w USA. Po gruntownym remoncie w 1998 roku, który pochłonął 90 milionów dolarów, budynek przekształcono w nowoczesną arenę. W Boardwalk Hall znajdują się ogromne organy, które okrzyknięto najgłośniejszym instrumentem muzycznym na świecie.

5195125615_a91d4a90f8_b
autor zdjęcia: Bryan Horovitz (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by/3.0/pl/legalcode

IMG_20150714_160802

Kolejną atrakcją miasta jest promenada pokryta drewnem, do której przylegają sklepy, restauracje, hotele, kasyna, a nawet Park Rozrywki (naprzeciwko słynnego budynku Taj Mahal). To najstarsza promenada w Stanach Zjednoczonych. Powstała w 1870 roku.

25436167_1611406745585791_288963083_n

Jednym z powodów, dla którego wiele osób przyjeżdża do Atlantic City jest bez wątpienia plaża i możliwość kąpieli w oceanie.

11403150_888788587841419_6682783125130120065_nIMG_20150714_153338IMG_20150714_144724

Mimo, że miasto nie posiada tylu kasyn co Las Vegas, niektóre z nich są naprawdę imponujące. Warto spróbować swoich sił w jednym z nich – szczególnie, gdy nie planujecie wizyty w Las Vegas. Godne uwagi są takie obiekty jak: Caesars Atlantic City CasinoBorgata Casino oraz Tropicana Casino. 

25393990_1611407428919056_1142676757_n

NA DUŻYM EKRANIE:

Niektóre produkcje filmowe były znakomitą reklamą kurortu. W serialu Zakazane imperium Atlantic City przedstawiono w czasach jego świetności (lata dwudzieste XX wieku). Mimo kilku różnic pomiędzy serialowym a rzeczywistym miastem w tamtych latach, polecam tę produkcję filmową.

Atlantic City stało się miejscem akcji m.in. w: Marnie Alfreda Hitchcocka, Ocean’s Eleven, Ocean’s Twelve oraz The Godfather 3. Pojawiło się również w filmie Dorwać byłą z Jennifer Aniston i Gerardem Butler. Początkowo ekipa filmowa planowała spędzić tam dwa, góra trzy dni. W ostateczności zostali na tydzień.

634197326327470000
„Dorwać byłą” (2010), reż. A. Tennant, producenci: R. Kavanaugh, R. Meisinger, P. Marmur, D. Lee, W. Mordaunt

PODSUMOWUJĄC:

Niektóre budynki w Atlantic City są ciekawe i oryginalne. Wiele z nich zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanym plusem jest jego położenie nad Atlantykiem. Mimo wielu starań o wskrzeszenie tamtejszej stolicy hazardu i sławnego kurortu nad oceanem, jego najlepsze lata najwyraźniej przeminęły. Mimo to, polecam wybrać się tam na jeden dzień aby spędzić czas w kasynach, przespacerować się promenadą i zrelaksować się na plaży. Nie zniechęcam do odwiedzin Atlantic City – miło wspominam czas w tym miejscu. Jednakże, nie porównywałabym go z Las Vegas. Atmosfera w obu miastach jest zupełnie inna. Według mnie, łączy je tylko obecność kasyn (których w Vegas jest znacznie więcej). 

Darmowe atrakcje Nowego Jorku

ILE CZASU PRZEZNACZYĆ NA ZWIEDZANIE TEGO MIASTA?

Tydzień? Dwa? Ciężko stwierdzić. Spędziłam tam 6 dni. Myślę, że aby zobaczyć jego wszystkie atrakcje warto przeznaczyć na Nowy Jork co najmniej 7 dni. Miasto ma sporo do zaoferowania. Wiele przewodników opisuje miejsca, które trzeba odwiedzić i sugeruje, aby nie wyjeżdżać bez zobaczenia któregoś z nich. Warto korzystać z takich sugestii, a jednocześnie nie brać ich za bardzo do siebie. Gdybym kierowała się jedynie takimi wskazówkami to zamiast zwiedzania innych krajów nadal przyjeżdżałabym w te same miejsca, aby odhaczyć zaległe „must see”.

Wszelkie informacje na temat lotów do Nowego Jorku, dojazdu z lotniska do centrum, tanich i przyzwoitych miejsc na nocleg, restauracji, w których można zjeść pyszne i niedrogie potrawy nowojorskie, a także rady i niezbędne informacje dotyczące transportu publicznego w mieście można znaleźć w osobnym wpisie, klikając tutaj

Nowy Jork jest ogromny i niezwykle interesujący. Powinniśmy się dobrze przygotować, aby zobaczyć tam jak najwięcej. Warto jednak znaleźć czas na spontaniczny spacer jego ulicami, relaks w jednym z parków i obserwację życia miasta, choć przez chwilę. Opinie na jego temat są różne. Jeśli chodzi o mnie, nie rozczarowało mnie ono nawet w najmniejszym stopniu. Pierwsze chwile w Nowym Jorku były dla mnie szokiem i mieszanką zachwytu z niedowierzaniem, że się tam znalazłam.

IMG_20150607_014940

DARMOWE ATRAKCJE NOWEGO JORKU:

Jako, że można wydać już sporo pieniędzy na zakwaterowanie oraz bilet lotniczy, polecam korzystanie z wielu darmowych atrakcji Nowego Jorku:

PROM NA STATEN ISLAND to doskonała okazja, aby podziwiać panoramę Nowego Jorku oraz Statuę Wolności. Warto odbyć ten rejs o zachodzie słońca. Staten Island Ferry kursuje pomiędzy Manhattanem a wyspą Staten Island. Pokonanie tej odległości zajmuje około 30 minut. Aby skorzystać z atrakcji należy udać się na przystanek metra Whitehall (naprzeciwko Parku Battery). Niech Was nie odstraszą tłumy czekające na prom – może on pomieścić sporo osób. Aby powrócić na Manhattan należy udać się na stację Staten Island. Rozkład promów znajduje się tutaj.

Wrzesień jest okresem podróży wielu uczestników programu Work&Travel. Polskich studentów słychać i widać tam na każdym kroku. Pozdrawiam jednego z nich, którego zapytałam wraz z koleżanką o wrażenia z pobytu w Nowym Jorku. Odpowiedział, że Radom bardziej mu się podoba. Podziwiam jego lokalny patriotyzm. Na promie poznałyśmy też sympatyczną rodaczkę Patrycję, która mieszka w USA już od kilku lat. 

STATUA WOLNOŚCI to jeden z symboli USA. Dzięki promom na Staten Island można podziwiać ją bezpłatnie (z daleka, ale zawsze coś) i bez kilkugodzinnych kolejek. Pomnik był darem rządu francuskiego dla USA w setną rocznicę uchwalenia Amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. Obecnie Statua Wolności pokryta jest zielonym nalotem patyny. Kiedyś miała złotobrązowy kolor i pełniła funkcję latarni morskiej. Symbolikę budowli utożsamiającej wolność podkreślają zerwane kajdany u stóp, pochodnia, tablica z datą uzyskania niepodległości przez USA oraz siedem promieni słonecznych na głowie, odnoszących się do kontynentów świata.

Statuę Wolności wykonali Francuzi. Pomysłodawcą był Laboulaye (zwany jej ojcem), wyrzeźbił ją Bartholdi, zaś projektem zajął się Eiffel. W momencie odsłonięcia przez prezydenta USA w 1886 roku była to najwyższa budowla w Nowym Jorku. Liczy 46 metrów wysokościPrzetransportowano ją do USA w 350 kawałkach. Statek, który dowiózł jej części prawie utonął podczas sztormu w 1885 roku. Złożenie budowli po przetransportowaniu wszystkich jej kawałków zajęło cztery miesiące.

Na szczycie znajduje się punkt widokowy. W koronie wmontowano 25 okienek, przez które można podziwiać panoramę Brooklynu. Niemniej jednak, wejście jest wąskie, niskie i płatne. Zanim znajdziemy się na jej szczycie stracimy kilka godzin w kolejce (rocznie to miejsce odwiedzają 4 miliony osób). Zachęcam więc do podziwiania tej budowli z pokładu promu na Staten Island. 

199113986_804f2f7441_b
autor zdjęcia: Russell Bernice (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

GRAND CENTRAL STATION to największy dworzec kolejowy na świecie. Posiada 44 perony i 67 torów. Jego powierzchnia jest imponująca – zajmuje aż 19 hektarów! Jeszcze większą sławę na świecie zyskał dzięki pojawieniu się w wielu produkcjach filmowych, m.in. Spiderman, Jestem legendą lub Madagaskar.

Budowę dworca ukończono w 1913 roku (koszt – 2 miliardy dolarów). W ciągu 100 lat nastąpił sześciokrotny wzrost ruchu pasażerskiego (1913 – 12 milionów osób, 2013 – 48 milionów). Obecnie korzystają z niego głównie lokalni mieszkańcy, którzy dojeżdżają do Nowego Jorku z przedmieść. Ciężko dostrzec tam pasażerów z wielkimi walizkami. Spacerując po Grand Central Station warto zwrócić uwagę na sztuczne niebo, zdobiące sufit dworca. Umieszczono na nim wiele gwiazd i znaków zodiaku. Po tragicznych wydarzeniach 11 września 2001 roku, na holu dworca zawieszono amerykańskie flagi.

Warto wiedzieć, że godziny odjazdu pociągów wyświetlane są na tablicy dworca z jednominutowym przyspieszeniem. Niby minuta różnicy, ale zawsze może uratować spóźnialskich.

IMG_20150909_211806

CHRYSLER BUILDING to jeden z najpopularniejszych wieżowców Nowego Jorku, znajdujący się na Manhattanie. Powstał w 1930 roku i posiada 77 pięter. Kiedyś piastował miano najwyższego budynku w Nowym Jorku (rok po ukończeniu jego budowy tytuł najwyższego drapacza chmur w mieście odebrał mu Empire State Building). Dzięki charakterystycznej iglicy, odtwarzającej elementy samochodów Chryslera, wieżowiec stał się popularny na całym świecie. Architekta zainspirował wygląd chłodnicy samochodowej tej marki.

IMG_20150909_212454
Budynek Chryslera nocą (po lewej Grand Central Station)

EMPIRE STATE BUILDING to kolejny symbol Nowego Jorku, którego budowę ukończono w 1931 roku. Był wtedy najwyższym budynkiem w mieście (liczy 440 metrów). Pozostał nim do czasu wybudowania bliźniaczych wież World Trade Center w latach 70-tych XX wieku.

Jeśli kogoś interesują nie tylko darmowe atrakcje, można wjechać na taras widokowy, znajdujący się na 86 piętrze (27$). Drugi punkt widokowy w budynku mieści się na 102 piętrze (koszt wjazdu – 44$). Ci, którzy odwiedzili taras przestrzegają, aby ubrać się ciepło. Na szczycie wieżowca strasznie wieje. Po przejściu kontroli przy wejściu i odebraniu audio przewodnika (wliczonego w cenę wstępu do budynku) warto zatrzymać się na 80-tym piętrze budynku, na którym znajduje się muzeum powstania wieżowca.

ROCKEFELLER CENTER to kolejny znany nowojorski wieżowiec, miejsce sklepów, klubów, restauracji i budynków biurowych. Jego budowę ukończono w 1933 roku. Budynek liczy 259 metrów i posiada 70 pięter – na ostatnim znajduje się taras widokowy, z którego rozpościera się piękny widok na pozostałe wieżowce Manhattanu.  Popularnym wydarzeniem w mieście jest coroczna dekoracja wielkiej choinki pod koniec listopada. Drzewko przyozdabia się girlandami, lampionami oraz gwiazdą Swarovskiego. W okresie świątecznym odbywa się tam wiele przedstawień.

Odwiedzający mogą skorzystać z jednej z 60 wind, aby wjechać na sam szczyt budynku (Od 8:00 do 24:00, ostatni wjazd o 23:00; dzieci do lat 6 – bezpłatnie, dzieci do 12 roku życia – 17$, dorośli – 27$; warto zakupić bilet online, aby nie tracić czasu w kolejce do kasy). Zimą przy budynku umieszcza się ogromne lodowisko (wstęp – 27$, wypożyczenie łyżew – 10$).

6542006665_643a201da0_b
autor zdjęcia: Eli Duke (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

Podczas budowy Rockefeller Center powstało zdjęcie „Robotnicy na belce”. Przedstawia ono pracowników podczas przerwy, którzy beztrosko jedzą sobie lunch, znajdując się na wysokości 69 piętra. Zdjęcie zyskało popularność na całym świecie. Wątpię, aby ktoś kiedykolwiek przeszedł obok niego obojętnie… Krążą pogłoski mówiące o tym, że jest to fotomontaż. Warto jednak pamiętać, że w momencie powstania tej fotografii (1932) nie znano dzisiejszych metod obróbki zdjęć. Jakim cudem robotnicy jedzą sobie śniadanie na takiej wysokości i sprawiają wrażenie zrelaksowanych? Inna teoria głosi, że mieli oni specjalne magnesy na bieliźnie, które zapewniły im przyczepność.

Moim zdaniem fotografia może być prawdziwa. Ówcześni robotnicy musieli wykazać się niejednokrotnie wielką odwagą i zdawali sobie sprawę z ciągłego ryzyka utraty życia, pracując na takich wysokościach (w latach 30-tych XX wieku nie było tylu możliwości zabezpieczenia pracowników).

75ca62d7588e9d0b6a4d2cd1f2882a1f
źródło: rockefellercenter.com

BROOKLYN BRIDGE to zabytek architektoniczny i wizytówka Nowego Jorku, stanowiąca inspirację dla wielu artystów. Rozciąga się nad rzeką East River i łączy dwa nowojorskie okręgi – Manhattan i Brooklyn. Jest on najstarszym wiszącym mostem, którego budowa zajęła 13 lat i pochłonęła życie 27 robotników. Architekt Roebling, który wykonał projekt i podjął się jego budowy, zmarł w 1870 roku. Dzieło kontynuował jego syn. Inwestycja wielokrotnie przekroczyła planowany budżet – wyniosła 15 milionów dolarów. Długość mostu wynosi 1834 km. Fundamenty Brooklyn Bridge zamieszczono 13 metrów pod powierzchnią wody.

18216801_1357255180994755_5111831220600035625_oIMG_20150909_163727Snapchat-20832901709236127

MANHATTAN BRIDGE to kolejny charakterystyczny most w Nowym Jorku, którego budowę ukończono w 1909 roku. Po moście poruszają się piesi, mogą nim przejeżdżać samochody, motory, a nawet pociągi – dzięki 7 pasom drogowym, 4 torom kolejowym oraz przejściu dla pieszych. Po ataku terrorystycznym na World Trade Center most wyłączono z ruchu. Poruszały się nim wtedy jedynie karetki pogotowia.

IMG_20150909_170525
Widok na Manhattan Bridge z sąsiedniego mostu Brooklyn Bridge

TIMES SQUARE to kolejna wizytówka Nowego Jorku, odwiedzana przez 40 milionów osób w ciągu roku! Nazwę zawdzięcza gazecie New York Times, której redakcja znajduje się przy placu. Otoczony wielkimi, ruchomymi reklamami deptak często nazywany jest skrzyżowaniem świata. Umieszczenie na nim reklamy jest bardzo drogie. Firma NASDAQ zamieściła tam swój 36-metrowy baner. Koszt jego budowy wyniósł 37 milionów dolarów, zaś opłata za dzierżawę miejsca – 2 miliony dolarów. Warto udać się tam po zmroku – światła reklam zrobią na Was większe wrażenie nocą niż za dnia.

W pobliżu Times Square mieści się Broadway z licznymi teatrami. Na scenach odbywają się najsłynniejsze spektakle i musicale, m.in. Król Lew, Chicago, Nędznicy. Wartość sprzedawanych biletów w ciągu roku szacuje się na 1,2 miliardy dolarów. Ceny potrafią odstraszyć, jednak można nabyć opcję „last minute” w kiosku TKTS (czasami nawet o połowę taniej) w samym centrum Times Square. Bilety na spektakl, który odbywa się w godzinach wieczornych można kupić w dni robocze, od 15:00 do 20:00, a na przedstawienia popołudniowe w środy, czwartki (10:00 – 14:00) i niedziele (11:00 – 15:00).

Co roku Times Square przyciąga wiele osób podczas obchodów sylwestrowych. Fajerwerki, tradycyjne opuszczenie czterotonowej kryształowej kuli oraz tłumy osób podziwiające ten spektakl i słuchających utworu Franka Sinatry „New York” to tradycja licząca sto lat! Jeśli ktoś chciałby poczuć tamtejszą atmosferę podczas wkraczania w Nowy Rok 2017, odsyłam do filmiku dostępnego tutaj. To wydarzenie przyciąga więcej turystów niż miejscowych. Większość Nowojorczyków stara się unikać tego miejsca jak ognia. Twierdzą, że milion uczestników biorących udział w Sylwestrze uniemożliwia późniejszy powrót do domu, plac jest kompletnie zablokowany, tego wieczoru nie ma tam żadnych stoisk z jedzeniem, zaś spożywanie alkoholu jest tam zabronione.

Na Times Square kupiłam sporo prezentów dla rodziny i przyjaciół. Polecam Waszej uwadze stoiska z obrazami przedstawiającymi panoramę miasta – format A3 w cenie 1$ (przy zakupie pięciu). Pozdrawiam Pana sprzedającego pamiątki, którego widać na zdjęciu. Dzięki Renacie – jego dziewczynie z Polski z lat 70-tych – otrzymaliśmy ogromną zniżkę na jego asortyment. Jeśli uda Wam się odnaleźć jego stoisko i wspomnicie, że jesteście z Ojczyzny ukochanej Pani Renaty to zniżka -50% na zakupy u tego Pana murowana. 

beka

PARKI NOWEGO JORKU podważają istnienie „Betonowej dżungli” – takim mianem określa się nowojorską metropolię. Zieleń zajmuje 15% całej powierzchni miasta. Jednym z nich jest CENTRAL PARK, którego powierzchnia liczy 340 hektarów (1,5 razy większy od księstwa Monako). Pod koniec lat 50-tych XIX wieku podjęto decyzję o stworzeniu miejsca dla Nowojorczyków, które byłoby doskonałym terenem na rekreację i odpoczynek. Warto zwrócić uwagę na Strawberry Fields – miejsce pamięci Johna Lennona, na którym umieszczono mozaikę z napisem „Imagine” – tytułem piosenki nawiązującej do walki o pokój na świecie. Jednym ze znanych miejsc w parku jest staw Conservatory Waterpojawiający się w wielu filmach. Istnieje możliwość wypożyczenia tam łódki (pomieści maksymalnie 4 osoby, koszt: 10$/h, każde kolejne 15 minut to opłata 2,50$).

Interesującym obiektem jest fontanna Bethesdy. Na Instagramie można natknąć się na wiele zdjęć, których opis sugeruje, że pojawiła się ona w ramówce sławnego serialu „Friends”. Muszę rozczarować wszystkich, którzy zrobili sobie z nią zdjęcie – filmowa fontanna znajduje się w Los Angeles (tam właśnie nakręcono większość odcinków ukazujących losy piątki przyjaciół).  

10296960693_f153768884_z
Widok na Central Park z tarasu Empire State Building, autor zdjęcia: Daniel Hansson (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

Warto też udać się do HIGH LINE TOUR – parku, który utworzono w 2009 roku w miejscu dawnej linii kolejowej Manhattanu. Jest to doskonały przykład świetnej rewitalizacji dawnego obszaru przemysłowego. Kolejnym parkiem jest PROSPECT PARK na terenie Brooklynu. Latem odbywają się tam liczne koncerty, festyny i wydarzenia kulturalne.

Ciekawym i uroczym Parkiem (zwłaszcza wieczorem) jest BRYANT PARK, znajdujący się przy Nowojorskiej Bibliotece. Można tam skorzystać z tzw. Reading Room, zjeść lunch lub posłuchać jednego z często odbywających się tam koncertów. Zielone tereny otoczone są nowojorskimi wieżowcami – taki kontrast nadaje temu miejscu oryginalności.

IMG_20150909_210111

Mimo, że 11 września 2001 roku miałam tylko 8 lat, do dziś pamiętam wiadomości zalewające kanały telewizyjne, informujące o ataku terrorystycznym na bliźniacze wieże WORLD TRADE CENTER. Zrujnowano je na oczach całego świata. Najnowocześniejsze budowle, w których mieściły się liczne biurowce były równie ważnym elementem w nowojorskiej panoramie jak wieża Eiffla dla Paryża. WTC tworzyło siedem budynków, z których Twin Towers były najbardziej charakterystyczne. Sprawiały wrażenie prostych w swojej formie. Były to jednak pozory. W rzeczywistości uważano je za dzieło architektoniczne.

11 września 2001 roku o godz. 8:45 porwany samolot pasażerski uderzył w północną wieżę. Południową zniszczono w ten sam sposób, 18 minut później. Jako pierwsza zawaliła się ta, w którą uderzono później. Obie zginęły w płomieniach. „Pomógł” w tym wybuch sporych zapasów paliwa samolotu i konstrukcja budynku, który pokryty był stalą. Jej topnienie spowodowało wysoką temperaturę – w momencie uderzenia samolotu mogło być tam nawet 1000 stopni Celsjusza.

Prawie 3000 osób straciło  życie w zamachu (w tym 6 Polaków). Świadkowie wydarzenia wspominają, że bezsilnie obserwowali ludzi wyskakujących z okien wieżowców. Porównywali ten widok do deszczu osób, które zdecydowały się na pewną śmierć poprzez skok z krawędzi budynku, unikając spłonięcia żywcem. Poniższe zdjęcie mówi samo za siebie…

źródło: media.defense.gov/2013/Sep/03/2000916194/-1/-1/0/130820-F-ZZ999-005.JPG, domena publiczna

Pomnikiem upamiętniającym tę tragedię są dwa ogromne baseny, które powstały w miejscu fundamentów zrujnowanych wież. Otoczono je murem z nazwiskami ofiar. To miejsce odwiedzają nie tylko turyści. Sporo osób przychodzi tam, aby „wypełnić” kwiatami nazwiska swoich bliskich.

Jeśli ktoś chciałby poznać więcej szczegółów na temat zamachu terrorystycznego z 11 września 2001 roku polecam udać się do MUSEUM 9/11. W czwartki pomiędzy 17:00 a 20:00 wstęp jest bezpłatny. Tego dnia należy zgłosić się tam po darmowe bilety o godz. 16:00, a nawet wcześniej – chętnych do odwiedzin tego obiektu nie brakuje. W pozostałe dni opłata za wstęp wynosi 20$.

Znajdziemy tam pozostałości po wieżach, wspomnienia osób, które przeżyły zamach, informacje o ofiarach i dramatyczne nagrania ostatnich rozmów telefonicznych, które pracownicy WTC wykonywali do swoich bliskich. Jednym z elementów ekspozycji jest zniszczony wóz strażacki, biorący udział w akcji. Według Baracka Obamy odwiedziny w tym muzeum to spojrzenie w oczy trzem tysiącom niewinnych dusz.

Powstanie obiektu budzi sporo kontrowersji. Wiele osób zarzuca twórcom stworzenie drogiej atrakcji turystycznej z ogromnej tragedii. Co więcej, do ekspozycji muzeum mają trafić szczątki niezidentyfikowanych ofiar. Władze zapewniają jednak, że wstęp na teren ekspozycji z pozostałościami ludzkich ciał będą mieć jedynie członkowie rodzin i sądowe służby medyczne.

ONE TRADE CENTER to obecnie najwyższy budynek w USA, mierzący 541 metrów (łącznie z anteną). Powstał na terenie kompleksu World Trade Center. Jego konstrukcja jest specyficzna. Podczas podziwiania tego budynku u podstaw ma się wrażenie, że przypomina on wysoką piramidę. Posiada 105 pięter, na setnym znajduje się taras widokowy (adres: 285 Fulton Street, ceny: 34$ za osobę dorosłą, dzieci w wieku 6-12 lat: 28$, seniorzy 65+ zapłacą 32$, godziny otwarcia: 9:00 – 20:00, bilety dostępne są tutaj).

IMG_20150909_174805

Większość MUZEÓW NOWEGO JORKU to obiekty, które można odwiedzić bezpłatnie lub za niewielkie pieniądze. Sporo osób nie wie, że większość cen przy wejściu do nowojorskich muzeów to kwoty sugerowane. Jeśli zapłacimy za wstęp dolara (oczywiście w miejscach z sugerowaną opłatą) nikt nie uzna tego za niestosowne. Lista darmowych muzeów, obiektów z sugerowaną opłatą czy też miejsc, w których zwiedzanie w poszczególne dni tygodnia jest bezpłatne, opracowano na jednym z blogów o Nowym Jorku, dostępnym tutaj.

5TH AVENUE to miejsce dla tych, którzy chcieliby wydać miliony w najdroższych i najbardziej prestiżowych sklepach na świecie. Można tam wstąpić do Louis Vuitton, Tiffany, Giorgio Armani, Prada czy Gucci. W przeciwieństwie do Rodeo Drive w Los Angeles, w sklepach przy Piątej Alei można przymierzać najnowsze markowe kreacje bez konieczności wpłaty depozytu za wstęp. Przy 5th Avenue mieści się sklep Apple Store, oficjalny sklep NBA, a także wiele ciekawych obiektów miasta: Katedra Świętego Patryka (w której znajduje się replika Matki Boskiej Częstochowskiej), Empire State Building, Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMA), Metropolian Museum of Art, Nowojorska Biblioteka Publiczna, Central Park, Bryant Park, Rockefeller Center czy też Flatiron Building, którego kształt przypomina żelazko.

24404964550_bfd133102a_k
Flatiron Building, źródło: www.flickr.com/photos/bryansjs/, licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

WALL STREET to nie tylko ulica położona na Dolnym Manhattanie. Nazwą tą określa się system finansowy USA oraz siedzibę Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych. W dzielnicy finansowej ulokowano biurowce największych banków oraz organizacji finansowych, zaś Bank Rezerw Federalnych znajduje się w jej bliskim sąsiedztwie.

THE MORGAN LIBRARY&MUSEUM (225 Madison Avenue, 36th Street) to jedno z najciekawszych miejsc Nowego Jorku. Rozumiem zdziwienie czytelników tego wpisu, którzy zastanawiają się kto normalny wymienia bibliotekę wśród atrakcji tego miasta. Zapewniam jednak, że wnętrze budynku może zachwycić niejedną osobę. Wstęp kosztuje 20$, ale można uniknąć opłaty, odwiedzając to miejsce w piątki (19:00 – 21:00). Jeśli ktoś chciałby zobaczyć jedynie część budynku bez uiszczania 20$ za wejście, jest to możliwe we wtorki (15:00 – 17:00), piątki (19:00 – 21:00) i soboty (16:00 – 18:00).

29956566614_29feaf27e5_k
The Morgan Library&Museum, autor zdjęcia: Peter Burka (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

Oprócz wymienionych wyżej interesujących miejsc w Nowym Jorku, warto zwrócić uwagę na kilka innych propozycji, które pozwolą Wam ciekawie spędzić czas w tym mieście:

  • Latem warto udać się na darmowy seans do kina pod gołym niebem (m.in. w Bryant Park, Socrates Sculpture Park, Brooklyn Bridge Park, The Long Island City Park).
  • Zimą można odwiedzić nowojorskie lodowiska. Oprócz tego najsławniejszego i najdroższego przy Rockefeller Center można wybrać się na bezpłatne lodowisko w Bryant Park (wypożyczenie łyżew: 15-20$).
  • Jeśli ktoś chciałby usłyszeć chóry gospel, powinien wybrać się do dzielnicy Harlem. Msze odbywają się w Abissynian Baptist Church (132 W., 138th Street). Możliwy jest tam udział w niedzielnej mszy jedynie o godz. 11:00. Na miejsce trzeba przybyć wcześniej – liczba zainteresowanych jest ogromna, a ilość miejsc ograniczona. Nie wolno przesadzać ze zdjęciami – spore zainteresowanie turystów nie podoba się pastorom i wiernym. Wielokrotnie podkreślają, że jest to modlitwa, a nie przedstawienie. Należy też pamiętać o odpowiednim ubiorze.
359061059_c1985524f8_z
Chór Gospel, autor zdjęcia: Max Talbot-Minkin (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

WIELE DZIELNIC STANOWI FENOMEN ZRÓŻNICOWANIA NOWEGO JORKU. BĘDĄC W JEDNYM MIEŚCIE, MOŻNA ODWIEDZIĆ PRZERÓŻNE ZAKĄTKI ŚWIATA: 

  • Odwiedzając China Town na Manhattanie oraz Flushing w Queens można przenieść się do azjatyckiego miasta. Dania serwowane przez tamtejsze bary i restauracje, a także wygląd okolicy w pełni oddaje charakter Azji.
  • Little Italy to hałaśliwa i tętniąca życiem okolica, która zabierze Was do Włoch.
  • W Williamsburg i Borough Park na terenie Brooklynu nie trudno spotkać ortodoksyjnych Żydów. Mieszka ich tam więcej niż w Tel Awiw – stolicy Izraela.
  • Harlem to część Nowego Jorku, zamieszkiwana przez Afroamerykanów.
  • Jeśli ktoś tęskni za Polską, powinien poczuć się lepiej po odwiedzinach Greenpoint, zamieszkiwanej przez naszych rodaków. Polskie akcenty widoczne są tam na każdym kroku.

Manhattan, Brooklyn, Bronx, Queens i Staten Island to nie dzielnice, a okręgi miasta. 

IMG_20150607_015944

Myślę, że jest to na tyle ciekawe miasto, że raczej nie trzeba namawiać nikogo do jego odwiedzin. Zdecydowanie warto zainwestować w taką podróż i zachwycić się Nowym Jorkiem. Mimo, że nie jest ono tanie, posiada mnóstwo darmowych atrakcji. Jest to jedno z najciekawszych i najbardziej zróżnicowanych miejsc na świecie, jakie kiedykolwiek odwiedziłam. Chętnie wybrałabym się tam jeszcze raz, aby poczuć nowojorską atmosferę. Mam nadzieję, że wkrótce je odwiedzicie, skorzystacie z informacji zawartych we wpisie i przekonacie się na własnej skórze, że ciężko jest opisać to niezwykłe miasto słowami!

Nowy Jork dla spłukanych – praktyczny przewodnik

Nowy Jork od zawsze był moim marzeniem. Do dziś pamiętam oślepiające reklamy na Times Square, które zalewały tłumy z każdej strony. W rzeczywistości wyglądały o wiele lepiej niż na obrazach w Ikea. Times Square raczej nie należy do zabytków, ale doskonale oddaje atmosferę Nowego Jorku – pięknego i interesującego miasta, które nigdy nie zasypia!

W jaki sposób zobaczyć jak najwięcej, a jednocześnie wydać jak najmniej? Jak w pełni wykorzystać czas na zwiedzanie i chłonięcie atmosfery miasta, nie tracąc czasu na komunikację miejską oraz szukanie tanich i przyzwoitych miejsc na nocleg czy obiad? O tym w dzisiejszym wpisie. 

WIZA: 

Osobiście nie miałam problemów z otrzymaniem pozwolenia na wjazd do USA. Uczestnicy programu Work&Travel rzadko spotykają się z negatywnym rozpatrzeniem wniosku. Wiele osób uważa, że łatwo jest otrzymać wizę, zwłaszcza turystyczną. Jednakże, słyszałam też o odmowach, które usprawiedliwiano zbyt małym przywiązaniem do swojego miejsca zamieszkania. Najczęściej były to osoby kończące studia, mające rodzinę w USA. Więcej informacji o całym procesie można przeczytać tutaj. Dodam tylko, że podczas wypełniania wniosku zaskoczyły mnie zawarte w nim pytania, np. czy kiedykolwiek brałam udział w ludobójstwie? 

W czasie procesu wizowego należy udać się na rozmowę z konsulem w języku angielskim, która opiera się na prostych pytaniach. Konsul zapytał mnie o miejsca w USA, które chciałabym zobaczyć (radzę nie wymieniać Las Vegas, ponoć nie spodoba się to rozmówcy) i czy jestem excited z powodu wyjazdu. Złożył mi również spóźnione życzenia urodzinowe. Nie było to więc nic stresującego.

24337372_1567395693314035_289798784_n

JAK DOSTAĆ SIĘ DO NOWEGO JORKU: 

Za lot z Warszawy do Nowego Jorku trzeba sporo zapłacić (w przeciwieństwie do wielu atrakcji w tym mieście). Niemniej jednak, obserwując malejące ceny biletów z polskich miast do Nowego Jorku można stwierdzić, że za kilka lat może i przelot będzie darmowy. Dwa lata temu bezpośredni lot w dwie strony wyniósł 2500zł. Obecnie wiele promocji pozwala na zakup biletów już w cenie 900zł – 1000zł. Aby odszukać najtańsze i najdogodniejsze połączenie warto skorzystać z wyszukiwarki lotów eSky, dostępnej tutaj.

DOJAZD Z LOTNISKA DO CENTRUM:

  • Lotnisko JFK położone jest w dzielnicy Queens, 25km od centrum Manhattanu. Korzystając z AirTrain można dostać się z lotniska na stację metra Jamaica za jedyne 5$. Aby kontynuować podróż metrem należy zakupić kolejny bilet (jednorazowy przejazd to koszt 2,75$). Dojazd z lotniska do centrum zajmuje około 1,5h. Można też skorzystać z oferty busa NYC Airporter, który kursuje z lotniska do Grand Station (42 ulica), na dworzec autobusowy lub na Penn Station (34 ulica) co pół godziny (16$ za przejazd, bilety można zakupić tutaj).

Odradzam dojazd z lotniska do centrum taksówką – oprócz zapłaty za ilość przejechanych kilometrów należy też doliczyć napiwek oraz opłatę za przejazd przez tunel. Za kurs z lotniska JFK do centrum Nowego Jorku można zapłacić nawet 80$. 

  • Lotnisko Newark – warto skorzystać z NJ Transit, który kursuje pomiędzy lotniskiem a Penn Station na Manhattanie (13$). Podróż zajmie około 30 minut (kursuje od 4:20 nad ranem do 1:40 w nocy). Kolejnym sposobem na dojazd z tego lotniska do centrum NYC jest autobus, który zawiezie nas do Port Authority, Bryant Park lub do Grand Central Terminal. Koszt biletu wyniesie 16$, a podróż zajmie 45 minut. Autobus odjeżdża średnio co 15 minut od 4:45 rano do 1:15 w nocy (przez pierwsze i ostatnie dwie godziny kursy odbywają się co pół godziny).
  • Lotnisko La Guardia – to port lotniczy w dzielnicy Queens, położony 15km od Manhattanu. Obsługuje przede wszystkim loty krajowe, choć zdarzają się tam również międzynarodowe (np. do Kanady czy Karaiby). To lotnisko, z którego można dojechać na Manhattan metrem (w cenie 2,75$) lub wspomnianym wcześniej autobusem NYC City Airporter, który dowiezie nas do Grand Central Station, Port Authority Bus Terminal lub Pensylvania Station (13-16$).
2213586487_e55174b06a_b
Lotnisko JFK w Nowym Jorku, autor zdjęcia: Dennis Jarvis (flickr.com)

ZAKWATEROWANIE: 

Noclegi w Nowym Jorku z pewnością nie należą do najtańszych. Ciężko znaleźć tam hotel, w którym zapłaciłoby się mniej niż 100$ za dobę. Dzięki ogromnej uprzejmości i gościnności rodziny koleżanek udało mi się nie wydać ani dolara za nocleg. Mogę jednak polecić kilka tanich i dobrych miejsc, sprawdzonych przez znajomych:

  • Bowery Grand Hotel, położony w Chinatown (strona internetowa obiektu dostępna tutaj).
  • International Student Center (szczegóły na temat hostelu tutaj). Jak sama nazwa wskazuje, gośćmi są młodzi ludzie – rezerwacje przyjmowane są jedynie od osób w wieku 18-35 lat.
  • AAE Super Eight Hostel New York (rezerwacji można dokonać przez stronę worldbesthotels.com, klikając tutaj), znajdujący się w pobliżu stacji metra Jamaica. Hotel nie mieści się w samym centrum miasta, ale w cenę wliczono bezpłatny transfer z lotniska do hotelu.

Dobrą i tanią opcją może być wynajęcie mieszkania, zwłaszcza w przypadku większej grupy osób. W znalezieniu odpowiedniego lokum pomocne będą takie strony, jak:

Zapewne nie zaskoczę Was mówiąc, że najdroższą dzielnicą w Nowym Jorku jest Manhattan. Warto rozważyć tańsze, równie ciekawe części miasta. Wystarczy, że w pobliżu naszego lokum będzie stacja metra. Odradzam Bronx, który nie posiada zbyt dobrej opinii. Niedawno przeczytałam, że jest to znakomita dzielnica dla biegaczy, dbających o kondycję fizyczną podczas uciekania przed strzałami. Mimo, że ta część Nowego Jorku cieszy się coraz lepszą opinią (widać to po rosnących cenach mieszkań), pozostałe okolice wydają się być bardziej bezpieczne.

PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE:

Polecam spacer po niektórych dzielnicach – zwłaszcza na Manhattanie. Nazwy ulic (streets) biegnących ze wschodu na zachód oraz alejek (avenues) przecinających dzielnicę z północy na południe ułatwiają śledzenie naszego położenia na mapie. Jedynie Broadway i Lower Manhattan wyłamują się ze schematu ulic, przypominających z lotu ptaka kartkę w kratkę.

Charakterystyczne żółte taksówki nie są praktyczne. Jeśli komuś nie zależy na tym, aby szybko dotrzeć do celu (tamtejsze ulice są wiecznie zakorkowane) i posiada duże pokłady pieniężne to zdecydowanie powinien z nich korzystać. W przeciwnym razie warto skorzystać z aplikacji Uber, metra lub autobusów. Jeśli ktoś mimo wszystko chciałby odbyć kurs taksówką to najlepiej jest ją złapać na ulicy. Żółty kolor zarezerwowany jest jedynie dla pojazdów w obrębie Manhattanu. Taksówki w pozostałych dzielnicach posiadają kolor zielony.

IMG_20150909_185032

Nowojorskie metro jest trzecią najdłuższą siecią kolei podziemnej na świecie – składa się z 476 stacji i 27 linii, o łącznej długości 1050 km. Jego charakterystycznym elementem jest flaga amerykańska, widniejąca przy numerze każdej kolejki metra.

Aby z niego skorzystać należy zakupić kartę Metro Card (1$). Można to zrobić w automatach lub na stacjach metra i pobliskich sklepach. Kiedy maszyna poprosi o wpisanie kodu pocztowego właściciela karty kredytowej spoza USA, należy wpisać „99999”. Wyróżnia się dwa rodzaje Metro Card:

  • UNLIMITED METRO CARD daje nam możliwość nieograniczonej jazdy metrem przez 7 dni (31$ – bez autobusów ekspresowych, 57$ –  łącznie z Express Buss Plus) lub 30 dni (116$). Osoby niepełnosprawne i seniorzy mogą liczyć na 50% zniżki. Z takiej karty może korzystać tylko jedna osoba. Aby zapobiec korzystaniu z niej przez kilka osób, wprowadzono blokadę – po użyciu karty na danej stacji metra, można użyć jej ponownie w tym samym miejscu dopiero po upływie 20 minut.
  • PAY-PER-RIDE METRO CARD pozwala na określoną liczbę przejazdów metrem. Z jednej karty mogą skorzystać maksymalnie 4 osoby. Jeden przejazd kosztuje 2,75$. Kartę można doładować w automatach. Minimalna kwota doładowania wynosi 5$, maksymalna – 80$.

Należy pamiętać, że nie wystarczy zwracać uwagę jedynie na kolor linii. Trzeba też sprawdzać numery. Niektóre linie posiadają ten sam kolor, ale nie jadą w tym samym kierunku. Przy wejściu do metra widnieje oznaczenie, w którą stronę jadą linie na stacji.

W poruszaniu się metrem po Nowym Jorku pomoże darmowa aplikacja TRANSIT, która wskaże odpowiednie linie metra, autobusy, a nawet taksówki Ubera, które znajdują się w pobliżu. Aplikacja posiada planer podróży, który wskazuje różne trasy i wyznacza najlepsze połączenia. Zbliżając się do celu ostrzeże nas, że niedługo dotrzemy na miejsce. Może to uratować niejednego turystę, który zdrzemnął się na chwilę w metrze.

base_map_34St_Hudson_Yards
Mapa nowojorskiego metra, źródło: commons.wikimedia.org/wiki/File:Official_New_York_City_Subway_Map_vc.jpg, licencja: reativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

Nowojorskie metro jest nie tylko środkiem transportu. Według mnie jest to ciekawa atrakcja turystyczna. Można o nim napisać nie tylko osobny wpis, ale i książkę. Występy tancerzy i akrobatów są tam na porządku dziennym. Czy są tu jacyś fani drugiej części Step Up? Popisy tancerzy w tamtejszym metrze wyglądają tak, jak w filmie. Można się tam również natknąć na zespoły muzyczne, a także przemówienia osób zbierających drobne na „szczytne” cele.

Amerykanie korzystający z metra nie wydają się być zaskoczeni występami. Patrząc na ich twarze można odnieść wrażenie, że przywykli do takich sytuacji. Widok akrobaty bujającego się na rurze metra i ziewającego obok niego Amerykanina był dla mnie dość zabawny. Mimo to, artyści w metrze budzą zaspane towarzystwo dużo lepiej niż kawa – nieodłączny element mieszkańców. Jeśli ktoś chciałby obejrzeć kilka występów, odsyłam do filmików dostępnych tutaj i tu

subway-acrobats
Pan się stara, a tu nic… źródło: bet.com

Poza ciekawymi występami można tam zaobserwować wiele nietypowych zachowań. Przykładem jest obcinanie paznokci przez pasażera. Ponadto, na stacjach metra nietrudno o spotkanie ze szczurami, spacerującymi sobie po torach. Nadjeżdżająca kolej potrafi brutalnie przerwać ich przechadzki.

W metrze panuje wiele zakazów, które pomysłowi Nowojorczycy starają się przechytrzyć. Nie wolno przemieszczać się ze zwierzętami, które mogłyby przeszkadzać pasażerom. Regulamin dopuszcza jednak wniesienie ich na teren metra oraz trzymanie zwierząt podczas jazdy w stosownych „pojemnikach”. W przepisach nie określono rozmiaru pupilów…

pitbull

W autobusach Nowego Jorku również obowiązuje MetroCard. Istnieje też opcja zakupienia biletu u kierowcy lub bezpłatny przejazd autobusem najpóźniej dwie godziny po użyciu karty Pay-Per-Ride w metrze. W autobusie typu SBS należy zakupić specjalne bilety na przystanku (można zapłacić kartą kredytową lub wspomnianą wcześniej MetroCard).

Kolejnym (i darmowym) środkiem transportu jest prom, który kursuje z Manhattanu na Staten Island. Więcej informacji o nim pojawi się w części o atrakcjach turystycznych miasta.

W PORUSZANIU SIĘ PO MIEŚCIE POMOŻE NAM WSZECHOBECNE WI-FI:

W Nowym Jorku wi-fi jest już praktycznie wszędzie. Zdecydowanie ułatwia to zwiedzanie miasta. Można z niego skorzystać w kawiarniach, barach, restauracjach, sklepach, a nawet w parkach! Jeśli nie ma go w danym miejscu to istnieje duża szansa na to, że jest to zamierzone. W takich lokalach można natknąć się na napisy typu: „We do not have Wi-Fi – please talk to each other” (Nie posiadamy Wi-Fi – proszę ze sobą porozmawiać).

24331130_1567395696647368_1440377824_n

CO I GDZIE ZJEŚĆ W NOWYM JORKU (SMACZNIE I TANIO) ?

W Nowym Jorku można znaleźć dania z całego świata, których smaki są autentyczne. Wszystko za sprawą jego mieszkańców pochodzących z najodleglejszych państw, którzy serwują dania ojczystej kuchni.

Na tych, którzy mogą przeznaczyć nieco więcej funduszy na jedzenie, czekają świetne restauracje nowojorskie na każdym kroku. Polecam tamtejsze BURGERY, nie mające zbyt wiele wspólnego z tymi, które oferuje McDonald. Warto odwiedzić Burger Joint (119 West 56th Street) oraz The Counter Times Square (7th Times Square).

Bardzo popularna jest tam CHIŃSZCZYZNA. Nowojorczycy wcale nie polecają sławnego China Town na Manhattanie (choć uważają, że jest ono ciekawe). Które miejsce w Nowym Jorku ma nad nim przewagę? Okolica Flushing, która wchodzi w skład Queens. Ta część Nowego Jorku to miniatura azjatyckiego miasta. Oferuje znacznie większy wybór dań niż w przypadku Manhattanu. Dojazd: metrem nr 7 z Times Square, przystanek: Flushing – Main Street. 

Chińskie specjały serwowane są również w kilku barach zlokalizowanych na Manhattanie – Xi’an Famous Food. Można spróbować autentycznej kuchni chińskiej za niewielkie pieniądze (ceny większości dań nie przekraczają 10$).

30841097841_158d280734_k
źródło: Lou Stejskal (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

Dobrym rozwiązaniem są DELI – sklepy spożywcze połączone z niewielkimi restauracjami, oferujące pyszne dania w niskich cenach. Zanim jednak rozsiądziemy się w takiej restauracji, warto zwrócić uwagę na ceny – nie wszystkie są tanie, pomimo „deli” w nazwie. Polecam Stage Door Deli Pizza (26 Vesey Street, w pobliżu World Financial Center) oraz Hello Deli (213 53rd Street, w pobliżu Brodway).

Popularność wśród Amerykanów zdobyła sieć barów Dunkin Donuts, oferująca przepyszne pączki, ciastka oraz kawy.

Niedrogie będą też popularne w Nowym Jorku BAJGLE, a także przeróżne KANAPKI. Ich wybór jest ogromny. Można je zakupić w bardzo dobrych cenach w lokalach: Lunch box (886 9th Ave, w pobliżu stacji metra Columbus Circle), a także Pick a bagel (891 8th Ave). Niedrogo było też w Ray’s Pizza & Bagel Cafe (2 Saint Marks Place, w pobliżu stacji metra Astor Place Stadium) – jedzenie było tam przyzwoite, ale nie powalało (czego nie można powiedzieć o cenach).

IMG_20150607_024247

Jedząc na zewnątrz z pewnością uda Wam się sporo zaoszczędzić. Taką możliwość oferują nowojorskie food-truck, serwujące pyszne jedzenie z całego świata. Ci, którzy nie mają zbyt wielu funduszy, powinni zdecydować się na pizzę. Wprawdzie Ojczyzną tego dania są Włochy, ale ma ona wielu amerykańskich zwolenników i zdobyła ogromną sławę w USA. Najczęściej sprzedawana jest na kawałki (ceny wahają się pomiędzy 1$ a 5$). Do serwowanej porcji bardziej pasuje słowo „kawał”. Wiele lokali serwuje najróżniejsze smaki pizzy.

Można odnieść wrażenie, że kawa to nieodłączny element Nowojorczyka. Poza licznymi kawiarniami Starbucks, kawę w Nowym Jorku można kupić na każdym kroku – najczęściej jest to wersja Americano – czarna, bez dodatków. Co więcej, jest tania (oczywiście nie dotyczy to kawy w Starbucks). Jeśli ktoś chciałby wzbogacić jej smak i nie liczy gorączkowo kalorii, może dodać do niej przeróżne śmietanki smakowe. Niezwykle popularne w amerykańskich domach są ekspresy przelewowe.

24474721_1567448623308742_1851565487_o (1)

ALKOHOL: Ze względu na to, że Nowy Jork to miasto zamieszkiwane przez osoby z całego świata, podobnie jest też z zaopatrzeniem w sklepach, również tych monopolowych. Nietrudno znaleźć tam również nasze sławne Żubrówki. Warto też wspomnieć o four loco – mieszance alkoholu (12%) z napojem energetycznym. Jest to popularny drink w puszce, z którym należy uważać. Kolorowa puszka może zmylić konsumenta – zawartość alkoholu w jednym four loko to równowartość 5 puszek piwa, zaś ilość kofeiny odpowiada kilku filiżankom espresso. Jego smak jest bardzo słodki, przez co ciężko poczuć w nim alkohol.

5162509741_8b001530e8_o.jpg
autor zdjęcia: Kyle James (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode
  • ILE CZASU PRZEZNACZYĆ NA ZWIEDZANIE MIASTA? 
  • DO KTÓRYCH NOWOJORSKICH DZIELNIC WARTO ZAJRZEĆ?
  • JAK CIEKAWIE SPĘDZIĆ CZAS W TYM MIEŚCIE? 
  • JAKIE SĄ DARMOWE ATRAKCJE NOWEGO JORKU?

O TYM W KOLEJNYM WPISIE, DOSTĘPNYM TUTAJ

Czym zaskakuje USA? 20 ciekawostek o kraju!

Jeśli wybierzecie się do USA wiele rzeczy z pewnością Was zaskoczy. Jakie są najdziwniejsze regulacje prawne? Ile prawdy jest w stereotypach o Amerykanach? Co najbardziej zaskoczyło mnie w tym pięknym kraju?

1. WYDAJE CI SIĘ, ŻE WCZEŚNIEJ OTRZYMANA PRZEZ CIEBIE WIZA JUŻ ZAPEWNIŁA CI WSTĘP DO USA? NIEKONIECZNIE. 

Ostateczną decyzję o tym, czy zostaniesz wpuszczony do kraju podejmuje inspektor imigracyjny na lotnisku w punkcie granicznym w USA. Może on również wyznaczyć długość pobytu. Niemniej jednak, jego odmowa wstępu do USA jest bardzo rzadkim zjawiskiem.

Inspektor imigracyjny, który wydał zgodę na mój pobyt w USA, powiedział do mnie: „Z pewnością spodoba Ci się ten kraj”. Dokładnie takie były jego słowa. Pierwszą osobą, z którą odbyłam rozmowę w USA był Polak ze Śląska. 

24337372_1567395693314035_289798784_n

2. P R Z E P I Ę K N E  PARKI NARODOWE NA ZACHODZIE KRAJU

Nie byłam wielką zwolenniczką odwiedzin Parków Narodowych USA. Zależało mi jedynie na Wielkim Kanionie. Błąd. Piękno tamtejszych krajobrazów naturalnych zachwyca. Jeśli ktoś planuje wyjazd w te strony, powinien je uwzględnić w swojej podróży. Z pewnością każdy słyszał o Wielkim Kanionie. Park Narodowy Zion, Kanion Antylopy czy też Kanion Bryce (mój faworyt) nie może się pochwalić taką sławą – mimo, że są one równie piękne. Bryce Canyon National Park zajmuje pierwsze miejsce w moim rankingu parków.

20150912_193837

3. SMUTNA RZECZYWISTOŚĆ W LOS ANGELES.

Jednym z punktów naszej wycieczki było Los Angeles. Przyznam szczerze, że miałam wobec niego spore oczekiwania, któremu miasto nie podołało. Ulice filmowej krainy Hollywood zajmują dziesiątki tysięcy bezdomnych, trzymających swój dobytek w wózkach sklepowych. Taki widok silnie kontrastuje z biznesowymi drapaczami chmur i pokaźnymi willami z basenem, ukazując wielkie rozwarstwienie społeczne Los Angeles. Przerażające. O tym problemie powstał poprzedni post, dostępny tutaj.

7157970409_83396eb0f6_k
autor zdjęcia: David Fulmer (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

4. PATRIOTYZM AMERYKAŃSKI, KTÓRY NA KAŻDYM KROKU PRZYPOMINA CI, ŻE JESTEŚ W USA.

Bynajmniej nie chodzi tylko o amerykańską flagę, widoczną wszędzie – nie tylko podczas świąt narodowych. Przykładem są amerykańskie parki rozrywki Cedar Fair. Codziennie, godz. 10:00 w każdym z parków rozbrzmiewa hymn narodowy USA.

plane-flying-above-a-bunch-of-usa-flags

5. TAMTEJSZE DOMY RZADKO POSIADAJĄ PŁOTY.

Brak oznaczenia granic swojego terytorium w Polsce jest rzadko spotykany. W USA natomiast ciężko wyobrazić sobie stawianie płotu wokół swojej posesji. Niektóre z amerykańskich domów znajdują się bardzo blisko ulicy. Widząc je po raz pierwszy, poczułam się jak w grze The Sims.

5. OBYWATELE TEGO KRAJU SĄ SYMPATYCZNI I OTWARCI.

Mimo, że w czasie pracy wiele razy miałam o tym narodzie inne zdanie to potwierdzam, że w większości przypadków są to uprzejmi ludzie, uwielbiający rozmowy z nieznajomymi. Im dalej na zachód tym bardziej da się to odczuć. Gości z parku ciekawiło skąd jestem, jak wygląda życie w Polsce i czy podoba mi się w USA. Ekspedientki w sklepach odruchowo pytały co u mnie słychać. Mimo, że nie zawsze interesowała je nasza odpowiedź uważam, że jest to miłe.

6. BARDZO DUŻO AMERYKANÓW POSIADA TATUAŻE.

Szczerze mówiąc, nie wszystkie zachwycały. W parku ogłosiliśmy nawet konkurs (oczywiście wśród pracowników) na najgorszy tatuaż. Ciężko było podjąć decyzję, faworytów było sporo. Polecam przemyślenie wytatuowania na sobie twarzy własnego dziecka. Sporo kilogramów zdobytych po jego wykonaniu sprawią, że w późniejszym czasie ciężko będzie odgadnąć, co przedstawia nasz nabytek z henny. Nawet osoby z dobrze rozwiniętą wyobraźnią miały z tym problem. Wśród tatuaży królowały wspomniane wcześniej wizerunki dzieci, przeróżne daty, imiona i róże.

2017-02-14-12-08-59
źródło: pixnio.com/people/male-men/tattoo-artist-portrait, domena publiczna

7. MOŻNA TAM OBCHODZIĆ ŚWIĘTA, NAWET GDY ICH NIE MA.

Z pewnością każdy słyszał o bogatym dekorowaniu amerykańskich domów w okresie świątecznym. W sklepach panuje istne szaleństwo zakupowe. Przekonałam się, że aby obchodzić Gwiazdkę Amerykanie wcale nie potrzebują grudnia. Władze parku, w którym pracowałam, postanowiły, że ogłoszą jeden z wakacyjnych tygodni „Gwiazdką w lipcu”. Kilku pracowników założyło nawet mikołajowe czapki, zaś cały park ozdobiono dekoracjami świątecznymi. Z głośników rozbrzmiewało Last Christmas, którego słuchanie w środku lata zdecydowanie przebiło listopadowe reklamy Coca-coli.

8. W USA MOŻNA DOSTRZEC PROBLEM Z OTYŁOŚCIĄ. Z DRUGIEJ STRONY, SPORO AMERYKANÓW POSIADA IDEALNĄ SYLWETKĘ.

USA zajmuje drugie miejsce w rankingu najbardziej otyłych narodów na świecie (pierwsze należy do sąsiedniego Meksyku). Najbardziej krępującą dla mnie sytuacją podczas tamtych wakacji było poinformowanie jednego z gości, że przekroczył ograniczenie wagowe i nie może skorzystać z danej atrakcji. Takie sytuacje zdarzały się dosyć często. Niezwykle zaskoczył mnie również fakt, że w niektórych supermarketach (np. Wallmart) można skorzystać ze specjalnych wózków mechanicznych przeznaczonych dla starszych, ale i otyłych osób, w celu uniknięcia minimalnego wysiłku, jakim jest spacerowanie między półkami podczas zakupów.

Warto mieć na uwadze, że USA to ogromny kraj (czterdziestokrotnie większy od Polski) i niezwykle zróżnicowany. Można w nim spotkać również wielu Amerykanów, którzy posiadają perfekcyjną sylwetkę. Często wielu z nich dba o kondycję fizyczną na świeżym powietrzu. W parkach i na ulicach sporo osób uprawia jogging. Twierdzenie, że wszyscy Amerykanie są otyli jest bardzo krzywdzące.

800px-MotorCart
źródło: Tatterfly, en.wikipedia.org/w/index.php?curid=24438656, domena publiczna
266614395_804c71a5fd_o.jpg
autor zdjęcia: Patrick Gruban (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

10. W UTRACIE KILOGRAMÓW NIE POMAGA TAMTEJSZE JEDZENIE. 

Jedzenie w stołówce pracowniczej parku było bardzo… ciekawe. Po raz pierwszy zobaczyłam frytki smażone na głębokim oleju, które polano rozpuszczonym serem w tubce. Zwieńczeniem dania, cieszącego się ogromną popularnością wśród miejscowych, były smażone kawałki bekonu.

W amerykańskich supermarketach w dziale spożywczym można natknąć się na takie perełki jak jajecznica w płynie czy też obrane ze skorupki gotowane jajka. Na próżno szukać pieczywa, które można kupić w Polsce. Tamtejszy chleb przypomina gąbkę tostową i ma słodki smak. Zdrowe jedzenie jest dużo droższe niż mrożone pizze, hamburgery, itd. Podczas mojego pobytu w Stanach starałam się być oszczędna. Często wybierałam tanie mrożonki zamiast składników na sałatkę, z których jeden był droższy niż pizza gotowa w pięć minut.

49545547_973ba1ce46_b
autor zdjęcia: Lyza (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

11. OGROMNE PORCJE W RESTAURACJACH. 

Jedno jest pewne – z amerykańskiej restauracji nie wyjdziemy głodni. Podczas pierwszej wizyty w jednym z tamtejszych lokali gastronomicznych poczułam się syta już po przystawce, nie wspominając o daniu głównym. Ponadto, kupując napój w restauracji istnieje wielokrotna możliwość dolewki, którą wliczono w cenę. Napoje serwuje się z dużą ilością lodu.

12. BĘDĄC W USA NAPIWEK NIE JEST MILE WIDZIANY. JEST OBOWIĄZKOWY.

…o ile nie zostanie doliczony do Twojego rachunku. Niepozostawienie napiwku w tamtejszej restauracji jest ogromnym nietaktem.

tip

13. PODCZAS PŁACENIA ZA ZAKUPY SPODZIEWAJ SIĘ WYŻSZEJ CENY OD TEJ, KTÓRĄ PODANO NA PRODUKCIE. 

Ceny na półkach w sklepie podano bez podatku. Warto o tym wiedzieć, zanim rozczarujemy się przy kasie, płacąc nieco więcej.

14. W SUPERMARKETACH CIĘŻKO ZAKUPIĆ JEDNĄ SZTUKĘ, ZAMIAST SZEŚCIOPAKU. 

Sporo artykułów sprzedaje się w postaci kilku sztuk naraz. Wierzcie mi, że niełatwo jest znaleźć pojedynczego loda w najpopularniejszym i ogromnym markecie w USA. Kupiłam więc sześciopak. Może i nie załamałam się mając ich więcej, ale to w pewien sposób ukazuje, dlaczego marnuje się tyle jedzenia w tym kraju. Co więcej, kupowanie większej ilości poszczególnych rzeczy zamiast jednej sztuki jest korzystniejsze cenowo.

15. W NIEKTÓRYCH STANACH CIĘŻKO JEST KUPIĆ ALKOHOL. 

W niektórych stanach nie sprzedaje się alkoholu w supermarketach. Można go nabyć jedynie w specjalnych sklepach monopolowych. Podczas płacenia należy pokazać sprzedawcy dokument tożsamości. W przypadku osób spoza USA trzeba przedstawić swój paszport lub jego kopię.

Pewnego dnia, przy wejściu do sklepu monopolowego spotkałam kolegę z pracy. Zamieniliśmy kilka słów, po czym każdy odszedł w swoją stronę. Ustawiłam się w kolejce i będąc już przy kasie przedstawiłam paszport ekspedientce. Kobieta poprosiła o dokument również kolegę, który nie stał wtedy nawet obok mnie. Moja rada – jeśli podczas zakupu alkoholu spotkacie znajomego i nie jesteście pewni czy ma przy sobie paszport, traktujcie go jak powietrze… 

cocktail-bar-sake-gin-bottles-bombay-1418349-pxhere.com.jpg

16. BROŃ W USA MOŻNA KUPIĆ NAWET W SUPERMARKETACH.

W USA istnieje wiele regulacji prawnych dotyczących posiadania broni. Niemniej jednak, jej zakup nie wydaje się być kłopotem dla zainteresowanych. W 2010 roku około 32% amerykańskich domostw przyznało się do posiadania broni, tłumacząc się chęcią samoobrony. Łatwo jest ją nabyć w Teksasie, Arizonie, na Florydzie i Alasce. W Kolorado pozwolenie na broń i jej rejestracja nie są wymagane. Wystarczy jedynie pokazać dowód osobisty podczas zakupu oraz zgodzić się na wgląd do swojej historii karalności (policja posiada dostęp do bazy osób, które zakupiły broń). Patrząc na regulacje prawne w tych stanach mam wrażenie, że chyba trudniej byłoby zakupić alkohol w Pensylwanii.

15930308668_e1494a2046_b
autor: Mike Mozard (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

17. SZEROKIE ULICE AMERYKAŃSKIE I OGROMNE SAMOCHODY.

Ogromne samochody królują na szerokich ulicach tamtejszych miast. Ciężko jest tam znaleźć pojazdy z manualną skrzynią biegów. Sporo Amerykanów nie miało nawet okazji prowadzić takiego auta. Poruszanie się samochodami w USA jest bardzo powszechne, nawet wśród młodzieży. Przy amerykańskich zarobkach i niskich cenach paliwa koszty utrzymania pojazdu nie są zbyt wielkie (w porównaniu do Polski).

IMG_20150921_144942

18. W PRZYPADKU KONTROLI POLICYJNEJ NIE WYCHODŹ Z SAMOCHODU. 

Należy pozostać w aucie, opuścić przednią szybę, oprzeć obie ręce na drzwiach. W ten sposób damy do zrozumienia funkcjonariuszowi policji, że jesteśmy gotowi na kontrolę. Warto o tym wiedzieć przed wyjazdem. W przypadku wyjścia z samochodu i śmiałego podejścia do pojazdu policyjnego nie byłoby zbyt kolorowo – bynajmniej nie podczas pierwszej reakcji funkcjonariuszy.

19. CHCĄC WYSIĄŚĆ NA DANYM PRZYSTANKU W AUTOBUSIE NALEŻY POCIĄGNĄĆ ZA KABEL, ZAWIESZONY NA ŚCIANIE WZDŁUŻ AUTOBUSU.

Na końcu kabla przy kierowcy znajduje się dzwonek. Takie rozwiązanie zastępuje przycisk „stop”. Pozostając w temacie komunikacji miejskiej, kierowcy autobusów (przynajmniej Ci, z którymi się spotkałam) są bardzo mili. zawsze witali mnie uśmiechem i charakterystycznym tamtejszym How are you? Warto pamiętać, że po wyjściu z autobusu należy podziękować kierowcy za kurs, tak jak robią to wszyscy Amerykanie.

20. CO STAN TO OBYCZAJ.

Podczas przygotowań do wyjazdu natknęłam się kilka zadziwiających przepisów prawnych w poszczególnych częściach tego kraju. Oto kilka z nich: W Ohio nie można strzelać do bizonów z pierwszego piętra, ani częstować ryb alkoholem. W Wirginii Zachodniej zakazane jest gwizdanie pod wodą. W Oklahomie zabrania się siłowania z niedźwiedziem. Prawo Alabamy nie pozwala na noszenie sztucznych wąsów do kościoła. Podawanie hasła do swojego konta na Netflixie w Tennessee jest niezgodne z prawem. Drzemki w fabrykach sera w Południowej Dakocie są nielegalne. Na terenie Wisconsin nie wolno serwować więźniom w areszcie zamienników masła.

348519518_9a54bb672d_b
auor zdjęcia: Bess Sadler, źródło: flickr.com/photos/lazymonkey/348519518/, licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

Gdybym miała opisać wszystkie sytuacje, które zadziwiły mnie podczas czterech miesięcy w USA, wpis osiągnąłby kilometrową długość. Mimo wielu różnic kulturowych i przedziwnych sytuacji, które mogą się dla nas wydawać niezrozumiałe, jest to jeden z najciekawszych krajów na świecie. Ciężko jest opisać jego fenomen w kilku postach na tym blogu (co nie zmienia faktu, że próbuję i bardzo się staram). Zachęcam wszystkich do wybrania się na podbój USA, aby samodzielnie sprawdzić czym Was zaskoczy.  

Los Angeles – Miasto Aniołów czy Bezdomnych?

Los Angeles często pojawia się w przeróżnych produkcjach filmowych, teledyskach i na stronach gazet. Oglądając telewizję można stwierdzić, że jest to idealnie miejsce do zamieszkania. Przy porannej kawie możemy pozdrawiać ze swojego tarasu leżącego przy basenie za płotem Willa Smitha, zaś Scarlett Johansson po sąsiedzku wpadnie do nas po cukier. Idąc do pracy spotkamy wiele hollywoodzkich sław, których nie zauważymy, ponieważ wlepimy nasz wzrok w witryny najdroższych sklepów. Krocząc codziennie Aleją Gwiazd wzniosła, oskarowa atmosfera nie opuści nas ani na chwilę. Czy faktycznie tak wyglądałoby życie w Los Angeles?

PIERWSZE (NIECIEKAWE) CHWILE W MIEŚCIE ANIOŁÓW:

Do Los Angeles wybrałam się z koleżanką poznaną podczas programu Work and Travel. W Mieście Aniołów spędziłyśmy 8 dni. Jakie są moje wspomnienia? Ci, którzy mają nadzieję, że we wpisie pojawi się coś pozytywnego na temat tej metropolii, niech będą cierpliwi. Pozytywne aspekty miasta wymieniłam na samym końcu, jednak minusów będzie znacznie więcej.

Dojechałyśmy tam autobusem z Las Vegas (Greyhound – możliwość rezerwacji tutaj). Podróż zajęła około 6 godzin. W czasie podróży zabroniono spożywania narkotyków. Rozbawiła mnie ta reguła – wątpiłam, że ktoś byłby tym zainteresowany. Myliłam się. Po pierwszym przystanku chłopak siedzący przede mną bawił się przez 4 godziny niewidzialną nicią, będąc nią bardzo zafascynowany. Nie dojechał do celu. Jego podróż zakończono z powodu złamania przez niego zasad. Mimo, że jest on moim głównym wspomnieniem z tej trasy, udało mi się również zapamiętać niesamowite widoki przez szyby autobusu.

727072718
autobus firmy Greyhound, źródło: greyhound.com

Po kilku godzinach spędzonych w autobusie w końcu dojechałyśmy! Wysiadłyśmy na dworcu autobusowym Greyhound. Jak się później okazało, ta okolica należy do najniebezpieczniejszych w mieście. W tym momencie na usta ciśnie mi się klasyk „więcej szczęścia niż rozumu”. Przypomina mi się, jak spacerowałyśmy z wielkim bagażem, a koleżanka słuchała uważnie wskazówek GPS-a na swoim nowym telefonie. W trakcie naszego beztroskiego spaceru zaczepiła nas starsza pani czekająca na autobus, radząc nam jak najszybciej wsiąść do autobusu jeśli zależy nam na naszych rzeczach. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że mamy sporą widownię i przyciągamy uwagę (a raczej nasze rzeczy i GPS zdradzający, że nie jesteśmy stamtąd). Przed wyjazdem zapytałam o niebezpieczne dzielnice LA jednego ze znajomych, ale zapamiętałam jedynie jego uwagę, że im więcej graffiti tym więcej gangów. Podczas podziwiania tej… osobliwej sztuki ulicznej zalewającej wszystkie budynki na obranej przez nas trasie dotarło do mnie, że same prosimy się o kłopoty. Generalnie przeżyłyśmy więc może nie jest tam aż tak tragicznie, ale chyba warto posłuchać rad miejscowych i skorzystać z transportu publicznego, będąc w tamtej okolicy.

Podczas spaceru mieliśmy kilka przystanków, m.in. przez stojącą na przejściu dla pieszych krowę. Nikt nie był tym specjalnie zaskoczony. Oglądając telewizję ma się wrażenie, że cały świat nagrywa w LA większość filmów. Podczas naszych pierwszych chwil w mieście właśnie odbywały się zdjęcia do jednej z reklam. Wszyscy grzecznie poczekali, aż skończy się nagrywanie, po czym przeszli na drugą stronę, nie spiesząc się (zauważyłam, że mieszkańcy zachodniej części USA są o wiele bardziej wyluzowani niż Ci ze wschodu).

cfgv

Zbliżając się do centrum (Downtown) nie obyło się bez kolejnego nieplanowanego przystanku. Miałam nadzieję, że właśnie kręcą świetny film akcji, a ja wystąpię w nim w roli przechodnia i zagram to tak profesjonalnie, że zdobędę sławę i wykupię pół Beverly Hills. Moje marzenia legły w gruzach – nie była to produkcja filmowa. Coś tam jednak z filmu miało, ponieważ nie wierzyłam własnym oczom, że dzieje się to naprawdę. Sześć radiowozów wjechało na piskach, zablokowało ulicę, uniemożliwiając przedostanie się przez nią jednemu z samochodów. Policjanci wyjęli z bagażnika związanego mężczyznę bez ubrań. Wszyscy sprawiali wrażenie lekko zdziwionych, jednak nie byli oni w takim szoku jak ja. Chcąc dowiedzieć się o tym czegoś więcej włączyłam lokalne wiadomości, ale nie było ani jednej wzmianki o wydarzeniu. Zasypały mnie jedynie programy poświęcone życiu gwiazd. Odniosłam wrażenie, że tym właśnie żyje tamtejsza telewizja. Można stwierdzić, że takie akcje jak związany facet w bagażniku w samo południe to żadna nowość dla mieszkańców… Powoli przechodziło mi już marzenie o Hollywood, a to był dopiero początek.

ALEJA GWIAZD? 

Można śmiało zaryzykować stwierdzeniem, że ładniejszą, a przede wszystkim czystszą Aleją Gwiazd jest ta w Łodzi. Dziurawe Hollywood Walk of Fame w niczym nie przypomina sławnej ulicy, którą szczyci się miasto. Nie było to jednak wielkie rozczarowanie z mojej strony, ponieważ spotkani wcześniej Polacy przestrzegali mnie, że miejsce jest dosyć słabe. Plusem były otaczające aleję wysokie palmy, które starały się zdobić ulicę jak tylko mogły. Z każdej strony podchodzili do nas bezdomni, którzy prosili o wsparcie finansowe. Ciężko było poczuć tam choć odrobinę oskarowej atmosfery.

Hollywood Walk of Fame upamiętnia ponad 2500 znanych osób – aktorów, piosenkarzy, polityków, a nawet postacie fikcyjne. Swoją gwiazdkę otrzymała m.in. Godzilla i Shrek. Można też wstąpić do Teatru Dolby, gdzie co roku odbywa się gala wręczenia Oskarów.

HOLLYWOODZKIE GETTO?

Odwiedziliśmy sławne Beverly Hills – najbardziej ekskluzywny obszar w  pobliżu Los Angeles, a także wchodzącą w jego skład Rodeo Drive – ulicę przepełnioną najdroższymi sklepami, butikami i hotelami. Pamiętacie scenę z filmu „Pretty Woman”, kiedy główna bohaterka chciała zrobić tam zakupy, ale nie wpuszczono jej do sklepu? Nie jest to dalekie od prawdy. Nieodpowiedni ubiór potencjalnych klientów to nie jedyny powód, który nie pozwoli na zrobienie tam zakupów. Często za wejście do jednego ze sklepów należy wpłacić depozyt i to niemały (nawet do 1500 dolarów).

IMG_20150923_164047
Wygląda znajomo? To tam nakręcono sceny z filmu „Pretty Woman”.

Zrobiliśmy sobie dłuuugi spacer po Beverly Hills. W odróżnieniu od naszych pierwszych chwil w mieście czułyśmy się tam bezpiecznie. Luksusowe posiadłości i stojące przy nich najdroższe auta zachwycały. Domy są tam naprawdę piękne. Im bardziej zmierzałyśmy wgłąb tego terenu, tym większe żywopłoty zasłaniały poszczególne posesje. Mijałyśmy meleksy z wycieczkami, w których przewodnicy pokazywali swoim klientom domy hollywoodzkich osobistości. Sądząc po minach uczestników wyjazdu kończących wycieczkę można wnioskować, że były to raczej widoki na żywopłoty. Mimo to, była to dobra trasa na spacer.

Najbogatsi mieszkańcy posiadają w Beverly Hills dosłownie wszystko – od domów z basenami, pięknych ogrodów, najdroższych samochodów, czystych ulic po własne szpitale, kościoły, kliniki urody, sklepy i butiki. Żyjąc w zamkniętej przestrzeni i dobrobycie być może mieszkańcom nie dokucza tak bardzo fakt, że….

ULICE MIAST SĄ  O B L E G A N E  PRZEZ BEZDOMNYCH. 

Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tylu bezdomnych w jednym miejscu. Był to bardzo smutny widok – daleki od tego, co zobaczyłam w Beverly Hills. Na terenie hrabstwa Los Angeles odnotowano wysoką liczbę bezdomnych – jest ich aż 57 794 (wzrost liczby bezdomnych w 2017 w porównaniu do poprzedniego roku wyniósł 23%). Widać to na każdym kroku, będąc w mieście (zwłaszcza w dzielnicy Skid Row, w pobliżu centrum). Ponadto, z Miastem Aniołów kojarzy mi się zapach moczu. Pierwszy dzień w Los Angeles był dla mnie brutalnym zderzeniem rzeczywistości z obrazem miasta wykreowanym przez media. Oklaski dla amerykańskiej sztuki marketingu…

Ted_Hayes_
autor zdjęcia: Theodore Hayes ( Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International)

Tak wielką skalę bezdomności tłumaczy się zbyt drogimi mieszkaniami w Los Angeles, a także sporym bezrobociem. Pogoda w mieście sprzyja osobom bez dachu nad głową – klimat jest tam łagodny i przyjemny (20-30 stopni Celsjusza przez cały rok). Takie warunki nie motywują do podjęcia walki o lepsze jutro – wielu bezdomnych wyglądało na usatysfakcjonowanych swoim stylem życia. Co więcej, prawo w mieście nie zakazuje im rozkładania namiotów i trzymania swojego dobytku na ulicach.

Nie wszyscy bezdomni z Los Angeles byli niebezpieczni, pod wpływem alkoholu lub narkotyków. W porozstawianych na ulicach namiotach koczowały starsze i młodsze osoby, kobiety oraz mężczyźni, pojedyncze osoby jak i niewielkie grupki. Nie wszyscy prosili o pieniądze. Poruszyła mnie jedna z kartek obok bezdomnego, na której napisał, że nie prosi o wsparcie finansowe, ale o uśmiech. Kontrast luksusowych willi i drapaczy chmur z porozstawianymi przy nich namiotach bezdomnych, przechowujących swój cały dobytek w sklepowych wózkach sprawił, że już nigdy nie spojrzę na to miasto tak samo. Jeśli komuś nie wystarczą zdjęcia, polecam filmik, który znalazłam na YouTube, ukazujący okolice centrum podczas jazdy samochodem, dostępny tutaj.

3570847_8885bf1fa0_o
autor zdjęcia: Chris Sansenbach (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by/2.0/legalcode
7157970409_83396eb0f6_k (1)
autor zdjęcia: David Fulmer (flickr), licencja: creativecommons.org/licenses/by/2.0/legalcode
800px-Los_Angeles_Skid_Row
źródło: Jorobeq, English Wikipedia, licencja: creativecommons.org/licenses/by/2.5/legalcode
800px-Homeless_of_Paris_August_21,_2006
autor zdjęcia: Dierk Schaefer (flickr.com), creativecommons.org/licenses/by/2.0/legalcode

Kilka osób wchodzących w skład Rady Miasta walczyło o status klęski żywiołowej w celu uzyskania środków finansowych na poprawę sytuacji i podjęcia bezwzględnej walki z tym problemem. Utworzono kilka programów, które miałyby wspierać bezdomnych. Wiele osób koczujących na ulicach zarzuca władzom skupianie się na działaniach antynarkotykowych, które miałyby pomóc im w uwolnieniu się od nałogu lub na jednorazowych akcjach dożywiającym osoby bez dachu nad głową. Bezdomni uważają, że władze powinny bardziej skupić się na innych aspektach, np. zapewnieniu im pracy i pomocy w rozpoczęciu normalnego życia.

CZY MIMO TO WARTO WYBRAĆ SIĘ DO LOS ANGELES? 

Nie żałuję, że odwiedziłam to miejsce. Przekonałam się, że Los Angeles to nie tylko luksus i gwiazdy filmowe. Jeśli pozbędziecie się nastawienia, że jest to miasto idealnie wpisujące się w ramy „American Drem”, być może zmniejszycie swoje rozczarowanie i będziecie w stanie docenić kilka ładnych miejsc, jakie można tam znaleźć. Miasto Aniołów stanowi przede wszystkim obowiązkowy punkt wycieczki dla kinomanów.

JEDEN WIELKI PLAN FILMOWY – Panorama miasta z wieżowcami w dzielnicy Downtown pojawia się praktycznie w każdym hollywoodzkim filmie. Przechodząc tamtejszymi ulicami można odnieść wrażenie, jakbyśmy już wcześniej tam byli. Z pewnością wiele zakątków widzieliśmy w produkcjach filmowych światowego formatu. Po powrocie ze Stanów odpaliłam telewizor i zobaczyłam w nim miejsca, po których jeszcze niedawno spacerowałam. To było bezcenne.

WYTWÓRNIE FILMOWE – Poza licznymi ulicami, które nieraz były planem filmowym, warto wstąpić do jednej z wytwórni (czego nie zrobiłyśmy, ponieważ byłyśmy zbyt spłukane). Możliwość zobaczenia scenerii filmowej oferuje Universal Studio (będąc jednocześnie parkiem rozrywki), Warner Bross (to tam nakręcono większość scen do serialu „Przyjaciele”), Paramount Pictures czy też Sony Pictures. Ciekawą atrakcją związaną z wytwórniami filmowymi jest również Disneyland. Znajomi, którzy odwiedzili te miejsca najbardziej zachwalali Universal Studio.

Będąc w pobliżu Paramount Pictures spotkałyśmy Polki. Nie byłoby w tym nic szczególnego, ponieważ we wrześniu na każdym kroku mijałyśmy polskich studentów zwiedzających zakątki USA (uczestnicy programu Work&Travel). Okazało się jednak, że dziewczyny są z Gdańska, studiują na tym samym uniwersytecie, w dodatku na moim wydziale. 

GRIFFITH PARK – oprócz wspomnianego wcześniej Hollywood Walk of Fame (można tam wpaść jedynie w celu odhaczenia tego miejsca) i Beverly Hills warto udać się do obserwatorium astronomicznego w Griffith Park. Poza świetnym punktem widokowym na rozległe Los Angeles z tarasu obserwatorium, bardzo dobrze widać stamtąd sławny znak „Hollywood”, górujący nad miastem. Griffith Park pojawiał się w  wielu filmach – La La Land, Aniołki Charliego czy też Buntownik z wyboru.

STAPLES CENTER to hala sportowo-widowiskowa, która wchodzi w skład kompleksu L.A. Live, znajdującego się w centrum Los Angeles (Figueroa Street). Arena funkcjonuje od października 1999 roku. Obecnie korzystają z niej drużyny koszykarskie Los Angeles Lakers, Los Angeles Clippers, a także gracze w hokeja z drużyny Los Angeles Kings. Poza wydarzeniami sportowymi odbywają się tu koncerty wielu sław (m.in. Michael Jackson, Jennifer Lopez, Justin Timberlake) i gale wręczenia prestiżowych nagród. Obiekt może zapewnić 21 tysięcy miejsc. Staples Center gości ponad 4 miliony osób rocznie.

Fani NBA powinni udać się do sklepu z pamiątkami, w którym znajdą wiele interesujących rzeczy, m.in. buty należące do wybitnego koszykarza Kobe Bryant (możliwość zakupu za jedyne 3450 dolarów) wraz z jego autografem.

DISNEY CONCERT HALL to nietypowy budynek futurystyczny, który wyróżnia się wśród swoich pozostałych budowli w centrum miasta. Warto wejść na taras, będący dobrym punktem widokowym na dzielnicę biznesową. Patrząc na budynek, za każdym razem wydawał mi się nieco inny. Nie bez powodu. Kąt padania światła, położenie słońca w ciągu dnia, a także miejsce, z którego podziwiamy halę Disneya sprawia, że można odnieść takie wrażenie. Budynek pokryto wypolerowaną blachą, którą później zlikwidowano – w wyniku odbijania się od niej słońca chodniki nagrzewały się do wysokich temperatur (do 60 stopni). Mimo matowego pokrycia budynku, jego wygląd w dalszym ciągu jest spektakularny.

RATUSZ – siedziba władz miasta, która charakteryzuje się nietypowym kształtem budynku. Niewiele osób wie, że na 27 piętrze mieści się darmowy punkt widokowy na miasto. Budynek powstał w 1928 roku i liczy 138m wysokości. Ze względu na to, że miasto w przeszłości wielokrotnie zostało dotknięte trzęsieniem ziemi, do 1950 roku obowiązywał przepis zakazujący wznoszenia wyższych budynków niż ratusz.

DZIELNICA MEKSYKAŃSKA – mimo, że Los Angeles leży w USA sporo osób posiada latynoskie korzenie. Większość mieszkańców posługuje się językiem hiszpańskim. W mieście widać sporo akcentów latynoskich, spośród których najbardziej dostrzega się te meksykańskie.

Warto udać się do najstarszej części miasta – El Pueblo, która obecnie jest jedną z największych atrakcji turystycznych Los Angeles, znajdującą się przy Olvera Street. Mieści się tam kolorowy targ z meksykańskimi pamiątkami oraz znakomitymi barami i restauracjami serwującymi meksykańskie specjały. Najstarszą z restauracji jest La Golondrina, która powstała w 1924 roku. Budynek, w którym mieści się La Golondrina powstał jeszcze wcześniej – w 1850 roku (najstarsza budowla z cegły w Los Angeles).

W dzielnicy meksykańskiej zobaczymy również najstarszy dom w mieście – Avila Adobe, którego powstanie datuje się na rok 1818 (wstęp do Avila Adobe jest bezpłatny). Warto też zwrócić uwagę na wiktoriański dom – Sepulveda House oraz Pico House – dawny luksusowy hotel, który zbudowano w 1870 roku. Był to najbardziej ekstrawagancki hotel w całej Kalifornii. Podobnie jak 1234567 innych miejsc w Los Angeles, Pico House pojawiał się w wielu serialach, np. Mentalista. W El Pueblo nie brakuje miejsca na organizowanie festiwali i przeróżnych wydarzeń – jest nim Plaza Park.

UNION STATION – jeden z największych i najładniejszych dworców w USA, który funkcjonuje w mieście od 1939 roku.

BIBLIOTEKA PUBLICZNA HRABSTWA LOS ANGELES to budynek, który również przykuwa uwagę. Biblioteka posiada około 6 milionów zbiorów i jest jedną z niewielu na świecie, które finansowane są ze środków publicznych.

DZIELNICA CHIŃSKA to jedna z atrakcji miasta, którą warto zobaczyć. Podczas spaceru po tej części miasta można tam zjeść dobry chiński posiłek za niewielkie pieniądze. Podobnie jak całe miasto, ten dystrykt również stał się planem filmowym, m.in. filmu Romana Polańskiego, noszącego taki sam tytuł jak dzielnica. Chinatown pojawił się także w filmie „Godziny szczytu”.

staking out in Chinatown
Kadr z filmu „Godziny szczytu” (reż. B. Rattner, 1998), Chinatown, Los Angeles.

PLAŻE KALIFORNII – Będąc w Los Angeles, warto wybrać się do Venice Beach lub Santa Monica. Ze względu na to, że lubimy spacerować z koleżanką, z Santa Monica po godzinie spaceru brzegiem morza znalazłyśmy się na Venice Beach. Zachód słońca na kalifornijskiej plaży był niezapomniany. Będąc tam, można się przenieść w świat ‚Słonecznego Patrola’ – pomogą w tym surferzy i budki dla ratowników. Co więcej, odniosłam wrażenie, że plaże są tam baaardzo szerokie. Nad Pacyfikiem w Kalifornii można spędzać czas aktywnie na wiele sposobów. Są tam alejki, ścieżki rowerowe, Skate Park, boiska do siatkówki i koszykówki. Na deptaku mnóstwo artystów ulicznych sprzedaje swoje dzieła, demonstruje talent wokalny. Można też kupić wiele przedmiotów związanych z Bobem Marleyem i POCZUĆ charakterystyczny zapach kojarzony z tym muzykiem, spacerując wzdłuż bulwaru. W Santa Monica na molo kończy się sławna Droga 66, mająca swój początek w Chicago.

20150922_151157
Selfie z budką na plaży musi być
20150922_121246
Są tu jacyś fani „Forrest Gump”? Oto jego sławny biznes
20150922_161710
W razie tsunami – this way

STADION OLIMPIJSKI, a właściwie Koloseum w Los Angeles to jeden z największych stadionów w Ameryce, który powstał w 1888 roku. Jest to jedyny obiekt sportowy na świecie, na którym dwukrotnie odbyły się Igrzyska Olimpijskie (1932, 1984). Poza wydarzeniami związanymi ze sportem odbywało się tam również mnóstwo koncertów,a nawet przemówień polityków. Los Angeles Memorial Coliseum rozciąga się na 6,7 hektarach i możne zapewnić 93607 miejsc. Znajduje się na terenie Exposition Park, sąsiadując z wieloma muzeami, otoczonymi ogrodem.

20150921_152035

PARK MAC ARTHUR W OKOLICACH WEST LANE – nie jest to ‚must see’ Los Angeles, ale okolica wydaje się ciekawa, zwłaszcza tereny Parku. Jest to dobre miejsce na spacer. Widać, że mieszkańcy również lubią spędzać tam czas. Większość z nich – aktywnie, uprawiając jogging. Uroku dodaje fontanna i spora ilość piłek unoszących się na wodzie, stanowiących oryginalną dekorację.

20150920_185439

GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ?

Zatrzymałyśmy się w City Center Hotel Los Angeles w centrum miasta (10 min od stacji metra). Obiekt nie ma zbyt dobrej opinii na bookingu. Niemniej jednak, byłyśmy z niego  zadowolone. Pokój był niedrogi, czysty, wyposażony w lodówkę i prywatną łazienkę. W cenę wliczono również śniadanie. Szczegóły rezerwacji dostępne są tutaj.

CO ZJEŚĆ, BĘDĄC W LOS ANGELES? 

Podczas naszego pobytu w Los Angeles byłyśmy spłukane. Nie będę więc opisywać miejsc, w których warto zjeść coś dobrego. Nasze menu ograniczało się do śniadania w hostelu (głównie tosty z masłem orzechowym i kawa), bananów, bułek i zupek chińskich za dolara.

Podczas czterech miesięcy w USA zdarzało mi się jadać w restauracjach fast-food: Five Guys, Friday lub Wendy’s. Oprócz dania głównego serwują tam przystawki, które przerosły mnie ilością jedzenia. Polecam zamówić w jednej z nich „prawdziwego” amerykańskiego burgera. Amerykanie odradzają odwiedziny w McDonald, który posiada najgorszą opinię wśród lokali serwujących fast-food w USA.

Będąc w Los Angeles, podobnie jak w całym kraju, można spróbować specjałów kuchni z całego świata. W Mieście Aniołów warto zwrócić uwagę na kuchnię meksykańską – wybór jest tam niemały. Mieszkańcy mawiają, że w Los Angeles serwuje się lepsze specjały niż w samym Meksyku. Ciekawą ofertę gastronomiczną posiadają bary i restauracje serwujące kuchnię chińską w Chinatown oraz lokale gastronomiczne w Little Tokyo, oferujące potrawy z Japonii.

TRANSPORT PUBLICZNY W LOS ANGELES:

Podczas pobytu w LA dużo spacerowałyśmy. Nasze trasy były bardzo długie, dlatego też osoby nieprzepadające za spacerami zachęcam do korzystania z transportu publicznego. Zanim jednak zdecydujecie się na przejazd tamtejszym autobusem, warto uzbroić się w cierpliwość. Miasto Aniołów jest także miastem korków.

Los Angeles posiada metro, jednak większość linii nie ma z nim nic wspólnego poza nazwą. Jest to po prostu tramwaj naziemny. Jedynie dwie linie metra są podziemne. Często można w nim spotkać artystów prezentujących swój talent, którzy liczą na jakiś drobny zarobek. Są to nie tylko osoby uważające, że potrafią śpiewać i tańczyć. Wielu z nich zrobiło na mnie ogromne wrażenie. W ostatnim czasie w Europie (zwłaszcza na zachodzie) również można zaobserwować coraz więcej występów w środkach komunikacji miejskiej.

Aplikacje, które ułatwią nam poruszanie się po Los Angeles to „Go Metro Los Angeles Verson 3” oraz „LA Metro Bus”. Przydatna jest także strona internetowa metro.net. Na przystankach nie ma rozkładów – zastępują je numery. Godzinę odjazdu sprawdza się poprzez wspomnianą wcześniej aplikację „LA Metro Bus” lub na stronie internetowej przewoźnika. Warto rozważyć skorzystanie z Ubera, jeśli podróżujemy z wieloma osobami.

IMG_20150920_190235

PODCZAS POBYTU MOŻNA ZAUWAŻYĆ, ŻE MIESZKAŃCY LOS ANGELES UWIELBIAJĄ ROZMAWIAĆ Z NIEZNAJOMYMI.

Do takiego wniosku doszłam, spędzając tam 8 dni. Amerykanie to otwarty naród. Ekspedientki w sklepach odruchowo pytają co u Ciebie słychać. Mimo, że nieraz nie interesuje ich odpowiedź uważam, że jest to bardzo miłe. Na zachodzie USA ta cecha wydaje się być jeszcze bardziej uwydatniona. Na ulicach miasta nieznane osoby pytały koleżankę o tatuaż (co oznacza tekst i dlaczego zdecydowała się na taką treść). Wiele razy pytano nas skąd jesteśmy, co tutaj robimy, czym się zajmujemy, co studiujemy. Każda reakcja na naszą odpowiedź brzmiała „Oh, cool!”.

Stereotypy mieszkańców Kalifornii nie wydają się być dalekie od prawdy. Gwiazdy Hollywood? Nawet jeśli spotkamy celebrytów to prawdopodobnie nie dowiemy się, że właśnie minęliśmy ich na ulicy. Jest to jednak bardzo możliwe. Los Angeles to największe skupisko najsławniejszych aktorów i artystów. Surferzy? Na pobliskich plażach można zobaczyć dużo osób zmagających się z wielkimi falami na deskach. Gangi? Ponoć jest ich tam sporo. Ciężko jest opisać stopień bezpieczeństwa w tym mieście. Pamiętny incydent podczas pierwszych chwil w LA z sześcioma radiowozami w roli głównej nie daje o sobie zapomnieć. Niemniej jednak, pomimo wielu mówiących do siebie szaleńców, na których nikt nie zwraca uwagi, czułyśmy się tam bezpiecznie (może z wyjątkiem naszego pierwszego spaceru). Warto być uważnym, a jednoczesnie nie popadać w panikę.

CZY KIEDYŚ TAM WRÓCĘ?

Nieprędko. Bynajmniej nie chodzi tu o brak funduszy (choć jest to również jeden z powodów). Nie żałuję, że odwiedziłam Los Angeles, ponieważ osobiście przekonałam się, że jest wiele innych miejsc na świecie, które mogą zaoferować odwiedzającym znacznie więcej. Zdecydowanym plusem jest wszechobecny na ulicach „luz” i otwartość mieszkańców (być może ciężko go dostrzec w biznesowej dzielnicy). Latynoskie klimaty również wydają mi się pozytywem. Ponadto, Los Angeles to skupisko gwiazd Hollywood, które można tam spotkać przy odrobinie szczęścia. Ulice miasta wyglądają znajomo za sprawą wielu produkcji filmowych. To wszystko tworzy swoisty klimat. Mimo to, miastu daleko do ideału. Zdecydowanie lepiej wypada na zdjęciach niż w rzeczywistości. Jego pozytywne strony giną wśród problemu bezdomności i unoszącego się wszędzie zapachu moczu. Nie jest to mój faworyt wśród miast. Być może zakochacie się w nim, tak jak moja towarzyszka podróży. Uważam, że USA posiada znacznie ciekawsze miejsca. Warto jednak wpaść do Los Angeles aby osobiście sprawdzić czy miasto spełnia Wasze oczekiwania.